Skip to content
Start arrow Historia
Historia
Dobroczynność Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu
Oceny: / 0
Autor: Karolina Studnicka-Mariańczyk   
11.11.2016.

dr Karolina Studnicka-Mariańczyk

 

Działalność dobroczynna i zaangażowanie społeczne Ludwiki hrabiny Ostrowskiej [w:] Życie prywatne Polaków XIX wieku, red. M. Korybut-Marciniak, M. Zbrzeźniak, Instytut Historii i Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego, Olsztyn 2014, t. III, ISBN: 978-83-65171-03-0.

 

 

Działalność dobroczynna i zaangażowanie społeczne Ludwiki  Ostrowskiej

 

Zaangażowanie społeczne rodziny Ostrowskich[1], także ich działalność filantropijna były niejako wpisane w pewien charakterystyczny dla ziemiaństwa model obywatelskiej odpowiedzialności opartej na kulturze chrześcijańskiej, a zwłaszcza etyce głoszonej przez Kościół katolicki[2]. Wyróżniał ich jednakże wysoki stopień owego zaangażowania oraz różnorodność inicjatyw – nie tylko obejmujących tradycyjne formy dobroczynności, ale też realizowanych w sferze socjalno-ekonomicznej i gospodarczej. Pod tym względem Ludwika Ostrowska z powodzeniem kontynuowała rodzinne wzorce, odnajdując dodatkową motywację w silnej wierze religijnej i ewangelicznych zasadach, które nakazywały jej wsłuchiwać się ze szczególną troską w potrzeby osób biednych, cierpiących czy pokrzywdzonych[3]. Możemy ponadto sądzić, że jej postawę wzmacniały koncepcje organicznikowskie i solidarystyczne, przedstawiające funkcjonowanie społeczeństwa na podobieństwo jednorodnego organizmu, złożonego z różnych warstw i grup, pełniących jednakże zadania i role wzajemnie od siebie uzależnione, zyskujące realizację w ramach harmonijnego systemowego układu. Tego typu zapatrywania w II połowie XIX wieku nabierały popularności w środowisku ziemiańskim, uzasadniały bowiem tradycyjne podziały społeczne – w tym także rolę ziemiaństwa –  w nowoczesny sposób, wykorzystujący zdobycze nauk biologiczno-przyrodniczych oraz rodzącej się socjologii, a także dawały teoretyczną spójną podstawę zarówno dla programów politycznych, jak i społecznych, stanowiąc odpowiedź wobec idei lewicowych czy rewolucyjnych. Doskonale ponadto łączyły się z postulatami modernizacyjnymi, wskazującymi na potrzebę cywilizacyjnego postępu poprzez rozwój gospodarczy, ale też i kształcenie warstw ludowych, podniesienie poziomu ich życia oraz emancypację prowadzącą do włączenia owych warstw w bieg życia społecznego, z ukształtowaną tożsamością narodową i poczuciem odpowiedzialności za przyszłość kraju.

Działania podejmowane przez hrabiankę charakteryzowała różnorodność form aktywności i realizowanych celów. Można zauważyć jednakże pewną specyficzną tendencję. O ile bowiem Ostrowscy w linii męskiej skupiali swą uwagę na działalności instytucjonalnej, uczestnicząc w pracach stowarzyszeń, nie stroniąc też od organizacji i działań o charakterze politycznym, o tyle aktywność Ludwiki Ostrowskiej nakierowana była głównie na inicjatywy społecznościowe i dobroczynne. Niewątpliwie zróżnicowanie to było efektem oddziaływania czynników kulturowych, określających społeczne modele kobiecej aktywności[4].

Zaangażowanie Ludwiki w działania na rzecz maluszyńskiej społeczności, osób potrzebujących czy boleśnie doświadczonych przez koleje losu możemy postrzegać zarówno jako wynik ideologiczno-kulturowej formacji, ale też okoliczności kształtowanych – po pierwsze – przez zamożność rodziny, po drugie zaś – przez panieństwo Ludwiki podyktowane – jak się wydaje – akceptacją braku odpowiednich kandydatów do ręki oraz świadomym wyborem drogi życiowej. Poszerzało to możliwości działania i pozwalało skupić uwagę na sprawach dotyczących zarządu nad domeną oraz zagadnieniach ogólnospołecznych, w szczególności potrzebach osób poszkodowanych, dotkniętych nieszczęściem czy społecznie upośledzonych, dzięki czemu możliwa była praktyczna realizacja moralnych imperatywów, zgodnych z ewangelicznym nauczaniem Kościoła, a także postulatów upowszechnianych przez pozytywistyczną publicystykę.

Ludwika, podobnie jak i cała rodzina Ostrowskich, wspierała materialnie działalność misyjną i charytatywną Kościoła. W szerszej skali były to różne fundacje, darowizny i zapisy na rzecz poszczególnych kościołów, zakonów i zakładów czy szpitali bądź przytułków prowadzonych przez instytucje kościelne i osoby duchowne. W obrębie parafii owa dobroczynność sprowadzała się do dbałości o miejscowy kościół pw. św. Mikołaja oraz wspierania wszelkich poczynań miejscowego proboszcza. Udział w życiu wspólnoty oznaczał też bezpośrednie zaangażowanie w pracach na rzecz parafii. Fundowali zatem Ostrowscy naczynia liturgiczne i szaty, wyposażenie kościoła – ołtarz, ławki, figury świętych, świece i lichtarze, finansowali przebudowę budynku i niezbędne remonty. Dbali też o odpowiednią oprawę mszy świętych i uroczystości kościelnych. Uwagi na temat owych zabiegów możemy odnaleźć w pamiętniku spisanym przez Helenę Ostrowską[5] – żonę Aleksandra i matkę Ludwiki, natomiast konkretne ślady zachowały się do dzisiaj. Spośród nich należy wspomnieć przede wszystkim o jednej ze stacji drogi krzyżowej – płaskorzeźbie osobiście wykonanej przez Ludwikę Ostrowską, krzyżu na sygnaturce kościoła – zamontowanym przez braci Ludwiki, czy też schodach prowadzących do wejścia do świątyni – wykonanych staraniem Marii Potockiej. Rodzina Ostrowskich współuczestniczyła też w akcji sadzenia szpaleru drzew na przykościelnym cmentarzu[6].

Silna motywacja religijna i niezłomność postawy, a także jej przekonania światopoglądowe – oparte na koncepcjach społecznego solidaryzmu i organiczności struktur społecznych – pozwalały Ludwice nie ustawać w podejmowaniu inicjatyw dobroczynnych, a także cierpliwie przychylać się do licznych próśb płynących ze strony osób świeckich i duchownych, zwłaszcza zaś instytucji kościelnych, którym hrabina starała się udzielać materialnego i finansowego wsparcia. Wśród zachowanych dokumentów znajduje się bardzo wiele pism z prośbą o pomoc finansową bądź rzeczową, także podziękowań za okazaną łaskawość, setki różnych kwitów, dowodów wpłaty czy rewersów. Ich liczba jest doprawdy zadziwiająca i świadczy o ówczesnej skali niezaspokojonych społecznie potrzeb, ogromie nieszczęść, ale i nadziei, bezmiarze oczekiwań, niekiedy też nachalności. Szereg owych próśb był efektem polityki prowadzonej przez administrację rosyjską, która z ledwością tolerowała działalność Kościoła katolickiego w Królestwie i starała się za wszelką cenę ograniczać oraz kontrolować jego wpływ społeczny, czego widomym przejawem były m.in. kasacje zakonów, wywłaszczenia i zakazy działalności wielu instytucji.

Nie jesteśmy w stanie przytoczyć w tym miejscu całej tej korespondencji – wszystkich próśb i wyrazów wdzięczności czy podziękowań. Na kilka listów, tych najbardziej reprezentatywnych, warto jednak zwrócić uwagę. Dokumentują one bowiem zarówno zakres i intensywność oczekiwań i próśb, jak i skalę udzielanego przez Ludwikę wsparcia. Często też ujawniają bliskość relacji między nadawcą i adresatem. Sytuację tę możemy dostrzec m.in. w poniżej przytoczonym piśmie, napisanym prawdopodobnie przez siostrę Teklę, przełożoną zakładu opiekuńczego mieszczącego się u podnóża jasnogórskiego klasztoru, przy ul. Wieluńskiej 3. W piśmie zwraca ponadto uwagę wzmianka o opiece nad chorą osobą, protegowaną przez maluszyńską dziedziczkę. Tę formę pomocy, tj. finansowanie leczenia bądź pobytu w placówce opiekuńczej, Ludwika stosowała dosyć często wobec członków maluszyńskiej społeczności dotkniętych chorobą czy nieszczęściem, skrajnie ubogich i osamotnionych.

 

Częstochowa 16 grudnia 1910 r.

JM.J.W.

Najcudowniejsza Pani Hrabino!

Opiekunko nasza

 

Serce Macierzyńskie zawsze przeczuwa, kiedy dzieci potrzebują pomocy. I serce Macierzyńskie Pani Hrabiny przeczuło […]. Nie raz już doznałyśmy tej opieki od naszego [ducha] opiekuńczego, którym Ty jesteś przezacna Hrabino. Boskie Dzieciątko niech samo wynagrodzi i drobną rączką błogosławi za jej dobre i miłosierne uczynki, jakie pełni dla jego miłości, w ozdobach ubogich jego członków. Boleśnie mi, że Pan Hrabia Józef jest [chory] [...] my się tu co dzień z dziećmi i chorymi modlimy specjalnie, chcemy gwałt Bozi zadać, by koniecznie przywrócił zdrowie bratu, a jednak dotąd Bóg nas nie wysłuchiwał. Będziemy teraz zwracać [się] do Dzieciątka Jezus, może będzie więcej łaskawe i udzieli to, o co prosimy dla naszych Dobrodziei.

Grom, jaki spadł na Jasną Górę [wyrwana kartka] [...] głęboko nas dotknął[7] i [osłabił] siły fizyczne, ja przez jakiś miesiąc nie byłam zdolna do nikogo pisać. Dziś troszkę się zaczynam budzić. Biedni Ojcowie, ile oni cierpią, śledztwa ciągle i kto wie, jaki to obrót [przybierze]. Wierni zawsze składają ofiarę, bo Bóg wymaga [.….] Dusz czystych, Duch sam zesłał swego ukochanego syna, by nas odkupić. Pozostaje nam się modlić, by zakon się wskrzesił i swoją pokutą i gorliwością zatarł plamę, jaka na nich i całym kraju ciąży.

Spotkałam wczoraj o. Rejmana, który mi mówił, że dziś nic nie pragnie tylko śmierci, czemu bardzo wierzę, bo spaść z takiej wysokości nie może mu być miłym, niech ich Pan Bóg i Matka Boska wspierają swoją łaską, wpadli [bowiem] w rozpacz.

Biedna Zuśka z niczego sobie sprawy nie zdaje, nie ma polepszenia, przeciwnie wpada często w furie, tym ją tylko można uspokoić, że J. Starsza zaraz sobie wyjedzie. Za cukier serdeczne Bóg Zapłać! Nie wiem tylko, jak zapisać, czy jako tytuł ofiary, czy też za Zosię pannę? gdy[ż] Droga Pani Hrabina nie rozpomina. Zosi kupię, co jej potrzeba. Opatrzność Boża czuwa zawsze nad nami, z czym się muszę podzielić z drogą Opiekunką. Ot[óż] wczoraj, wcale nieoczekiwanie, przysłano nam wagon węgla. Bo kupiony węgiel już się kończy. Jak tu nie chwalić Boga i nie modlić się za ukochanych Dobrodziei? Pani J. Reszke obiecała krówkę, mam nadzieję, że jeszcze w dobrych […..] Dostaniemy 2, by mieć swoje mleko niefabrykowane i drogie [……] Za mleko płacę do 106 rb. prócz [...] masła i serów. [Odnoszę] wrażenie, że utrzymanie 3 krów nie przyniesie tyle [kosztów], a chorzy i dzieci będą mieli mleko czyste. P. Reszke obiecał [też] bryczkę do naszego konika, liczę, że uprzęż dostaniemy od Ks. Lubomirskiego, jeżeli poproszę, to nie będzie potrzeby posługiwać się dorożkami. [...][8]

 

Na adres pałacu Ostrowskich nadchodziły też prośby z innych placówek czy ośrodków, położonych w bliższej bądź dalszej okolicy Maluszyna – np. Radomska, Przedborza, św. Anny, nadto zaś z instytucji bardziej odległych – np. z Chęcin, Wielunia, Zawiercia, Sosnowca, Krakowa i innych. W tym kontekście należy podkreślić, że dobroczynna aktywność obejmowała nie tylko instytucje, ale też bezpośrednio osoby wiążące swą przyszłość z apostolską misją. Wyrazem owej dobroczynnej postawy były w szczególności stypendia fundowane przez dziedziczkę, których celem było wspieranie młodych kandydatów i niezamożnych kleryków, pozwalające im na podjęcie i ukończenie studiów seminaryjnych.

Jak już wspomniano, dobroczynność Ludwiki, szerzej zaś – rodziny Ostrowskich, nie ograniczała się do wsparcia jedynie funkcjonowania instytucji Kościoła, w szczególności zakonów męskich i żeńskich, nastawionych na działania formacyjne związane z religijnym kultem, obejmowała też zakłady i placówki wpisane w program działalności charytatywnej i społecznej Kościoła, a także ośrodki opiekuńcze i oświatowe prowadzone przez stowarzyszenia i osoby świeckie. Świadectwem wspierania tego typu instytucji może być kolejny, niżej zaprezentowany list – wybrany przykład spośród znacznie szerszej korespondencji, wskazujący na pomoc finansową udzielaną przez Ludwikę Ostrowską instytucjom zajmującym się łagodzeniem skutków biedy.

 

Towarzystwo

Dobroczynności dla Chrześcijan

w Nowo-Radomsku

 

Jaśnie Wielmożna Pani Dobrodziejko

 

Imieniem Towarzystwa Dobroczynności pośpieszamy z serdeczną i głęboką podzięką za wspaniałomyślne wsparcie dla prawdziwie biednych miasta Radomska, tym bardziej [że datek przy] ubogich zarobkach naszego Towarzystwa będzie stanowił rzeczywistą pomoc i ulgę; przy obecnej biedzie.

            Z wielkim szacunkiem i poważaniem

            Prezes  (...)                                                                           Sekretarz (...)  [podpisy nieczytelne]

Nowo-Radomsko, dnia 10 maja 1910 r.[9]

 

Na ręce Ludwiki Ostrowskiej kierowano też prośby w sprawach indywidualnych. Przykładem tego typu potrzeb może być poniższe pismo:

 

Borzykowa 18/V 07.

Szanowna Pani

 

Po sprzedaniu Borzykowej przez licytację pozostał bez żadnych ewidentnie środków do życia Zygmunt Rutkowski, około 70 [1at]. O zarobkowaniu na swoje utrzymanie mowy być nie może, gdyż jest on zupełnie niedołężnym, cierpi przy tym na wielką chorobę, mając ataki po parę razy dziennie.

Wobec tego wszystkiego grono ludzi dobrej woli zaprojektowało zebrać fundusz na utrzymanie p. Rutkowskiego, życie którego bardzo prawdopodobnie niedługie. Znając uczynność Szanownej Pani, zwracam się z uprzejmym zawiadomieniem, czy zechciała by łaskawa Pani dopomóc nam, i jaką składkę miesięcznie przeznaczyłaby na ten cel?

            Panu Rutkowskiemu trzeba by okazać jak [tylko możliwą pomoc].

W oczekiwaniu łaskawej odpowiedzi łączę wyrazy szacunku i poważania,

 z jakim pozostaję

                                                                                                                                                             Z. Kulesza

 

P.S. Kasą mam zawiadywać ja[10].

 

Wszystkie przytoczone powyżej listy i pisma nie tylko świadczą o skali potrzeb, wskazują też na gotowość Ludwiki (i rodziny Ostrowskich) do permanentnego udzielania wsparcia potrzebującym. Mówią też – w szerszej perspektywie – o postawie polskiego ziemiaństwa zaangażowanego w działalność filantropijną; mówią o społecznych oczekiwaniach wyrażanych względem owej warstwy i świadczą o jej ofiarności, nadto zaś charakteryzują pewien model kultury i organizacji społecznej, w której działalność dobroczynna zajmuje istotne miejsce. Są ponadto przytoczone listy wyrazem swoistego instynktu społecznego, woli przetrwania mimo trudności i mimo braku wsparcia instytucji państwa; są przejawem zdolności polskiego społeczeństwa do samoorganizacji, tworzenia struktur funkcjonujących poza sferą oddziaływania państwowej administracji, a nierzadko też wbrew jej politycznym intencjom.

Wyróżnione powyżej cechy należy wyraźnie zaakcentowań, były one bowiem niezwykle ważnym czynnikiem witalizującym narodową tożsamość, kształtującym świadomość przynależności do społecznego organizmu. Dobroczynność realizowana przez polskie ziemiaństwo, w tym również Ludwikę Ostrowską, była głęboko naznaczona chrześcijańską aksjologią, a także poczuciem obywatelskiej i patriotycznej odpowiedzialności. A zatem motywacje filantropii, jej źródła, były niezwykle głębokie, inicjowane i sankcjonowane przez model kultury, wskazania religii przenikające i wyznaczające zasady moralne, nadto zaś stymulowane przez instynkt upartego trwania w polskości. Nie należy zapominać, że religia katolicka i polski Kościół w okresie zaborów stały się ostoją patriotyzmu, jednym z bastionów polskości, duchowieństwo było bowiem częścią narodu, reprezentowało wszystkie jego warstwy społeczne, a instytucja Kościoła stała u zarania polskiej państwowości, była czynnikiem współorganizującym państwowy organizm i kulturotwórczym, później zaś w znacznej mierze podzielała zarówno losy państwa, jak i gnębionego narodu. Stąd też działalność charytatywna, oparta na chrześcijańskiej kulturze i moralności, realizowała nie tylko wymiar duchowo-moralny, ale była zarazem włączona w przestrzeń społeczną i narodową, występowała obok programu pracy organicznej, krzewienia polskości, umacniania ducha narodowego oraz budowania materialnych, ekonomicznych podstaw życia społecznego. Świadomość owej perspektywy pozwalała ponosić ofiary znacznie większe, niż można było oczekiwać. Kulturowa i ideologiczna synteza wiary i patriotyzmu (wyrażana poprzez pojęcie Polak-katolik czy koncepcje mesjanistyczne ujmujące Polskę jako odkupiciela narodów), także społeczno-obywatelskiej odpowiedzialności, kształtowała zarówno formy działalności charytatywnej, jak też jej głęboki sens w wymiarze osobowym – personalistycznym i duchowym – oraz w wymiarze społeczno-narodowym. Oznacza to, że wspomnianych punktów odniesienia dla dobroczynności w żaden sposób nie można pomijać bez utraty możliwości zrozumienia, czym była ona w swej istocie, z kolei przyjęcie owej szerokiej perspektywy pozwala ujmować główne jej aspekty, formy czy motywacyjne źródła.

O tym, że dobroczynność Ludwiki, także rodziny Ostrowskich, była działaniem w pełni świadomym, świadczy nie tylko jej zakres, ale też przyjmowana postawa, naznaczona cierpliwą ofiarnością, nadto zaś jej ukierunkowanie: na wspólnotę parafialną i lokalną społeczność, opiekę nad dziećmi i młodzieżą, ich edukację i wychowanie, wsparcie instytucji kościelnych, także polskich stowarzyszeń prowadzących działalność charytatywną. Tę samą postawę i zbliżone cele odnajdujemy w działalności społecznej hrabiny Ostrowskiej, co sprawia, że niejednokrotnie trudno wyznaczyć teoretyczną granicę owej aktywności, stwierdzić – gdzie kończy się filantropia, a zaczyna działalność społeczna. A zatem podstawowymi kryteriami klasyfikacyjnymi – oprócz przedmiotu działalności – stają się w tej sytuacji formy czy też metody podejmowanych działań, a głównym wyznacznikiem – stopień instytucjonalizacji i zorganizowania inicjatyw, czyli współuczestnictwo w działalności stowarzyszeń, fundacji czy organizacji społecznych, np. spółdzielczych.

W tym miejscu należy także podkreślić fakt, że hojność owej filantropii nie wynikała jedynie z zamożności, nie była kaprysem czy emocjonalnym zbytkiem uciszającym głos sumienia pań z bogatego towarzystwa, lecz była wyrazem prawdziwej ofiarności, zaangażowania w sprawy społeczne i potrzeby narodowej – a w tym i parafialnej – wspólnoty. Owszem, zamożność była w tym przypadku czynnikiem istotnym, ale była też jedynie narzędziem, środkiem do realizacji wskazań „serca, sumienia i rozumu”. W tym kontekście wielce wymowna jest poniższa skromna uwaga, spisana przez Helenę Ostrowską w jej wspomnieniach:

 

[...] Dla tego trudnego, chwilowego położenia wyrzekłam się dla siebie i dla Ludwini pobytu zimowego w Warszawie; będziemy się starały ograniczyć jak najwięcej nasze wydatki, które jednak coraz to prawie wzrastać muszą na głosy zewsząd wołające o pomoc![11]

 

Wspomniana przez Helenę Ostrowską postawa ofiarności i osobistych wyrzeczeń przybrała w swej intensywności w kolejnych latach, gdy panią domu stała się jedynie Ludwika. Dobroczynność i zaangażowanie społeczne (w wymiarze instytucjonalnym) nabierały znaczenia wraz ze zjawiskiem pogłębiania się społecznych nierówności towarzyszących rewolucji przemysłowej i rozwojowi stosunków kapitalistycznych – przekształceniom struktury społeczeństwa i warunków gospodarczych. W sytuacjach zaś ekonomicznego kryzysu czy np. nieurodzaju w rolnictwie bądź wystąpienia epidemii – działalność ta nabierała jeszcze głębszego znaczenia w kategoriach ludzkich, aksjologiczno-moralnych i społecznych. Stawała się też dramatycznym zmaganiem naznaczonym opozycją pomiędzy bezkresem potrzeb i możliwościami ich zaspokojenia. Szczególne trudności pojawiły się zwłaszcza w momencie wybuchu zbrojnego konfliktu określonego mianem „Wielkiej Wojny”. Działania zbrojne zawsze sprowadzają na szerokie rzesze społeczne bezmiar nieszczęść i cierpień, nie ograniczają się jedynie do ofiar wśród żołnierzy, ale prowadzą też do strat wśród ludności, zniszczeń materialnych, ruiny gospodarczej – tak w przemyśle, jak i rolnictwie. W okolicznościach wojny dramatycznie wzrasta liczba sierot, kalek, ludzi bezdomnych, chorych, pozbawionych podstaw utrzymania, a więc i egzystencji. Heroicznego wymiaru nabiera też działalność dobroczynna, próba sprostania historycznym wyzwaniom. Uwzględnienie owej perspektywy jest konieczne np. przy lekturze wojennej kroniki spisywanej przez Ludwikę Ostrowską, pozwala zrozumieć dramatyzm ówczesnej całej sytuacji – ukrytej pod formą lakonicznych, rzeczowych uwag i opisów.

Podkreślmy, że aspekt finansowy był jedynie częścią działalności dobroczynnej – udzielanie pieniężnego czy rzeczowego wsparcia instytucjom, stowarzyszeniom i osobom potrzebującym było jedynie fragmentem szerszego programu. Ofiarna postawa Ludwiki przejawiała się także w bezpośredniej aktywności – pracach i staraniach dla dobra bliźnich, charakteryzowała ponadto jej zaangażowanie społeczne.

Postawa ta, jak już wcześniej wspomniano, była odzwierciedleniem tradycji domu rodzinnego, transmisji norm i wzorców kulturowych, efektem wychowania moralnego i patriotycznego, żarliwej wiary religijnej, także odzwierciedleniem osobowych postaw realizowanych przez Aleksandra i Helenę Ostrowskich. O sile oddziaływania wyróżnionych czynników świadczy nie tylko postawa najmłodszej córki, ale też pozostałego rodzeństwa.

W zakresie społecznej aktywności można postrzegać też publicystyczno-oświatową kreatywność hrabianki – jej publikacje i korespondencje przesyłane do redakcji poczytnych periodyków, podejmujące tematykę społeczną. Wśród dokumentów rodzinnego archiwum zachował się między innymi artykuł, prawdopodobnie przygotowany do publikacji w którymś z czasopism stołecznych, propagujący ideę utworzenia społecznego systemu tzw. pepinier („puponier” – jak określała je Ludwika), czyli placówek łączących funkcje żłobka, przedszkola i ochronki–internatu, wzorowanych na rozwiązaniach francuskich, zapewniających opiekę dzieciom robotnic zatrudnionych w fabrykach bądź w inny sposób wykonujących pracę zawodową, uniemożliwiającą opiekę nad dzieckiem, a równocześnie niezbędną z powodu konieczności wzmocnienia materialnych podstaw egzystencji i życia rodziny[12].

Celom „oświaty ludowej” miała z kolei służyć stosunkowo obszerna praca – także przygotowywana pod kątem publikacji – zatytułowana „Opowiadania o historii powszechnej dla ludu wiejskiego”[13]. Dzieło to było zamierzone na trzy tomy, obejmujące historię starożytną, okres średniowiecza i czasy nowożytne, miało też w zamyśle upowszechniać wiedzę historyczną i geograficzną (tekst uzupełniały liczne mapy), a także propagować odpowiednie wzory moralne i patriotyczne, realizujące paradygmat kultury chrześcijańskiej. „Opowiadania” były zatem realizacją postulatów „pracy u podstaw”, sztandarowego hasła polskich pozytywistów podnoszących potrzebę podniesienia poziomu życia, oświaty i kształtowania narodowej tożsamości wśród szerokich rzesz ludowych, zwłaszcza chłopskich, ale też i ubogich warstw mieszczańskich, a więc klas mających ograniczony dostęp do edukacji i wyższej kultury, egzystujących w warunkach bezgranicznego ubóstwa, obojętnych na sprawy ojczyzny, a przez to zagrożonych wynarodowieniem. 

Ludwika owemu zamierzeniu stworzenia przystępnego podręcznika służącego oświacie ludowej poświęciła wiele pracy i energii – przez wiele lat gromadziła odpowiednie materiały i trudziła się nad przygotowaniem tekstu. Niestety, pomimo pozytywnych opinii oraz poprawek nanoszonych przez wiele lat, mających na celu udoskonalenie dzieła, tekstu nie udało się opublikować.

Codzienne doświadczenia i obserwacje dotyczące warunków życia maluszyńskiej gminy i szerzej – warstwy chłopskiej, a także proletariatu miejskiego bądź wiejskiego, prowadziły Ludwikę Ostrowską do wniosków, że działania wyznaczane przez chęć poprawy warunków bytu klas społecznie upośledzonych winny prowadzić ku celom takim, jak: wzrost dochodowości rodzin, poprawa warunków mieszkaniowych i sanitarnych, podniesienie poziomu kultury ogólnej i wiedzy, m.in. poprzez eliminację analfabetyzmu, a więc także upowszechnienie szkolnictwa elementarnego i ułatwienie dostępu do szkół na poziomie średnim i wyższym – również dla dziewcząt, zapewnienie właściwej opieki nad dziećmi matek pracujących, wzrost poziomu i unowocześnienie szkolnictwa zawodowego, a także jego upowszechnienie, ponadto zaś utworzenie systemu zapomóg socjalnych, nisko oprocentowanych pożyczek, rent i emerytur, pozwalających na społeczne wsparcie i eliminację rażącej biedy.

Wśród ważnych celów społecznych hrabina Ostrowska sytuowała też rozwój działalności spółdzielczej, praktycznie realizującej zadania poprawy bytu warstw ubogich i łagodzenia społecznych kontrastów, oraz utrzymanie i udoskonalenie metod wychowania moralnego i patriotycznego, opartego na wartościach chrześcijańskich i obywatelskich. Tego typu program nigdzie nie został tak całościowo wyrażony przez Ludwikę, jest on jednakże zgodny z jej poszczególnymi opiniami wyrażanymi publicznie, w tym poprzez publicystykę, zgodny także z celami jej działalności dobroczynnej i społecznej, wpisanej w szersze poczynania polskiego pozytywizmu. W tym miejscu warto też podkreślić fakt, iż w środowisku ziemiańskim zaistniał w końcu XIX wieku i na przełomie stuleci dość szeroko reprezentowany nurt kobiecej aktywności, realizujący hasła „pracy u podstaw”. Ziemianki organizowały się w tzw. kółka pracy – początkowo nieformalne i niezalegalizowane (do 1907 roku) komórki o charakterze towarzysko-stowarzyszeniowym – mające na celu „podejmowanie starań o poprawę bytu ekonomicznego gospodarstw chłopskich oraz szerzenie postępu cywilizacyjnego wśród mieszkańców wsi”[14], także propagowanie odpowiednich postaw i umiejętności w środowisku ziemiańskim[15]. Poczynania Ludwiki Ostrowskiej w znacznej mierze odzwierciedlały idee, postulaty czy szkice programowe formułowane przez jednoczące się ziemianki, możemy zatem przyjąć, że jej społeczna aktywność była bezpośrednio stymulowana przez Zjednoczone Koło Ziemianek, przede wszystkim w odniesieniu do form owej aktywności. Pewną rolę mogła odegrać też bliska, przyjacielska znajomość z Teresą Siemieńską, aktywistką i organizatorką ruchu kobiecego.

Koncepcje ideologiczne podzielane przez hrabinę Ostrowską i konserwatywne środowisko ziemiańskie miały bezpośrednie przełożenie na jej praktyczne poczynania, zarówno w odniesieniu do dobroczynności, jak też inicjatyw oświatowych, socjalno-społecznych czy ekonomicznych. Część z nich była kontynuacją inicjatyw podejmowanych w Maluszynie jeszcze przez jej dziadka – Wojciecha Ostrowskiego, część natomiast stanowiła twórcze rozwinięcie przedsięwzięć realizowanych przez ojca – hrabiego Aleksandra, bądź też była samodzielną inicjatywą Ludwiki.

Pewne wzorce działań socjalnych Ostrowscy realizowali już od dawna. Rodzice Ludwiki – Aleksander i Helena Ostrowscy – przywiązywali wiele uwagi do kształtowania pozytywnych relacji z włościańską gminą, mieli też świadomość społecznego wymiaru swych poczynań i odpowiedzialności związanej z funkcjonowaniem maluszyńskiego gospodarstwa – folwarków i zakładów wchodzących w skład domeny. Owa świadomość nakazywała im dbałość o włościańskie zabudowania i inwentarz – również po wejściu w życie postanowień dekretu uwłaszczeniowego; skłaniała do utworzenia systemu wsparcia udzielanego chłopom w latach nieurodzaju i na przednówku. W ramach owego systemu mieściło się funkcjonowanie kasy pożyczkowo-oszczędnościowej i różne formy zapomóg przeznaczanych na konkretne cele – egzystencjalne, mieszkaniowe czy gospodarcze, podobnie jak i fundowane stypendia oraz kontraktacje płodów rolnych, w szczególności buraków cukrowych przetwarzanych w fabryce cukru w Silniczce[16]. Nie bez znaczenia była też możliwość pracy w zakładach zlokalizowanych w obrębie domeny. Co prawda trudno w tym przypadku mówić jedynie o działaniach prospołecznych, albowiem funkcjonowanie zakładów było wpisane przede wszystkim w sferę ekonomiki gospodarstwa i miało przynosić dochód właścicielom, niemniej jednak społecznego kontekstu pracy nie można pominąć – praca wnosiła dodatkowy dochód i przyczyniała się do poprawy warunków życia miejscowej społeczności. Z kolei służbie obsługującej dwór oraz oficjalistom wspomagającym zarząd nad gospodarstwem i zakładami Aleksander Ostrowski przyznawał renty i emerytury, nie zapominając o wdowach i nieletnich dzieciach[17], wspomagał także ich kształcenie.

Jako wyraz społecznej odpowiedzialności Ostrowskich można ponadto ujmować ich starania o podniesienie efektywności chłopskich gospodarstw czy szerzenie agronomicznego postępu, tak w produkcji rolnej, jak i w odniesieniu do sadownictwa i hodowli zwierzęcych. Efekty owych starań były widoczne chociażby podczas pokazów osiągnięć rolniczych organizowanych w Maluszynie bądź w pobliskim Pławnie, przy okazji konnych wyścigów, gdzie konie włościańskie czy wystawiane przez chłopów sztuki bydła zyskiwały uznanie zgromadzonej publiczności oraz pierwsze lokaty w konkursach. Podobnie też w zawodach pokazowej orki włościańscy uczestnicy z Maluszyna bili na głowę rywali z innych rejonów[18]. Wyniki te dobrze świadczyły o efektywności starań Ostrowskich o podniesienie kultury włościańskich gospodarstw, także o umiejętnościach uczestników konkursów oraz poziomie prezentowanych hodowli. Innym przejawem dobrych relacji między dworem a gminą było między innymi to, iż w Maluszynie z powodzeniem funkcjonował szpitalik dla robotników folwarcznych oraz mieszkańców gminy[19], dziecięca ochronka i lokalna szkoła. Dodajmy, że starania właścicieli Maluszyna o rozwój oświaty ludowej – ogólnie zaś: podniesienie poziomu cywilizacyjnego warstwy włościańskiej – były istotnym elementem odzwierciedlającym ich społeczną postawę oraz zasadniczym celem społecznej aktywności Ludwiki.

Wiejskie placówki oświatowe tworzyli Ostrowscy nie tylko w Maluszynie, ale też w innych miejscowościach wchodzących w skład domeny; dzięki ich staraniom powstały i funkcjonowały szkoły elementarne w Silniczce i Krzętowie, okresowo także w Radoszewnicy, Trzebcach i Łysinach[20]. Warto w tym miejscu podkreślić, że szkoły te działały do 1866 roku jedynie dzięki staraniom i ofiarności Ostrowskich – jako „dobrowolne dobrodziejstwo” fundatorów i wyraz ich gospodarskiej troski o społeczność poddaną tradycyjnej pieczy. Po tej dacie zaś, w wyniku zmiany przepisów i zaostrzenia antypolskich represji zastosowanych przez władze wskutek powstania, szkoły te przeszły pod administrację rosyjską i kuratelę Łódzkiej Dyrekcji Szkolnej, a koszty ich utrzymania niemal w całości obciążyły miejscowych chłopów[21].

Rodzina Ostrowskich doskonale zdawała sobie sprawę, iż poprawa warunków życia  mieszkańców domeny Ostrowskich będzie korzystna dla obydwu stron. Tę samą postawę prezentowała też Ludwika Ostrowska. Oprócz działalności o charakterze filantropijnym, obejmującym pomoc finansową i rzeczową, podejmowała ona także inicjatywy mające na celu oddziaływania socjalne, bliskie temu, co można określić mianem rozwiązań systemowych. Pod tym względem hrabianka i towarzyszący jej bracia kontynuowali wcześniejsze modele służące wsparciu mieszkańców gminy i osób związanych z funkcjonowaniem dworu i maluszyńskiego gospodarstwa. Dodatkowo poczynania Ludwiki były kształtowane przez świadomość potrzeby szerokiego kształcenia rzesz chłopskich, w szczególności wiejskich kobiet i dziewcząt. W upowszechnieniu szkolnictwa elementarnego i podniesieniu ogólnego poziomu oświaty ludowej, także w rozwoju wieloprofilowego szkolnictwa zawodowego – obejmującego także dziedziny zawodowej aktywności dostępne dziewczętom bądź kobietom pragnącym wspomóc działania zarobkowe mężów – widziała ona sposób przezwyciężenia marazmu wynikającego z biedy i niskiego poziomu aspiracji, nędzy będącej skutkiem niedostatków wykształcenia, bezradności i braku perspektyw na podjęcie pracy wymagającej zawodowych kwalifikacji. Logiczną konsekwencją działań zmierzających do realizacji owych idei było też podniesienie inicjatyw czy też przedsięwzięć mających na celu zapewnienie opieki nad dziećmi matek zajętych obowiązkami gospodarskimi czy pracą zawodową[22]. Intencja ta przyświecała utworzeniu w Maluszynie ochronki, dzięki której dzieci matek podejmujących pracę miały zapewnioną zarówno opiekę, jak też możliwość wczesnej edukacji przygotowującej je do procesu dalszego kształcenia.

Zamysł wsparcia niezamożnych kobiet w pełnieniu funkcji opiekuńczo-wychowawczych oraz ich włączenia do systemu edukacji opierał się na założeniu, że pozwoli to na bezpośrednie zwiększenie szans i możliwości podjęcia przez nie pracy. Aby wysiłki te uczynić jaszcze bardziej skutecznymi, Ludwika Ostrowska zorganizowała system fundacyjno-stypendialny, pozwalający kierować do ośrodków edukacji zawodowej wybrane osoby, głównie dziewczęta. Kursy zawodowe dla kobiet i dziewcząt, różne formy praktyk i szkoleń hrabina organizowała także w Maluszynie. W ramach owej inicjatywy hrabina Ostrowska przygotowała trzyletni program pracy w pałacu, który miał służyć kształceniu panien jako służących[23]. Po ukończeniu tej praktyki młode dziewczęta dysponowały nie tylko odpowiednimi umiejętnościami i doświadczeniem, ale także referencjami służby w pałacu maluszyńskim, wystawianymi przez dziedziczkę, które pozwalały na podjęcie dalszej pracy w innych dworach bądź w zamożnych rodzinach mieszkających w mieście. Program ich kształcenia obejmował prowadzenie wzorcowego gospodarstwa domowego, umiejętność czytania, pisania oraz matematyki, w tym także doskonalenie owych zdolności i znajomości rachunkowych zapisów, umiejętność kroju i szycia, uprawy i przędzenia lnu, także przędzenia wełny, znajomość zasad higieny, a także pielęgnowania chorych i opatrywania ran[24].

Do celów szkoleniowych Ludwika Ostrowska wykorzystywała też warsztaty tkackie istniejące w folwarku od dawna i służące do obróbki lnu na potrzeby dworu, później zaś zmodernizowane przez Aleksandra Ostrowskiego pod kątem przetwórstwa wełny[25]. Surowiec pochodził z własnych owczarni, Ostrowscy prowadzili bowiem dość liczącą się hodowlę owiec, a warsztaty miały służyć wykorzystaniu pozyskiwanego runa, być może planowano nawet budowę przemysłowej przędzalni. Dochodowość warsztatów była jednakże zbyt niska, stąd też nie kontynuowano planów ich rozbudowy, warsztaty pozostały jedynie niewielką manufakturą (jej rozwój zaś powstrzymywała ostra konkurencja na rynku), wełnę sprzedawano zaś w dużych ośrodkach włókienniczych, dostarczając ją do Łodzi, Warszawy, Częstochowy, Piotrkowa, itd.[26]. W zbiorach maluszyńskiego archiwum zachowały się dokumenty, które potwierdzają gospodarczą aktywność na tym polu. W tym miejscu wypada podkreślić, że Ostrowscy prowadzili staranną rachunkowość, skrupulatnie zapisywali wszelkie koszty (wydatki) i przychody z prowadzonej działalności, co w istotny sposób wpływało na efektywność zarządu i możliwość podejmowania właściwych decyzji.

Pomimo niskiej wydajności warsztatów tkackich, a więc i małej opłacalności owego przedsięwzięcia, Ludwika postanowiła kontynuować działalność, warsztaty dawały bowiem możliwość zatrudniania miejscowych kobiet, powiększając tym sposobem dochody włościańskich rodzin czerpane z pozarolniczej działalności. Duże nadzieje wiązała też z uprawą lnu na, łatwą w pielęgnacji, do czego namawiała kobiety z maluszyńskiej gminy. Z kolei dworskie warsztaty dawały możliwość przetworzenia lnianego surowca i wykorzystania potencjału kobiecej pracy.

Realizacji owych planów miała posłużyć uprawa lnu prowadzona na niewielkich obszarach w folwarkach Maluszyn i Silniczka, zainicjowana w 1907 roku[27]. Efekty tej działalności Ludwika kontrolowała osobiście aż do roku 1924. Zdarzało się, iż przedsięwzięcie to przynosiło straty i maluszyńska dziedziczka musiała je pokrywać własnym kosztem. Nie był to jednak dla Ludwiki powód do zaprzestania pracy. Jak można przeczytać wśród osobistych notatek: „44 rs. wydane na uprawę i dalszą obróbkę rozeszły się pomiędzy biedne baby wiejskie”[28].

Pomimo mizernych efektów ekonomicznych, w postanowieniu uprawy lnu i utrzymywania warsztatów utwierdzał Ludwikę socjalny aspekt owej działalności, przyczyniała się ona bowiem do podniesienia dochodowości kobiecego sektora rolniczego. Było to szczególnie ważne w okresie zimy i przednowiu, kiedy to możliwości zarobkowania były znacznie ograniczone. Warsztaty mogły ponadto służyć celom edukacji zawodowej, prowadzonej przez wykwalifikowane instruktorki. Z tą myślą korespondowała Ludwika m.in. z Anną Mohl, która w Wilnie prowadziła szkołę tkacką[29].

Szerszy program kształcenia dziewcząt realizowała Ludwika Ostrowska w ramach działalności społecznej związanej z lokalnym oddziałem Zjednoczonego Koła Ziemianek (Towarzystwa Zjednoczonych Ziemianek), współtworzonym przez właścicielkę Maluszyna i panie z okolicznych dworów – pod przewodnictwem Teresy Siemieńskiej – powiązanym organizacyjnie i programowo ze stowarzyszeniem założonym i propagowanym przez Marię Kleniewską[30].

Fundowane przez Ludwikę stypendia pozwalały kierować wiejskie dziewczęta na kursy tkactwa i gospodarstwa domowego dla córek włościańskich do szkół w Mirosławicach i Lubrańcu, także Nałęczowie[31]. Po powrocie do domu mogły one wykorzystywać w praktyce zdobytą wiedzę dotyczącą zasad prowadzenia domu, higieny, wychowania dzieci, dietetyki, uprawy roślin w przydomowym gospodarstwie, hodowli drobiu, itd., nadto zaś odbyta edukacja szkolno-zawodowa zwiększała ich możliwości znalezienia pracy poza rodzinnym gospodarstwem[32]. 

Świadectwem owych starań maluszyńskiej dziedziczki może być niżej zaprezentowany fragment korespondencji zachowanej wśród zasobów rodzinnego archiwum. Daje on także możliwość wglądu w koszty związane z pobytem w owych ośrodkach oraz obowiązujące tam zasady.

 

Mirosławice 5/12 1906.

 

W odpowiedzi na otrzymaną kartę uprzejmie donoszę, że zadatek jest zupełnie zbyteczny, dziewczęta płacą po przyjeździe do szkoły, co do pieniędzy na drobne wydatki powinny mieć najmniej z 5 rb. Czy umie ona czytać pisać i rachować choć troszkę, bo jest to koniecznie wymagane. Pościel powinna mieć własną, siennik, kołdrę, poduszkę i po 6 sztuk bielizny. Prócz paszportu potrzebne świadectwo lekarskie, że dziewczyna zdrowa.

Z poważaniem

Irena Kostrzewska[33]

 

Społeczne zaangażowanie Ludwiki Ostrowskiej nie ograniczało się do granic maluszyńskiej gminy czy też obszaru rodzinnej domeny, lecz sięgało znacznie szerszych kręgów czy obszarów aktywności, czego wyrazem było członkowstwo w różnych organizacjach i stowarzyszeniach. Uczestnictwo w pracach owych towarzystw, rozpoczęte jeszcze przed I wojną światową, a dokładniej – na fali liberalizacji polityki caratu po przegranej wojnie rosyjsko-japońskiej i rewolucyjnych wydarzeniach z lat 1905–1907 –  nie ustało też w okresie Wielkiej Wojny, nadto zaś trwało w następnym historycznym okresie, po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, a więc u kresu życia Ludwiki, w latach naznaczonych nędzą powodowaną ruiną gospodarczą i konsekwencjami wojennego konfliktu, trudnościami wynikającymi z początków budowy odradzającego się państwa i konieczności obrony jego granic, w szczególności zaś wojny polsko-bolszewickiej i niemieckiej blokady ekonomicznej.

Skrystalizowane poglądy Ludwiki Ostrowskiej, w połączeniu z jej wrażliwością na potrzeby społeczne skłaniały ją do wsparcia inicjatyw zmierzających do ograniczenia patologii i niesienia pomocy kobietom w trudnej sytuacji życiowej. Wyrazem tej intencji stało się m.in. wstąpienie w szeregi Warszawskiego Chrześcijańskiego Towarzystwa Ochrony Kobiet. Śladem owej aktywności jest poniższa ilustracja – fotografia legitymacji członkowskiej, potwierdzającej organizacyjną przynależność, a więc m.in. opłacenie składki członkowskiej i udział w pracach stowarzyszenia.

Ludwika Ostrowska była też w grupie inicjatywnej kobiet tworzących lokalny oddział Towarzystwa Zjednoczonych Ziemianek (nazwa nieoficjalna: Zjednoczone Koło Ziemianek), organizacji, która przybrała postać społecznego ruchu, zainicjowanego przez Marię Kleniewską[34]. W tym miejscu warto zwrócić uwagę, że nazwisko hrabiny Ludwiki Ostrowskiej widnieje zarówno na liście członkiń rzeczywistych Zjednoczonego Koła Ziemianek[35] (dalej: ZKZ), jak też na liście członkiń koła silnickiego, kierowanego przez Teresę Siemieńską – wcześniej aktywistkę i pierwszą przewodniczącą Delegacji Gospodyń Wiejskich, legalnej organizacji, która poprzedzała powstanie ZKZ.

Statut Zjednoczonego Koła Ziemianek przyznawał dużą autonomię kołom prowincjonalnym, mogły one np. posiadać własny regulamin, dysponowały też znaczną samodzielnością w działaniu, o którym decydowała przewodnicząca Koła oraz pomysłowość i energia pań skupionych w stowarzyszeniu. Od momentu udzielenia zgody na działalność ZKZ i zarejestrowania stowarzyszenia (co nastąpiło w 1907 roku) przez władze rosyjskie, procedura utworzenia prowincjonalnego oddziału nie była nadmiernie skomplikowana. Do legalizacji działalności koła wystarczyło pismo przesłane na adres Biura ZKZ w Warszawie z informacją o siedzibie kółka, listą członkiń uzupełnioną o nazwiska ich rodzin oraz adresy zamieszkania, a także z zobowiązaniem zapłaty wpisowego oraz rocznych składek członkowskich. Decyzja zarządu ZKZ zatwierdzająca powstanie koła kończyła owe formalności[36].

Regulamin silnickiego koła (jedynego w powiecie noworadomskim i jednego z sześciu w guberni piotrkowskiej[37] wzorowany był na statucie ZKZ i w znacznej mierze odtwarzał program działalności centralnego stowarzyszenia[38]. Program ten zakrojony był bardzo ambitnie i obejmował szeroki zakres zagadnień czy problemów. Jego pełna realizacja – zgodnie z przyjętym statutem – z pewnością przekraczała możliwości pań stowarzyszonych w kole „Praca”, uwzględniał on jednak kulturowe i cywilizacyjne zacofanie środowisk wiejskich i wyznaczał horyzont działań niezbędnych do podniesienia warunków życia na wsi poprzez prace oświatowe, kulturalne i gospodarcze.

Zachowane dokumenty – artykuły i referaty wygłaszane podczas zebrań w kole ziemianek – pozwalają stwierdzić, że Ludwika Ostrowska w swych wystąpieniach poruszała najczęściej kilka istotnych kwestii. Głównym tematem były sprawy wychowania dzieci i młodzieży, także problem celów wychowawczych, zwłaszcza zaś celów przyświecających wychowaniu dziewcząt i panien. W tekstach tych wyraźne są echa poglądów propagowanych m.in. przez Cecylię Plater-Zyberkównę – niektóre referaty brzmią niemalże jak streszczenie publikacji Zyberkówny, co świadczy niewątpliwie o bliskości poglądów czy zapatrywań na kwestie wychowania i społecznej roli kobiety. Ludwika Ostrowska nie ukrywała zresztą owego wpływu, niejednokrotnie powoływała się na stwierdzenia swej mentorki, a także zalecała lekturę jej książek.

Hrabina Plater-Zyberkówna – a za nią Ludwika Ostrowska – wyraźnie akcentowała aktywizm kobiet, możliwe pożytki wynikające z ich społecznego zaangażowania wspartego właściwym poziomem wiedzy czy specjalistycznych umiejętności. Domagała się odpowiedniego kształcenia dziewcząt wśród wszystkich warstw społecznych, podniesienia poziomu edukacji ogólnej, także upowszechnienia szkolnictwa zawodowego tak, by zalety niewieście mogły się w pełni ujawnić i walnie przyczynić się do społecznego i gospodarczego postępu.

Społeczne i zawodowe zaangażowanie kobiet – postulowane przez Cecylię Plater-Zyberkównę – nie może jednak przesłaniać podstawowego zadania kobiety, związanego ze sferą macierzyństwa i wychowania dzieci oraz dbałością o ognisko domowe. Trwałość małżeństwa i szczęście rodzinne to – wedle słów hrabiny – niezaprzeczalne wartości oddziałujące na rozwój osobowości małżonków i ich potomstwa, to także wartości istotne w kontekście społecznym, społeczeństwo bowiem składa się rodzin, tak jak organizm tworzony jest przez komórki. Oznacza to, że od jakości rodziny zależna jest jakość społeczeństwa i narodu, od wychowania w rodzinie – prowadzonego czy nadzorowanego przez odpowiednio przygotowaną i wykształconą matkę – zależy przyszłość społeczeństwa[39]. I w tym właśnie celu winna zmierzać edukacja dziewcząt – dla ukształtowania kobiety świadomej swych praw, ale też i społecznych oraz rodzinnych obowiązków, zdolnej do podjęcia różnych prac i funkcji ważnych w systemie organizacji społeczeństwa. Przede wszystkim jednak edukacja winna zmierzać do przygotowania dobrej żony i matki – kobiety, która stać będzie na straży szczęścia rodzinnego, wartości moralnych, cnót obywatelskich i narodowych[40].

Wszystkie te stwierdzenia były bliskie przekonaniom Ludwiki Ostrowskiej i wedle owych zapatrywań starała się ona kształtować działalność silnickiego koła ziemianek, kształcić maluszyńskie dziewczęta i panny, ale też i mężatki – wysyłane na kursy, praktyki bądź do szkół i ośrodków edukacyjnych.

Działalność Ludwiki Ostrowskiej i ziemiańskiego środowiska reprezentowanego przez ZKZ w kwestiach programowych niewątpliwie odzwierciedlała sympatie polityczne żywione względem Stronnictwa Narodowo-Demokratycznego, nadto zaś była zbieżna z nowoczesną myślą tych ugrupowań w łonie Kościoła katolickiego, które dążyły do dostosowania doktryny społecznej do aktualnych realiów społeczno-kulturowych, czego przykładem wspomniane uwagi pomieszczone w pismach hrabiny Plater-Zyberkówny – uznawanej nie bez racji za prekursorkę ruchów inteligencji katolickiej i przedstawicielkę tzw. kościoła otwartego[41], a więc zaangażowanego społecznie i śmiało podejmującego wyzwania stawiane przez współczesność, niestroniącego od dyskusji na tematy nurtujące różne środowiska, nierzadko odległe od katolickiej społeczności. Rzecz jasna, działalność Ludwiki Ostrowskiej była też zgodna z celami stawianymi przez stowarzyszenie ziemianek, z tą różnicą, że ZKZ mniejszą wagę przykładało do filantropii, kierując swą aktywność ku zmianom uwarunkowań społeczno-ekonomicznych i kulturowych głównie poprzez pracę oświatową – działalność dobroczynną uznawano bowiem za czynnik utrwalający stan aktualny, sprzyjający bezradności bądź redukujący gotowość do aktywizmu, natomiast hrabina Ostrowska widziała sens również w działalności dobroczynnej, choć oczywiście nie lekceważyła idei stymulujących poczynania pań stowarzyszonych w ZKZ. Należy wyraźnie podkreślić, że postawy tej nie odmieniła także w niezwykle trudnym okresie lat wojny, a później budowy podstaw niepodległego państwa.

 

Fot. Ludwika Ostrowska

 

Źródło: APŁ, APiOM, Zbiór fotografii i albumów Ostrowskich, Potockich, Morsztynów i rodzin spokrewnionych, sygn. IV/109, f. 179.

 



[1] Artykuł powstał na kanwie materiału przygotowywanego przez Autorkę do publikacji zatytułowanej Ludwika hrabina Ostrowska – dziedziczka z Maluszyna (1851–1926), Warszawa 2014 (w druku).

[2]  Zob. T. Epsztein, Między wsią a miastem. Działalność społeczna i kulturalna ziemianek z Lubelszczyzny w II połowie XIX i w XX wieku, [w:] Ziemiaństwo na Lubelszczyźnie, cz. 3: Panie z dworów i pałaców. Materiały III sesji naukowej zorganizowanej w Muzeum Zamojskich w Kozłówce 11–13 października 2006, t. 2, red. H. Łaszkiewicz, Lublin 2007, s. 148–157, 161–166; T. Kargol, Rola ziemianek w powstaniu oraz działalności instytucji opieki społecznej i dobroczynności publicznej Lublina, Warszawy i Krakowa, [w:] Ziemiaństwo na Lubelszczyźnie, cz. 3: Panie z dworów i pałaców..., t. 2, s. 167–184.

[3]  J. Kita, Ostatnia z rodu – Ludwika z Korabitów Ostrowska, [w:] Ziemiaństwo na Lubelszczyźnie, cz. 3: Panie z dworów i pałaców, t. 1, red. H. Łaszkiewicz, Lublin 2007, s. 187.

[4]  Tomasz Kargol zauważa, że: „Dobroczynna działalność ziemianek była jedyną formą aktywności społecznej, w której kobiety mogły wykazywać się organizacyjnymi zdolnościami, współpracować z mężczyznami, przełamywać gorset ówczesnych uprzedzeń, który ograniczał miejsce kobiety do rodziny i domu. W ten sposób ofiarność publiczna kobiet była początkiem ich równouprawnienia i emancypacji”, idem, Rola ziemianek w powstaniu oraz działalności instytucji opieki społecznej i dobroczynności publicznej Lublina, Warszawy i Krakowa, [w:] Ziemiaństwo na Lubelszczyźnie, cz. 3: Panie z dworów i pałaców..., t. 2, s. 184; zob. także: U. Oettingen, Ziemianki wobec wydarzeń wojennych lat 1914–1915, w świetle korespondencji rodziny Wielopolskich, [w:] Ziemiaństwo na Lubelszczyźnie, cz. 3: Panie z dworów i pałaców..., t. 2, s. 185 i nn.

[5]  H. Ostrowska, Dzieje Maluszyna i jego dziedziców, z opowiadania i z pamięci zebrane, z rękopisu wydał, wstępem i przypisami opatrzył A.J. Zakrzewski, Warszawa 2009.

[6]  Ibidem, s. 38 i nn.

[7]  Chodzi zapewne o szykany i brutalne ingerencje w działalność zakonu i – jak można się domyślać – prowokacje carskiej Ochrany (w tym także wypadek morderstwa na terenie klasztoru), mające na celu dyskredytację zakonników w opinii publicznej i osłabienie patriotycznego wpływu Jasnej Góry na społeczeństwo; szerzej zob. S. Jabłoński, Jasna Góra pod zaborami, [w:] Jasnogórska Bogurodzica 1382–1982, Warszawa 1982, s. 223–232. 

[8]  Archiwum Państwowe w Łodzi (dalej:APŁ), Archiwum Potockich i Ostrowskich z Maluszyna (dalej: APiOM), Papiery osobiste Ludwiki Ostrowskiej, córki Aleksandra, sygn. II/87.

[9]  Ibidem.             

[10]  Ibidem.           

[11]  H. Ostrowska, op. cit., s. 731.

[12]  APŁ, APiOM, Papiery osobiste Ludwiki Ostrowskiej..., sygn. II/87; wspomniany artykuł przytaczam w innej publikacji, dotyczącej m.in. życia codziennego w maluszyńskim pałacu oraz zainteresowań jego mieszkańców; zob. K. Studnicka-Mariańczyk, Siedziba ziemiańska Ostrowskich herbu Korab w Maluszynie, Warszawa 2014.  

[13]  APŁ, APiOM, Papiery Ostrowskich tyczące się popularnej historii powszechnej dla ludu, sygn. II/44.

[14]  J. Kita, Ludwika hrabina Ostrowska z Maluszyna (1851–1926) – życie i działalność, [w:] Villa Maluschyn 1412–2012. 600 lat Parafii św. Mikołaja w Maluszynie. Księga Jubileuszowa, red. A.J. Zakrzewski i Ł. Kopera, Częstochowa 2012, s. 265; zob. także: E. Kostrzewska, „Lekka pianka czy garść ziemi ojczystej?” Dylematy kobiet ze środowiska ziemiańskiego w Królestwie Polskim na przełomie XIX i XX wieku, „Zeszyty Wiejskie”, z. 9, Łódź 2004; eadem, Ruch organizacyjny ziemianek w Królestwie Polskim na początku XX wieku. Zarys dziejów w świetle prasy, Łódź 2007, s. 11–27.

[15]  E. Kostrzewska, Ruch organizacyjny ziemianek..., loco cit.; D. Rzepniewska, Kobieta w rodzinie ziemiańskiej w XIX wieku. Królestwo Polskie, [w:] Kobieta i społeczeństwo na ziemiach polskich w XIX w., red. A. Żarnowska i A. Szwarc, Warszawa 1990, s. 53–64.

[16] APŁ, APiOM, Książki rachunkowe Józefa Ostrowskiego, sygn. I/208; Akta Aleksandra Ostrowskiego, tyczące się zarządu dóbr Maluszyn, sygn. I/7; Akta dóbr Silniczka, sygn. I/128.

[17] APŁ, APiOM, Akta Aleksandra Ostrowskiego tyczące się zarządu dóbr Maluszyn, sygn. I/7; Akta próśb i wsparć udzielanych przez Aleksandra Ostrowskiego 1866–1874, sygn. I/212; Akta tyczące się wydawania świadectw i wymówień miejsca pracy, sygn. I/213; L. Górski, Aleksander Ostrowski, Warszawa 1896, s. 10.

[18] Zob. A.J. Zakrzewski, Wyścigi pławieńskie [w:] „Zeszyty Radomszczańskie”, t. 2, Radomsko 2008.

[19] APŁ, APiOM, Akta zarządu dóbr Maluszyn, sygn. I/8.

[20]  Szerzej zob. Ł. Kopera, Szkolnictwo elementarne w dobrach Ostrowskich z Maluszyna, „Częstochowskie Teki Historyczne”, t. 2: Dyskurs humanistyczny początku XXI wieku w Częstochowie, red. N. Morawiec, R.W. Szwed, M. Trąbski, Częstochowa 2011, s. 143–172; por. A.J. Zakrzewski, Z dziejów dziewiętnastowiecznej rodziny ziemiańskiej. Ostrowscy h. Korab z Maluszyna, [w:] H. Ostrowska, op. cit., s. 42–43.

[21]  Ł. Kopera, op. cit., s. 160–162.

[22]  Na temat sytuacji kobiet wiejskich zob. m.in. M. Knothe, Kobieta w społeczności wiejskiej na przełomie XIX i XX wieku (na przykładzie parafii Zaborów w Galicji), [w:] Kobieta i społeczeństwo na ziemiach polskich w XIX w., s. 109–118, 121–127; W. Mędrzecki, Kobieta wiejska w Królestwie Polskim. Przełom XIX i XX wieku, [w:] Kobieta i społeczeństwo..., s. 134–137.

[23] J. Kita, Pani na Maluszynie. Ludwika hrabina Ostrowska (1851–1926), „Wiadomości Ziemiańskie” 2006, nr 28,s. 55; szerzej zob. idem, Ludwika hrabina Ostrowska..., s. 265.

[24]  Idem, Ludwika hrabina Ostrowska..., loco cit.

[25]  APŁ, APM, Akta gospodarcze klucza Maluszyn, sygn. I/9.

[26]  Szerzej zob. K. Studnicka-Mariańczyk, Domena Ostrowskich z Maluszyna jako przykład przemian kapitalistycznych w rolnictwie polskim XIX wieku, Warszawa 2014.

[27] J. Kita, Pani na Maluszynie..., s. 56.

[28] Ibidem.

[29]  Idem, Ostatnia z rodu – Ludwika z Korabitów Ostrowska, [w:] Ziemiaństwo na Lubelszczyźnie, cz. 3: Panie z dworów i pałaców...,  , t.1, s. 182; idem, Ludwika hrabina Ostrowska..., s. 270.

[30]  Na temat Towarzystwa Zjednoczonych Ziemianek, Marii Kleniewskiej oraz okoliczności powstania stowarzyszenia, także warunków niezależnej, patriotyczno-konspiracyjnej pracy oświatowej w okresie wzmożonej rusyfikacji w zaborze rosyjskim – szerzej zob.: H.J. Zawistowski, Szkoła żeńska gospodarstwa wiejskiego w Nałęczowie w nurcie potrzeb patriotycznych, oświatowych i ekonomicznych wsi polskiej oraz aspiracji programowych Stowarzyszenia Zjednoczonych Ziemianek, [w:] Ziemiaństwo na Lubelszczyźnie, cz. 3: Panie z dworów i pałaców..., t. 2, s. 366–383; A. Przegaliński, Działalność oświatowa Marii z Jarocińskich Kleniewskiej, [w:] Ziemiaństwo na Lubelszczyźnie, cz. 3: Panie z dworów i pałaców, t. 2, s. 267–315.

[31]  Z. Jankowska (eadem, Organizacja Ziemianek i jej działalność, [w:] Księga pamiątkowa na 75-lecie „Gazety Rolniczej” 1861–1935, t. 1, Warszawa 1938) wymienia 11 szkół o profilu gospodarczo-rolnym, zorganizowanych przez Towarzystwo Ziemianek; podaję za: H.J. Zawistowski, Szkoła żeńska gospodarstwa wiejskiego w Nałęczowie w nurcie potrzeb patriotycznych, oświatowych i ekonomicznych wsi polskiej oraz aspiracji programowych Stowarzyszenia Zjednoczonych Ziemianek, [w:] Ziemiaństwo na Lubelszczyźnie, cz. 3, t. 2, s. 373.

[32]  W. Mędrzecki, op. cit., s. 133–137.

[33]  APŁ, APiOM, Papiery osobiste Ludwiki Ostrowskiej..., sygn. II/87.

[34]  Szerzej zob.: E. Kostrzewska, Ruch organizacyjny ziemianek w Królestwie Polskim na początku XX wieku, Łódź 2007, s. 15 i nn.; także M. Kleniewska, Wspomnienia, oprac. W. Włodarczyk, Wilków 2002.

[35]  E. Kostrzewska, Ruch organizacyjny ziemianek..., s. 179.

[36]  Ibidem, s. 79.

[37]  Ibidem, s. 182–183.

[38]  Zob. Ustawa Zjednoczonego Koła Ziemianek. Projekt, „Świat Kobiecy” 1906, nr 7, s. 1–15; Ustawa została zatwierdzona, „Polski Łan” 1907, nr 10, s. 87; szerzej zob. E. Kostrzewska, Ruch organizacyjny ziemianek..., s. 28–48; zob. także: H.J. Zawistowski, op. cit., s. 372–375.

[39]  C. Plater-Zyberkówna, Kobieta ogniskiem. Z pogadanek do uczennic chyliczkowskich. Przez odrodzoną kobietę – odrodzenie, Warszawa 1909, passim.

[40]  Ibidem, s. 272 i nn. Zob. także  C. Plater-Zyberkówna, Kilka myśli o wychowaniu w rodzinie, Warszawa 1903; eadem, Cywilizacja w świetle chrystianizmu, Warszawa 1905; eadem, Na progu małżeństwa, Warszawa 1918. 

[41]

 

PSB, t. 26, s. 693.

dr Karolina Studnicka-Mariańczyk

 

Działalność dobroczynna i zaangażowanie społeczne Ludwiki hrabiny Ostrowskiej [w:] Życie prywatne Polaków XIX wieku, red. M. Korybut-Marciniak, M. Zbrzeźniak, Instytut Historii i Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego, Olsztyn 2014, t. III, ISBN: 978-83-65171-03-0.

 

 

Działalność dobroczynna i zaangażowanie społeczne Ludwiki  Ostrowskiej

 

Zaangażowanie społeczne rodziny Ostrowskich[1], także ich działalność filantropijna były niejako wpisane w pewien charakterystyczny dla ziemiaństwa model obywatelskiej odpowiedzialności opartej na kulturze chrześcijańskiej, a zwłaszcza etyce głoszonej przez Kościół katolicki[2]. Wyróżniał ich jednakże wysoki stopień owego zaangażowania oraz różnorodność inicjatyw – nie tylko obejmujących tradycyjne formy dobroczynności, ale też realizowanych w sferze socjalno-ekonomicznej i gospodarczej. Pod tym względem Ludwika Ostrowska z powodzeniem kontynuowała rodzinne wzorce, odnajdując dodatkową motywację w silnej wierze religijnej i ewangelicznych zasadach, które nakazywały jej wsłuchiwać się ze szczególną troską w potrzeby osób biednych, cierpiących czy pokrzywdzonych[3]. Możemy ponadto sądzić, że jej postawę wzmacniały koncepcje organicznikowskie i solidarystyczne, przedstawiające funkcjonowanie społeczeństwa na podobieństwo jednorodnego organizmu, złożonego z różnych warstw i grup, pełniących jednakże zadania i role wzajemnie od siebie uzależnione, zyskujące realizację w ramach harmonijnego systemowego układu. Tego typu zapatrywania w II połowie XIX wieku nabierały popularności w środowisku ziemiańskim, uzasadniały bowiem tradycyjne podziały społeczne – w tym także rolę ziemiaństwa –  w nowoczesny sposób, wykorzystujący zdobycze nauk biologiczno-przyrodniczych oraz rodzącej się socjologii, a także dawały teoretyczną spójną podstawę zarówno dla programów politycznych, jak i społecznych, stanowiąc odpowiedź wobec idei lewicowych czy rewolucyjnych. Doskonale ponadto łączyły się z postulatami modernizacyjnymi, wskazującymi na potrzebę cywilizacyjnego postępu poprzez rozwój gospodarczy, ale też i kształcenie warstw ludowych, podniesienie poziomu ich życia oraz emancypację prowadzącą do włączenia owych warstw w bieg życia społecznego, z ukształtowaną tożsamością narodową i poczuciem odpowiedzialności za przyszłość kraju.

Działania podejmowane przez hrabiankę charakteryzowała różnorodność form aktywności i realizowanych celów. Można zauważyć jednakże pewną specyficzną tendencję. O ile bowiem Ostrowscy w linii męskiej skupiali swą uwagę na działalności instytucjonalnej, uczestnicząc w pracach stowarzyszeń, nie stroniąc też od organizacji i działań o charakterze politycznym, o tyle aktywność Ludwiki Ostrowskiej nakierowana była głównie na inicjatywy społecznościowe i dobroczynne. Niewątpliwie zróżnicowanie to było efektem oddziaływania czynników kulturowych, określających społeczne modele kobiecej aktywności[4].

Zaangażowanie Ludwiki w działania na rzecz maluszyńskiej społeczności, osób potrzebujących czy boleśnie doświadczonych przez koleje losu możemy postrzegać zarówno jako wynik ideologiczno-kulturowej formacji, ale też okoliczności kształtowanych – po pierwsze – przez zamożność rodziny, po drugie zaś – przez panieństwo Ludwiki podyktowane – jak się wydaje – akceptacją braku odpowiednich kandydatów do ręki oraz świadomym wyborem drogi życiowej. Poszerzało to możliwości działania i pozwalało skupić uwagę na sprawach dotyczących zarządu nad domeną oraz zagadnieniach ogólnospołecznych, w szczególności potrzebach osób poszkodowanych, dotkniętych nieszczęściem czy społecznie upośledzonych, dzięki czemu możliwa była praktyczna realizacja moralnych imperatywów, zgodnych z ewangelicznym nauczaniem Kościoła, a także postulatów upowszechnianych przez pozytywistyczną publicystykę.

Ludwika, podobnie jak i cała rodzina Ostrowskich, wspierała materialnie działalność misyjną i charytatywną Kościoła. W szerszej skali były to różne fundacje, darowizny i zapisy na rzecz poszczególnych kościołów, zakonów i zakładów czy szpitali bądź przytułków prowadzonych przez instytucje kościelne i osoby duchowne. W obrębie parafii owa dobroczynność sprowadzała się do dbałości o miejscowy kościół pw. św. Mikołaja oraz wspierania wszelkich poczynań miejscowego proboszcza. Udział w życiu wspólnoty oznaczał też bezpośrednie zaangażowanie w pracach na rzecz parafii. Fundowali zatem Ostrowscy naczynia liturgiczne i szaty, wyposażenie kościoła – ołtarz, ławki, figury świętych, świece i lichtarze, finansowali przebudowę budynku i niezbędne remonty. Dbali też o odpowiednią oprawę mszy świętych i uroczystości kościelnych. Uwagi na temat owych zabiegów możemy odnaleźć w pamiętniku spisanym przez Helenę Ostrowską[5] – żonę Aleksandra i matkę Ludwiki, natomiast konkretne ślady zachowały się do dzisiaj. Spośród nich należy wspomnieć przede wszystkim o jednej ze stacji drogi krzyżowej – płaskorzeźbie osobiście wykonanej przez Ludwikę Ostrowską, krzyżu na sygnaturce kościoła – zamontowanym przez braci Ludwiki, czy też schodach prowadzących do wejścia do świątyni – wykonanych staraniem Marii Potockiej. Rodzina Ostrowskich współuczestniczyła też w akcji sadzenia szpaleru drzew na przykościelnym cmentarzu[6].

Silna motywacja religijna i niezłomność postawy, a także jej przekonania światopoglądowe – oparte na koncepcjach społecznego solidaryzmu i organiczności struktur społecznych – pozwalały Ludwice nie ustawać w podejmowaniu inicjatyw dobroczynnych, a także cierpliwie przychylać się do licznych próśb płynących ze strony osób świeckich i duchownych, zwłaszcza zaś instytucji kościelnych, którym hrabina starała się udzielać materialnego i finansowego wsparcia. Wśród zachowanych dokumentów znajduje się bardzo wiele pism z prośbą o pomoc finansową bądź rzeczową, także podziękowań za okazaną łaskawość, setki różnych kwitów, dowodów wpłaty czy rewersów. Ich liczba jest doprawdy zadziwiająca i świadczy o ówczesnej skali niezaspokojonych społecznie potrzeb, ogromie nieszczęść, ale i nadziei, bezmiarze oczekiwań, niekiedy też nachalności. Szereg owych próśb był efektem polityki prowadzonej przez administrację rosyjską, która z ledwością tolerowała działalność Kościoła katolickiego w Królestwie i starała się za wszelką cenę ograniczać oraz kontrolować jego wpływ społeczny, czego widomym przejawem były m.in. kasacje zakonów, wywłaszczenia i zakazy działalności wielu instytucji.

Nie jesteśmy w stanie przytoczyć w tym miejscu całej tej korespondencji – wszystkich próśb i wyrazów wdzięczności czy podziękowań. Na kilka listów, tych najbardziej reprezentatywnych, warto jednak zwrócić uwagę. Dokumentują one bowiem zarówno zakres i intensywność oczekiwań i próśb, jak i skalę udzielanego przez Ludwikę wsparcia. Często też ujawniają bliskość relacji między nadawcą i adresatem. Sytuację tę możemy dostrzec m.in. w poniżej przytoczonym piśmie, napisanym prawdopodobnie przez siostrę Teklę, przełożoną zakładu opiekuńczego mieszczącego się u podnóża jasnogórskiego klasztoru, przy ul. Wieluńskiej 3. W piśmie zwraca ponadto uwagę wzmianka o opiece nad chorą osobą, protegowaną przez maluszyńską dziedziczkę. Tę formę pomocy, tj. finansowanie leczenia bądź pobytu w placówce opiekuńczej, Ludwika stosowała dosyć często wobec członków maluszyńskiej społeczności dotkniętych chorobą czy nieszczęściem, skrajnie ubogich i osamotnionych.

 

Częstochowa 16 grudnia 1910 r.

JM.J.W.

Najcudowniejsza Pani Hrabino!

Opiekunko nasza

 

Serce Macierzyńskie zawsze przeczuwa, kiedy dzieci potrzebują pomocy. I serce Macierzyńskie Pani Hrabiny przeczuło […]. Nie raz już doznałyśmy tej opieki od naszego [ducha] opiekuńczego, którym Ty jesteś przezacna Hrabino. Boskie Dzieciątko niech samo wynagrodzi i drobną rączką błogosławi za jej dobre i miłosierne uczynki, jakie pełni dla jego miłości, w ozdobach ubogich jego członków. Boleśnie mi, że Pan Hrabia Józef jest [chory] [...] my się tu co dzień z dziećmi i chorymi modlimy specjalnie, chcemy gwałt Bozi zadać, by koniecznie przywrócił zdrowie bratu, a jednak dotąd Bóg nas nie wysłuchiwał. Będziemy teraz zwracać [się] do Dzieciątka Jezus, może będzie więcej łaskawe i udzieli to, o co prosimy dla naszych Dobrodziei.

Grom, jaki spadł na Jasną Górę [wyrwana kartka] [...] głęboko nas dotknął[7] i [osłabił] siły fizyczne, ja przez jakiś miesiąc nie byłam zdolna do nikogo pisać. Dziś troszkę się zaczynam budzić. Biedni Ojcowie, ile oni cierpią, śledztwa ciągle i kto wie, jaki to obrót [przybierze]. Wierni zawsze składają ofiarę, bo Bóg wymaga [.….] Dusz czystych, Duch sam zesłał swego ukochanego syna, by nas odkupić. Pozostaje nam się modlić, by zakon się wskrzesił i swoją pokutą i gorliwością zatarł plamę, jaka na nich i całym kraju ciąży.

Spotkałam wczoraj o. Rejmana, który mi mówił, że dziś nic nie pragnie tylko śmierci, czemu bardzo wierzę, bo spaść z takiej wysokości nie może mu być miłym, niech ich Pan Bóg i Matka Boska wspierają swoją łaską, wpadli [bowiem] w rozpacz.

Biedna Zuśka z niczego sobie sprawy nie zdaje, nie ma polepszenia, przeciwnie wpada często w furie, tym ją tylko można uspokoić, że J. Starsza zaraz sobie wyjedzie. Za cukier serdeczne Bóg Zapłać! Nie wiem tylko, jak zapisać, czy jako tytuł ofiary, czy też za Zosię pannę? gdy[ż] Droga Pani Hrabina nie rozpomina. Zosi kupię, co jej potrzeba. Opatrzność Boża czuwa zawsze nad nami, z czym się muszę podzielić z drogą Opiekunką. Ot[óż] wczoraj, wcale nieoczekiwanie, przysłano nam wagon węgla. Bo kupiony węgiel już się kończy. Jak tu nie chwalić Boga i nie modlić się za ukochanych Dobrodziei? Pani J. Reszke obiecała krówkę, mam nadzieję, że jeszcze w dobrych […..] Dostaniemy 2, by mieć swoje mleko niefabrykowane i drogie [……] Za mleko płacę do 106 rb. prócz [...] masła i serów. [Odnoszę] wrażenie, że utrzymanie 3 krów nie przyniesie tyle [kosztów], a chorzy i dzieci będą mieli mleko czyste. P. Reszke obiecał [też] bryczkę do naszego konika, liczę, że uprzęż dostaniemy od Ks. Lubomirskiego, jeżeli poproszę, to nie będzie potrzeby posługiwać się dorożkami. [...][8]

 

Na adres pałacu Ostrowskich nadchodziły też prośby z innych placówek czy ośrodków, położonych w bliższej bądź dalszej okolicy Maluszyna – np. Radomska, Przedborza, św. Anny, nadto zaś z instytucji bardziej odległych – np. z Chęcin, Wielunia, Zawiercia, Sosnowca, Krakowa i innych. W tym kontekście należy podkreślić, że dobroczynna aktywność obejmowała nie tylko instytucje, ale też bezpośrednio osoby wiążące swą przyszłość z apostolską misją. Wyrazem owej dobroczynnej postawy były w szczególności stypendia fundowane przez dziedziczkę, których celem było wspieranie młodych kandydatów i niezamożnych kleryków, pozwalające im na podjęcie i ukończenie studiów seminaryjnych.

Jak już wspomniano, dobroczynność Ludwiki, szerzej zaś – rodziny Ostrowskich, nie ograniczała się do wsparcia jedynie funkcjonowania instytucji Kościoła, w szczególności zakonów męskich i żeńskich, nastawionych na działania formacyjne związane z religijnym kultem, obejmowała też zakłady i placówki wpisane w program działalności charytatywnej i społecznej Kościoła, a także ośrodki opiekuńcze i oświatowe prowadzone przez stowarzyszenia i osoby świeckie. Świadectwem wspierania tego typu instytucji może być kolejny, niżej zaprezentowany list – wybrany przykład spośród znacznie szerszej korespondencji, wskazujący na pomoc finansową udzielaną przez Ludwikę Ostrowską instytucjom zajmującym się łagodzeniem skutków biedy.

 

Towarzystwo

Dobroczynności dla Chrześcijan

w Nowo-Radomsku

 

Jaśnie Wielmożna Pani Dobrodziejko

 

Imieniem Towarzystwa Dobroczynności pośpieszamy z serdeczną i głęboką podzięką za wspaniałomyślne wsparcie dla prawdziwie biednych miasta Radomska, tym bardziej [że datek przy] ubogich zarobkach naszego Towarzystwa będzie stanowił rzeczywistą pomoc i ulgę; przy obecnej biedzie.

            Z wielkim szacunkiem i poważaniem

            Prezes  (...)                                                                           Sekretarz (...)  [podpisy nieczytelne]

Nowo-Radomsko, dnia 10 maja 1910 r.[9]

 

Na ręce Ludwiki Ostrowskiej kierowano też prośby w sprawach indywidualnych. Przykładem tego typu potrzeb może być poniższe pismo:

 

Borzykowa 18/V 07.

Szanowna Pani

 

Po sprzedaniu Borzykowej przez licytację pozostał bez żadnych ewidentnie środków do życia Zygmunt Rutkowski, około 70 [1at]. O zarobkowaniu na swoje utrzymanie mowy być nie może, gdyż jest on zupełnie niedołężnym, cierpi przy tym na wielką chorobę, mając ataki po parę razy dziennie.

Wobec tego wszystkiego grono ludzi dobrej woli zaprojektowało zebrać fundusz na utrzymanie p. Rutkowskiego, życie którego bardzo prawdopodobnie niedługie. Znając uczynność Szanownej Pani, zwracam się z uprzejmym zawiadomieniem, czy zechciała by łaskawa Pani dopomóc nam, i jaką składkę miesięcznie przeznaczyłaby na ten cel?

            Panu Rutkowskiemu trzeba by okazać jak [tylko możliwą pomoc].

W oczekiwaniu łaskawej odpowiedzi łączę wyrazy szacunku i poważania,

 z jakim pozostaję

                                                                                                                                                             Z. Kulesza

 

P.S. Kasą mam zawiadywać ja[10].

 

Wszystkie przytoczone powyżej listy i pisma nie tylko świadczą o skali potrzeb, wskazują też na gotowość Ludwiki (i rodziny Ostrowskich) do permanentnego udzielania wsparcia potrzebującym. Mówią też – w szerszej perspektywie – o postawie polskiego ziemiaństwa zaangażowanego w działalność filantropijną; mówią o społecznych oczekiwaniach wyrażanych względem owej warstwy i świadczą o jej ofiarności, nadto zaś charakteryzują pewien model kultury i organizacji społecznej, w której działalność dobroczynna zajmuje istotne miejsce. Są ponadto przytoczone listy wyrazem swoistego instynktu społecznego, woli przetrwania mimo trudności i mimo braku wsparcia instytucji państwa; są przejawem zdolności polskiego społeczeństwa do samoorganizacji, tworzenia struktur funkcjonujących poza sferą oddziaływania państwowej administracji, a nierzadko też wbrew jej politycznym intencjom.

Wyróżnione powyżej cechy należy wyraźnie zaakcentowań, były one bowiem niezwykle ważnym czynnikiem witalizującym narodową tożsamość, kształtującym świadomość przynależności do społecznego organizmu. Dobroczynność realizowana przez polskie ziemiaństwo, w tym również Ludwikę Ostrowską, była głęboko naznaczona chrześcijańską aksjologią, a także poczuciem obywatelskiej i patriotycznej odpowiedzialności. A zatem motywacje filantropii, jej źródła, były niezwykle głębokie, inicjowane i sankcjonowane przez model kultury, wskazania religii przenikające i wyznaczające zasady moralne, nadto zaś stymulowane przez instynkt upartego trwania w polskości. Nie należy zapominać, że religia katolicka i polski Kościół w okresie zaborów stały się ostoją patriotyzmu, jednym z bastionów polskości, duchowieństwo było bowiem częścią narodu, reprezentowało wszystkie jego warstwy społeczne, a instytucja Kościoła stała u zarania polskiej państwowości, była czynnikiem współorganizującym państwowy organizm i kulturotwórczym, później zaś w znacznej mierze podzielała zarówno losy państwa, jak i gnębionego narodu. Stąd też działalność charytatywna, oparta na chrześcijańskiej kulturze i moralności, realizowała nie tylko wymiar duchowo-moralny, ale była zarazem włączona w przestrzeń społeczną i narodową, występowała obok programu pracy organicznej, krzewienia polskości, umacniania ducha narodowego oraz budowania materialnych, ekonomicznych podstaw życia społecznego. Świadomość owej perspektywy pozwalała ponosić ofiary znacznie większe, niż można było oczekiwać. Kulturowa i ideologiczna synteza wiary i patriotyzmu (wyrażana poprzez pojęcie Polak-katolik czy koncepcje mesjanistyczne ujmujące Polskę jako odkupiciela narodów), także społeczno-obywatelskiej odpowiedzialności, kształtowała zarówno formy działalności charytatywnej, jak też jej głęboki sens w wymiarze osobowym – personalistycznym i duchowym – oraz w wymiarze społeczno-narodowym. Oznacza to, że wspomnianych punktów odniesienia dla dobroczynności w żaden sposób nie można pomijać bez utraty możliwości zrozumienia, czym była ona w swej istocie, z kolei przyjęcie owej szerokiej perspektywy pozwala ujmować główne jej aspekty, formy czy motywacyjne źródła.

O tym, że dobroczynność Ludwiki, także rodziny Ostrowskich, była działaniem w pełni świadomym, świadczy nie tylko jej zakres, ale też przyjmowana postawa, naznaczona cierpliwą ofiarnością, nadto zaś jej ukierunkowanie: na wspólnotę parafialną i lokalną społeczność, opiekę nad dziećmi i młodzieżą, ich edukację i wychowanie, wsparcie instytucji kościelnych, także polskich stowarzyszeń prowadzących działalność charytatywną. Tę samą postawę i zbliżone cele odnajdujemy w działalności społecznej hrabiny Ostrowskiej, co sprawia, że niejednokrotnie trudno wyznaczyć teoretyczną granicę owej aktywności, stwierdzić – gdzie kończy się filantropia, a zaczyna działalność społeczna. A zatem podstawowymi kryteriami klasyfikacyjnymi – oprócz przedmiotu działalności – stają się w tej sytuacji formy czy też metody podejmowanych działań, a głównym wyznacznikiem – stopień instytucjonalizacji i zorganizowania inicjatyw, czyli współuczestnictwo w działalności stowarzyszeń, fundacji czy organizacji społecznych, np. spółdzielczych.

W tym miejscu należy także podkreślić fakt, że hojność owej filantropii nie wynikała jedynie z zamożności, nie była kaprysem czy emocjonalnym zbytkiem uciszającym głos sumienia pań z bogatego towarzystwa, lecz była wyrazem prawdziwej ofiarności, zaangażowania w sprawy społeczne i potrzeby narodowej – a w tym i parafialnej – wspólnoty. Owszem, zamożność była w tym przypadku czynnikiem istotnym, ale była też jedynie narzędziem, środkiem do realizacji wskazań „serca, sumienia i rozumu”. W tym kontekście wielce wymowna jest poniższa skromna uwaga, spisana przez Helenę Ostrowską w jej wspomnieniach:

 

[...] Dla tego trudnego, chwilowego położenia wyrzekłam się dla siebie i dla Ludwini pobytu zimowego w Warszawie; będziemy się starały ograniczyć jak najwięcej nasze wydatki, które jednak coraz to prawie wzrastać muszą na głosy zewsząd wołające o pomoc![11]

 

Wspomniana przez Helenę Ostrowską postawa ofiarności i osobistych wyrzeczeń przybrała w swej intensywności w kolejnych latach, gdy panią domu stała się jedynie Ludwika. Dobroczynność i zaangażowanie społeczne (w wymiarze instytucjonalnym) nabierały znaczenia wraz ze zjawiskiem pogłębiania się społecznych nierówności towarzyszących rewolucji przemysłowej i rozwojowi stosunków kapitalistycznych – przekształceniom struktury społeczeństwa i warunków gospodarczych. W sytuacjach zaś ekonomicznego kryzysu czy np. nieurodzaju w rolnictwie bądź wystąpienia epidemii – działalność ta nabierała jeszcze głębszego znaczenia w kategoriach ludzkich, aksjologiczno-moralnych i społecznych. Stawała się też dramatycznym zmaganiem naznaczonym opozycją pomiędzy bezkresem potrzeb i możliwościami ich zaspokojenia. Szczególne trudności pojawiły się zwłaszcza w momencie wybuchu zbrojnego konfliktu określonego mianem „Wielkiej Wojny”. Działania zbrojne zawsze sprowadzają na szerokie rzesze społeczne bezmiar nieszczęść i cierpień, nie ograniczają się jedynie do ofiar wśród żołnierzy, ale prowadzą też do strat wśród ludności, zniszczeń materialnych, ruiny gospodarczej – tak w przemyśle, jak i rolnictwie. W okolicznościach wojny dramatycznie wzrasta liczba sierot, kalek, ludzi bezdomnych, chorych, pozbawionych podstaw utrzymania, a więc i egzystencji. Heroicznego wymiaru nabiera też działalność dobroczynna, próba sprostania historycznym wyzwaniom. Uwzględnienie owej perspektywy jest konieczne np. przy lekturze wojennej kroniki spisywanej przez Ludwikę Ostrowską, pozwala zrozumieć dramatyzm ówczesnej całej sytuacji – ukrytej pod formą lakonicznych, rzeczowych uwag i opisów.

Podkreślmy, że aspekt finansowy był jedynie częścią działalności dobroczynnej – udzielanie pieniężnego czy rzeczowego wsparcia instytucjom, stowarzyszeniom i osobom potrzebującym było jedynie fragmentem szerszego programu. Ofiarna postawa Ludwiki przejawiała się także w bezpośredniej aktywności – pracach i staraniach dla dobra bliźnich, charakteryzowała ponadto jej zaangażowanie społeczne.

Postawa ta, jak już wcześniej wspomniano, była odzwierciedleniem tradycji domu rodzinnego, transmisji norm i wzorców kulturowych, efektem wychowania moralnego i patriotycznego, żarliwej wiary religijnej, także odzwierciedleniem osobowych postaw realizowanych przez Aleksandra i Helenę Ostrowskich. O sile oddziaływania wyróżnionych czynników świadczy nie tylko postawa najmłodszej córki, ale też pozostałego rodzeństwa.

W zakresie społecznej aktywności można postrzegać też publicystyczno-oświatową kreatywność hrabianki – jej publikacje i korespondencje przesyłane do redakcji poczytnych periodyków, podejmujące tematykę społeczną. Wśród dokumentów rodzinnego archiwum zachował się między innymi artykuł, prawdopodobnie przygotowany do publikacji w którymś z czasopism stołecznych, propagujący ideę utworzenia społecznego systemu tzw. pepinier („puponier” – jak określała je Ludwika), czyli placówek łączących funkcje żłobka, przedszkola i ochronki–internatu, wzorowanych na rozwiązaniach francuskich, zapewniających opiekę dzieciom robotnic zatrudnionych w fabrykach bądź w inny sposób wykonujących pracę zawodową, uniemożliwiającą opiekę nad dzieckiem, a równocześnie niezbędną z powodu konieczności wzmocnienia materialnych podstaw egzystencji i życia rodziny[12].

Celom „oświaty ludowej” miała z kolei służyć stosunkowo obszerna praca – także przygotowywana pod kątem publikacji – zatytułowana „Opowiadania o historii powszechnej dla ludu wiejskiego”[13]. Dzieło to było zamierzone na trzy tomy, obejmujące historię starożytną, okres średniowiecza i czasy nowożytne, miało też w zamyśle upowszechniać wiedzę historyczną i geograficzną (tekst uzupełniały liczne mapy), a także propagować odpowiednie wzory moralne i patriotyczne, realizujące paradygmat kultury chrześcijańskiej. „Opowiadania” były zatem realizacją postulatów „pracy u podstaw”, sztandarowego hasła polskich pozytywistów podnoszących potrzebę podniesienia poziomu życia, oświaty i kształtowania narodowej tożsamości wśród szerokich rzesz ludowych, zwłaszcza chłopskich, ale też i ubogich warstw mieszczańskich, a więc klas mających ograniczony dostęp do edukacji i wyższej kultury, egzystujących w warunkach bezgranicznego ubóstwa, obojętnych na sprawy ojczyzny, a przez to zagrożonych wynarodowieniem. 

Ludwika owemu zamierzeniu stworzenia przystępnego podręcznika służącego oświacie ludowej poświęciła wiele pracy i energii – przez wiele lat gromadziła odpowiednie materiały i trudziła się nad przygotowaniem tekstu. Niestety, pomimo pozytywnych opinii oraz poprawek nanoszonych przez wiele lat, mających na celu udoskonalenie dzieła, tekstu nie udało się opublikować.

Codzienne doświadczenia i obserwacje dotyczące warunków życia maluszyńskiej gminy i szerzej – warstwy chłopskiej, a także proletariatu miejskiego bądź wiejskiego, prowadziły Ludwikę Ostrowską do wniosków, że działania wyznaczane przez chęć poprawy warunków bytu klas społecznie upośledzonych winny prowadzić ku celom takim, jak: wzrost dochodowości rodzin, poprawa warunków mieszkaniowych i sanitarnych, podniesienie poziomu kultury ogólnej i wiedzy, m.in. poprzez eliminację analfabetyzmu, a więc także upowszechnienie szkolnictwa elementarnego i ułatwienie dostępu do szkół na poziomie średnim i wyższym – również dla dziewcząt, zapewnienie właściwej opieki nad dziećmi matek pracujących, wzrost poziomu i unowocześnienie szkolnictwa zawodowego, a także jego upowszechnienie, ponadto zaś utworzenie systemu zapomóg socjalnych, nisko oprocentowanych pożyczek, rent i emerytur, pozwalających na społeczne wsparcie i eliminację rażącej biedy.

Wśród ważnych celów społecznych hrabina Ostrowska sytuowała też rozwój działalności spółdzielczej, praktycznie realizującej zadania poprawy bytu warstw ubogich i łagodzenia społecznych kontrastów, oraz utrzymanie i udoskonalenie metod wychowania moralnego i patriotycznego, opartego na wartościach chrześcijańskich i obywatelskich. Tego typu program nigdzie nie został tak całościowo wyrażony przez Ludwikę, jest on jednakże zgodny z jej poszczególnymi opiniami wyrażanymi publicznie, w tym poprzez publicystykę, zgodny także z celami jej działalności dobroczynnej i społecznej, wpisanej w szersze poczynania polskiego pozytywizmu. W tym miejscu warto też podkreślić fakt, iż w środowisku ziemiańskim zaistniał w końcu XIX wieku i na przełomie stuleci dość szeroko reprezentowany nurt kobiecej aktywności, realizujący hasła „pracy u podstaw”. Ziemianki organizowały się w tzw. kółka pracy – początkowo nieformalne i niezalegalizowane (do 1907 roku) komórki o charakterze towarzysko-stowarzyszeniowym – mające na celu „podejmowanie starań o poprawę bytu ekonomicznego gospodarstw chłopskich oraz szerzenie postępu cywilizacyjnego wśród mieszkańców wsi”[14], także propagowanie odpowiednich postaw i umiejętności w środowisku ziemiańskim[15]. Poczynania Ludwiki Ostrowskiej w znacznej mierze odzwierciedlały idee, postulaty czy szkice programowe formułowane przez jednoczące się ziemianki, możemy zatem przyjąć, że jej społeczna aktywność była bezpośrednio stymulowana przez Zjednoczone Koło Ziemianek, przede wszystkim w odniesieniu do form owej aktywności. Pewną rolę mogła odegrać też bliska, przyjacielska znajomość z Teresą Siemieńską, aktywistką i organizatorką ruchu kobiecego.

Koncepcje ideologiczne podzielane przez hrabinę Ostrowską i konserwatywne środowisko ziemiańskie miały bezpośrednie przełożenie na jej praktyczne poczynania, zarówno w odniesieniu do dobroczynności, jak też inicjatyw oświatowych, socjalno-społecznych czy ekonomicznych. Część z nich była kontynuacją inicjatyw podejmowanych w Maluszynie jeszcze przez jej dziadka – Wojciecha Ostrowskiego, część natomiast stanowiła twórcze rozwinięcie przedsięwzięć realizowanych przez ojca – hrabiego Aleksandra, bądź też była samodzielną inicjatywą Ludwiki.

Pewne wzorce działań socjalnych Ostrowscy realizowali już od dawna. Rodzice Ludwiki – Aleksander i Helena Ostrowscy – przywiązywali wiele uwagi do kształtowania pozytywnych relacji z włościańską gminą, mieli też świadomość społecznego wymiaru swych poczynań i odpowiedzialności związanej z funkcjonowaniem maluszyńskiego gospodarstwa – folwarków i zakładów wchodzących w skład domeny. Owa świadomość nakazywała im dbałość o włościańskie zabudowania i inwentarz – również po wejściu w życie postanowień dekretu uwłaszczeniowego; skłaniała do utworzenia systemu wsparcia udzielanego chłopom w latach nieurodzaju i na przednówku. W ramach owego systemu mieściło się funkcjonowanie kasy pożyczkowo-oszczędnościowej i różne formy zapomóg przeznaczanych na konkretne cele – egzystencjalne, mieszkaniowe czy gospodarcze, podobnie jak i fundowane stypendia oraz kontraktacje płodów rolnych, w szczególności buraków cukrowych przetwarzanych w fabryce cukru w Silniczce[16]. Nie bez znaczenia była też możliwość pracy w zakładach zlokalizowanych w obrębie domeny. Co prawda trudno w tym przypadku mówić jedynie o działaniach prospołecznych, albowiem funkcjonowanie zakładów było wpisane przede wszystkim w sferę ekonomiki gospodarstwa i miało przynosić dochód właścicielom, niemniej jednak społecznego kontekstu pracy nie można pominąć – praca wnosiła dodatkowy dochód i przyczyniała się do poprawy warunków życia miejscowej społeczności. Z kolei służbie obsługującej dwór oraz oficjalistom wspomagającym zarząd nad gospodarstwem i zakładami Aleksander Ostrowski przyznawał renty i emerytury, nie zapominając o wdowach i nieletnich dzieciach[17], wspomagał także ich kształcenie.

Jako wyraz społecznej odpowiedzialności Ostrowskich można ponadto ujmować ich starania o podniesienie efektywności chłopskich gospodarstw czy szerzenie agronomicznego postępu, tak w produkcji rolnej, jak i w odniesieniu do sadownictwa i hodowli zwierzęcych. Efekty owych starań były widoczne chociażby podczas pokazów osiągnięć rolniczych organizowanych w Maluszynie bądź w pobliskim Pławnie, przy okazji konnych wyścigów, gdzie konie włościańskie czy wystawiane przez chłopów sztuki bydła zyskiwały uznanie zgromadzonej publiczności oraz pierwsze lokaty w konkursach. Podobnie też w zawodach pokazowej orki włościańscy uczestnicy z Maluszyna bili na głowę rywali z innych rejonów[18]. Wyniki te dobrze świadczyły o efektywności starań Ostrowskich o podniesienie kultury włościańskich gospodarstw, także o umiejętnościach uczestników konkursów oraz poziomie prezentowanych hodowli. Innym przejawem dobrych relacji między dworem a gminą było między innymi to, iż w Maluszynie z powodzeniem funkcjonował szpitalik dla robotników folwarcznych oraz mieszkańców gminy[19], dziecięca ochronka i lokalna szkoła. Dodajmy, że starania właścicieli Maluszyna o rozwój oświaty ludowej – ogólnie zaś: podniesienie poziomu cywilizacyjnego warstwy włościańskiej – były istotnym elementem odzwierciedlającym ich społeczną postawę oraz zasadniczym celem społecznej aktywności Ludwiki.

Wiejskie placówki oświatowe tworzyli Ostrowscy nie tylko w Maluszynie, ale też w innych miejscowościach wchodzących w skład domeny; dzięki ich staraniom powstały i funkcjonowały szkoły elementarne w Silniczce i Krzętowie, okresowo także w Radoszewnicy, Trzebcach i Łysinach[20]. Warto w tym miejscu podkreślić, że szkoły te działały do 1866 roku jedynie dzięki staraniom i ofiarności Ostrowskich – jako „dobrowolne dobrodziejstwo” fundatorów i wyraz ich gospodarskiej troski o społeczność poddaną tradycyjnej pieczy. Po tej dacie zaś, w wyniku zmiany przepisów i zaostrzenia antypolskich represji zastosowanych przez władze wskutek powstania, szkoły te przeszły pod administrację rosyjską i kuratelę Łódzkiej Dyrekcji Szkolnej, a koszty ich utrzymania niemal w całości obciążyły miejscowych chłopów[21].

Rodzina Ostrowskich doskonale zdawała sobie sprawę, iż poprawa warunków życia  mieszkańców domeny Ostrowskich będzie korzystna dla obydwu stron. Tę samą postawę prezentowała też Ludwika Ostrowska. Oprócz działalności o charakterze filantropijnym, obejmującym pomoc finansową i rzeczową, podejmowała ona także inicjatywy mające na celu oddziaływania socjalne, bliskie temu, co można określić mianem rozwiązań systemowych. Pod tym względem hrabianka i towarzyszący jej bracia kontynuowali wcześniejsze modele służące wsparciu mieszkańców gminy i osób związanych z funkcjonowaniem dworu i maluszyńskiego gospodarstwa. Dodatkowo poczynania Ludwiki były kształtowane przez świadomość potrzeby szerokiego kształcenia rzesz chłopskich, w szczególności wiejskich kobiet i dziewcząt. W upowszechnieniu szkolnictwa elementarnego i podniesieniu ogólnego poziomu oświaty ludowej, także w rozwoju wieloprofilowego szkolnictwa zawodowego – obejmującego także dziedziny zawodowej aktywności dostępne dziewczętom bądź kobietom pragnącym wspomóc działania zarobkowe mężów – widziała ona sposób przezwyciężenia marazmu wynikającego z biedy i niskiego poziomu aspiracji, nędzy będącej skutkiem niedostatków wykształcenia, bezradności i braku perspektyw na podjęcie pracy wymagającej zawodowych kwalifikacji. Logiczną konsekwencją działań zmierzających do realizacji owych idei było też podniesienie inicjatyw czy też przedsięwzięć mających na celu zapewnienie opieki nad dziećmi matek zajętych obowiązkami gospodarskimi czy pracą zawodową[22]. Intencja ta przyświecała utworzeniu w Maluszynie ochronki, dzięki której dzieci matek podejmujących pracę miały zapewnioną zarówno opiekę, jak też możliwość wczesnej edukacji przygotowującej je do procesu dalszego kształcenia.

Zamysł wsparcia niezamożnych kobiet w pełnieniu funkcji opiekuńczo-wychowawczych oraz ich włączenia do systemu edukacji opierał się na założeniu, że pozwoli to na bezpośrednie zwiększenie szans i możliwości podjęcia przez nie pracy. Aby wysiłki te uczynić jaszcze bardziej skutecznymi, Ludwika Ostrowska zorganizowała system fundacyjno-stypendialny, pozwalający kierować do ośrodków edukacji zawodowej wybrane osoby, głównie dziewczęta. Kursy zawodowe dla kobiet i dziewcząt, różne formy praktyk i szkoleń hrabina organizowała także w Maluszynie. W ramach owej inicjatywy hrabina Ostrowska przygotowała trzyletni program pracy w pałacu, który miał służyć kształceniu panien jako służących[23]. Po ukończeniu tej praktyki młode dziewczęta dysponowały nie tylko odpowiednimi umiejętnościami i doświadczeniem, ale także referencjami służby w pałacu maluszyńskim, wystawianymi przez dziedziczkę, które pozwalały na podjęcie dalszej pracy w innych dworach bądź w zamożnych rodzinach mieszkających w mieście. Program ich kształcenia obejmował prowadzenie wzorcowego gospodarstwa domowego, umiejętność czytania, pisania oraz matematyki, w tym także doskonalenie owych zdolności i znajomości rachunkowych zapisów, umiejętność kroju i szycia, uprawy i przędzenia lnu, także przędzenia wełny, znajomość zasad higieny, a także pielęgnowania chorych i opatrywania ran[24].

Do celów szkoleniowych Ludwika Ostrowska wykorzystywała też warsztaty tkackie istniejące w folwarku od dawna i służące do obróbki lnu na potrzeby dworu, później zaś zmodernizowane przez Aleksandra Ostrowskiego pod kątem przetwórstwa wełny[25]. Surowiec pochodził z własnych owczarni, Ostrowscy prowadzili bowiem dość liczącą się hodowlę owiec, a warsztaty miały służyć wykorzystaniu pozyskiwanego runa, być może planowano nawet budowę przemysłowej przędzalni. Dochodowość warsztatów była jednakże zbyt niska, stąd też nie kontynuowano planów ich rozbudowy, warsztaty pozostały jedynie niewielką manufakturą (jej rozwój zaś powstrzymywała ostra konkurencja na rynku), wełnę sprzedawano zaś w dużych ośrodkach włókienniczych, dostarczając ją do Łodzi, Warszawy, Częstochowy, Piotrkowa, itd.[26]. W zbiorach maluszyńskiego archiwum zachowały się dokumenty, które potwierdzają gospodarczą aktywność na tym polu. W tym miejscu wypada podkreślić, że Ostrowscy prowadzili staranną rachunkowość, skrupulatnie zapisywali wszelkie koszty (wydatki) i przychody z prowadzonej działalności, co w istotny sposób wpływało na efektywność zarządu i możliwość podejmowania właściwych decyzji.

Pomimo niskiej wydajności warsztatów tkackich, a więc i małej opłacalności owego przedsięwzięcia, Ludwika postanowiła kontynuować działalność, warsztaty dawały bowiem możliwość zatrudniania miejscowych kobiet, powiększając tym sposobem dochody włościańskich rodzin czerpane z pozarolniczej działalności. Duże nadzieje wiązała też z uprawą lnu na, łatwą w pielęgnacji, do czego namawiała kobiety z maluszyńskiej gminy. Z kolei dworskie warsztaty dawały możliwość przetworzenia lnianego surowca i wykorzystania potencjału kobiecej pracy.

Realizacji owych planów miała posłużyć uprawa lnu prowadzona na niewielkich obszarach w folwarkach Maluszyn i Silniczka, zainicjowana w 1907 roku[27]. Efekty tej działalności Ludwika kontrolowała osobiście aż do roku 1924. Zdarzało się, iż przedsięwzięcie to przynosiło straty i maluszyńska dziedziczka musiała je pokrywać własnym kosztem. Nie był to jednak dla Ludwiki powód do zaprzestania pracy. Jak można przeczytać wśród osobistych notatek: „44 rs. wydane na uprawę i dalszą obróbkę rozeszły się pomiędzy biedne baby wiejskie”[28].

Pomimo mizernych efektów ekonomicznych, w postanowieniu uprawy lnu i utrzymywania warsztatów utwierdzał Ludwikę socjalny aspekt owej działalności, przyczyniała się ona bowiem do podniesienia dochodowości kobiecego sektora rolniczego. Było to szczególnie ważne w okresie zimy i przednowiu, kiedy to możliwości zarobkowania były znacznie ograniczone. Warsztaty mogły ponadto służyć celom edukacji zawodowej, prowadzonej przez wykwalifikowane instruktorki. Z tą myślą korespondowała Ludwika m.in. z Anną Mohl, która w Wilnie prowadziła szkołę tkacką[29].

Szerszy program kształcenia dziewcząt realizowała Ludwika Ostrowska w ramach działalności społecznej związanej z lokalnym oddziałem Zjednoczonego Koła Ziemianek (Towarzystwa Zjednoczonych Ziemianek), współtworzonym przez właścicielkę Maluszyna i panie z okolicznych dworów – pod przewodnictwem Teresy Siemieńskiej – powiązanym organizacyjnie i programowo ze stowarzyszeniem założonym i propagowanym przez Marię Kleniewską[30].

Fundowane przez Ludwikę stypendia pozwalały kierować wiejskie dziewczęta na kursy tkactwa i gospodarstwa domowego dla córek włościańskich do szkół w Mirosławicach i Lubrańcu, także Nałęczowie[31]. Po powrocie do domu mogły one wykorzystywać w praktyce zdobytą wiedzę dotyczącą zasad prowadzenia domu, higieny, wychowania dzieci, dietetyki, uprawy roślin w przydomowym gospodarstwie, hodowli drobiu, itd., nadto zaś odbyta edukacja szkolno-zawodowa zwiększała ich możliwości znalezienia pracy poza rodzinnym gospodarstwem[32]. 

Świadectwem owych starań maluszyńskiej dziedziczki może być niżej zaprezentowany fragment korespondencji zachowanej wśród zasobów rodzinnego archiwum. Daje on także możliwość wglądu w koszty związane z pobytem w owych ośrodkach oraz obowiązujące tam zasady.

 

Mirosławice 5/12 1906.

 

W odpowiedzi na otrzymaną kartę uprzejmie donoszę, że zadatek jest zupełnie zbyteczny, dziewczęta płacą po przyjeździe do szkoły, co do pieniędzy na drobne wydatki powinny mieć najmniej z 5 rb. Czy umie ona czytać pisać i rachować choć troszkę, bo jest to koniecznie wymagane. Pościel powinna mieć własną, siennik, kołdrę, poduszkę i po 6 sztuk bielizny. Prócz paszportu potrzebne świadectwo lekarskie, że dziewczyna zdrowa.

Z poważaniem

Irena Kostrzewska[33]

 

Społeczne zaangażowanie Ludwiki Ostrowskiej nie ograniczało się do granic maluszyńskiej gminy czy też obszaru rodzinnej domeny, lecz sięgało znacznie szerszych kręgów czy obszarów aktywności, czego wyrazem było członkowstwo w różnych organizacjach i stowarzyszeniach. Uczestnictwo w pracach owych towarzystw, rozpoczęte jeszcze przed I wojną światową, a dokładniej – na fali liberalizacji polityki caratu po przegranej wojnie rosyjsko-japońskiej i rewolucyjnych wydarzeniach z lat 1905–1907 –  nie ustało też w okresie Wielkiej Wojny, nadto zaś trwało w następnym historycznym okresie, po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, a więc u kresu życia Ludwiki, w latach naznaczonych nędzą powodowaną ruiną gospodarczą i konsekwencjami wojennego konfliktu, trudnościami wynikającymi z początków budowy odradzającego się państwa i konieczności obrony jego granic, w szczególności zaś wojny polsko-bolszewickiej i niemieckiej blokady ekonomicznej.

Skrystalizowane poglądy Ludwiki Ostrowskiej, w połączeniu z jej wrażliwością na potrzeby społeczne skłaniały ją do wsparcia inicjatyw zmierzających do ograniczenia patologii i niesienia pomocy kobietom w trudnej sytuacji życiowej. Wyrazem tej intencji stało się m.in. wstąpienie w szeregi Warszawskiego Chrześcijańskiego Towarzystwa Ochrony Kobiet. Śladem owej aktywności jest poniższa ilustracja – fotografia legitymacji członkowskiej, potwierdzającej organizacyjną przynależność, a więc m.in. opłacenie składki członkowskiej i udział w pracach stowarzyszenia.

Ludwika Ostrowska była też w grupie inicjatywnej kobiet tworzących lokalny oddział Towarzystwa Zjednoczonych Ziemianek (nazwa nieoficjalna: Zjednoczone Koło Ziemianek), organizacji, która przybrała postać społecznego ruchu, zainicjowanego przez Marię Kleniewską[34]. W tym miejscu warto zwrócić uwagę, że nazwisko hrabiny Ludwiki Ostrowskiej widnieje zarówno na liście członkiń rzeczywistych Zjednoczonego Koła Ziemianek[35] (dalej: ZKZ), jak też na liście członkiń koła silnickiego, kierowanego przez Teresę Siemieńską – wcześniej aktywistkę i pierwszą przewodniczącą Delegacji Gospodyń Wiejskich, legalnej organizacji, która poprzedzała powstanie ZKZ.

Statut Zjednoczonego Koła Ziemianek przyznawał dużą autonomię kołom prowincjonalnym, mogły one np. posiadać własny regulamin, dysponowały też znaczną samodzielnością w działaniu, o którym decydowała przewodnicząca Koła oraz pomysłowość i energia pań skupionych w stowarzyszeniu. Od momentu udzielenia zgody na działalność ZKZ i zarejestrowania stowarzyszenia (co nastąpiło w 1907 roku) przez władze rosyjskie, procedura utworzenia prowincjonalnego oddziału nie była nadmiernie skomplikowana. Do legalizacji działalności koła wystarczyło pismo przesłane na adres Biura ZKZ w Warszawie z informacją o siedzibie kółka, listą członkiń uzupełnioną o nazwiska ich rodzin oraz adresy zamieszkania, a także z zobowiązaniem zapłaty wpisowego oraz rocznych składek członkowskich. Decyzja zarządu ZKZ zatwierdzająca powstanie koła kończyła owe formalności[36].

Regulamin silnickiego koła (jedynego w powiecie noworadomskim i jednego z sześciu w guberni piotrkowskiej[37] wzorowany był na statucie ZKZ i w znacznej mierze odtwarzał program działalności centralnego stowarzyszenia[38]. Program ten zakrojony był bardzo ambitnie i obejmował szeroki zakres zagadnień czy problemów. Jego pełna realizacja – zgodnie z przyjętym statutem – z pewnością przekraczała możliwości pań stowarzyszonych w kole „Praca”, uwzględniał on jednak kulturowe i cywilizacyjne zacofanie środowisk wiejskich i wyznaczał horyzont działań niezbędnych do podniesienia warunków życia na wsi poprzez prace oświatowe, kulturalne i gospodarcze.

Zachowane dokumenty – artykuły i referaty wygłaszane podczas zebrań w kole ziemianek – pozwalają stwierdzić, że Ludwika Ostrowska w swych wystąpieniach poruszała najczęściej kilka istotnych kwestii. Głównym tematem były sprawy wychowania dzieci i młodzieży, także problem celów wychowawczych, zwłaszcza zaś celów przyświecających wychowaniu dziewcząt i panien. W tekstach tych wyraźne są echa poglądów propagowanych m.in. przez Cecylię Plater-Zyberkównę – niektóre referaty brzmią niemalże jak streszczenie publikacji Zyberkówny, co świadczy niewątpliwie o bliskości poglądów czy zapatrywań na kwestie wychowania i społecznej roli kobiety. Ludwika Ostrowska nie ukrywała zresztą owego wpływu, niejednokrotnie powoływała się na stwierdzenia swej mentorki, a także zalecała lekturę jej książek.

Hrabina Plater-Zyberkówna – a za nią Ludwika Ostrowska – wyraźnie akcentowała aktywizm kobiet, możliwe pożytki wynikające z ich społecznego zaangażowania wspartego właściwym poziomem wiedzy czy specjalistycznych umiejętności. Domagała się odpowiedniego kształcenia dziewcząt wśród wszystkich warstw społecznych, podniesienia poziomu edukacji ogólnej, także upowszechnienia szkolnictwa zawodowego tak, by zalety niewieście mogły się w pełni ujawnić i walnie przyczynić się do społecznego i gospodarczego postępu.

Społeczne i zawodowe zaangażowanie kobiet – postulowane przez Cecylię Plater-Zyberkównę – nie może jednak przesłaniać podstawowego zadania kobiety, związanego ze sferą macierzyństwa i wychowania dzieci oraz dbałością o ognisko domowe. Trwałość małżeństwa i szczęście rodzinne to – wedle słów hrabiny – niezaprzeczalne wartości oddziałujące na rozwój osobowości małżonków i ich potomstwa, to także wartości istotne w kontekście społecznym, społeczeństwo bowiem składa się rodzin, tak jak organizm tworzony jest przez komórki. Oznacza to, że od jakości rodziny zależna jest jakość społeczeństwa i narodu, od wychowania w rodzinie – prowadzonego czy nadzorowanego przez odpowiednio przygotowaną i wykształconą matkę – zależy przyszłość społeczeństwa[39]. I w tym właśnie celu winna zmierzać edukacja dziewcząt – dla ukształtowania kobiety świadomej swych praw, ale też i społecznych oraz rodzinnych obowiązków, zdolnej do podjęcia różnych prac i funkcji ważnych w systemie organizacji społeczeństwa. Przede wszystkim jednak edukacja winna zmierzać do przygotowania dobrej żony i matki – kobiety, która stać będzie na straży szczęścia rodzinnego, wartości moralnych, cnót obywatelskich i narodowych[40].

Wszystkie te stwierdzenia były bliskie przekonaniom Ludwiki Ostrowskiej i wedle owych zapatrywań starała się ona kształtować działalność silnickiego koła ziemianek, kształcić maluszyńskie dziewczęta i panny, ale też i mężatki – wysyłane na kursy, praktyki bądź do szkół i ośrodków edukacyjnych.

Działalność Ludwiki Ostrowskiej i ziemiańskiego środowiska reprezentowanego przez ZKZ w kwestiach programowych niewątpliwie odzwierciedlała sympatie polityczne żywione względem Stronnictwa Narodowo-Demokratycznego, nadto zaś była zbieżna z nowoczesną myślą tych ugrupowań w łonie Kościoła katolickiego, które dążyły do dostosowania doktryny społecznej do aktualnych realiów społeczno-kulturowych, czego przykładem wspomniane uwagi pomieszczone w pismach hrabiny Plater-Zyberkówny – uznawanej nie bez racji za prekursorkę ruchów inteligencji katolickiej i przedstawicielkę tzw. kościoła otwartego[41], a więc zaangażowanego społecznie i śmiało podejmującego wyzwania stawiane przez współczesność, niestroniącego od dyskusji na tematy nurtujące różne środowiska, nierzadko odległe od katolickiej społeczności. Rzecz jasna, działalność Ludwiki Ostrowskiej była też zgodna z celami stawianymi przez stowarzyszenie ziemianek, z tą różnicą, że ZKZ mniejszą wagę przykładało do filantropii, kierując swą aktywność ku zmianom uwarunkowań społeczno-ekonomicznych i kulturowych głównie poprzez pracę oświatową – działalność dobroczynną uznawano bowiem za czynnik utrwalający stan aktualny, sprzyjający bezradności bądź redukujący gotowość do aktywizmu, natomiast hrabina Ostrowska widziała sens również w działalności dobroczynnej, choć oczywiście nie lekceważyła idei stymulujących poczynania pań stowarzyszonych w ZKZ. Należy wyraźnie podkreślić, że postawy tej nie odmieniła także w niezwykle trudnym okresie lat wojny, a później budowy podstaw niepodległego państwa.

 

Fot. Ludwika Ostrowska

 

Źródło: APŁ, APiOM, Zbiór fotografii i albumów Ostrowskich, Potockich, Morsztynów i rodzin spokrewnionych, sygn. IV/109, f. 179.

 



[1] Artykuł powstał na kanwie materiału przygotowywanego przez Autorkę do publikacji zatytułowanej Ludwika hrabina Ostrowska – dziedziczka z Maluszyna (1851–1926), Warszawa 2014 (w druku).

[2]  Zob. T. Epsztein, Między wsią a miastem. Działalność społeczna i kulturalna ziemianek z Lubelszczyzny w II połowie XIX i w XX wieku, [w:] Ziemiaństwo na Lubelszczyźnie, cz. 3: Panie z dworów i pałaców. Materiały III sesji naukowej zorganizowanej w Muzeum Zamojskich w Kozłówce 11–13 października 2006, t. 2, red. H. Łaszkiewicz, Lublin 2007, s. 148–157, 161–166; T. Kargol, Rola ziemianek w powstaniu oraz działalności instytucji opieki społecznej i dobroczynności publicznej Lublina, Warszawy i Krakowa, [w:] Ziemiaństwo na Lubelszczyźnie, cz. 3: Panie z dworów i pałaców..., t. 2, s. 167–184.

[3]  J. Kita, Ostatnia z rodu – Ludwika z Korabitów Ostrowska, [w:] Ziemiaństwo na Lubelszczyźnie, cz. 3: Panie z dworów i pałaców, t. 1, red. H. Łaszkiewicz, Lublin 2007, s. 187.

[4]  Tomasz Kargol zauważa, że: „Dobroczynna działalność ziemianek była jedyną formą aktywności społecznej, w której kobiety mogły wykazywać się organizacyjnymi zdolnościami, współpracować z mężczyznami, przełamywać gorset ówczesnych uprzedzeń, który ograniczał miejsce kobiety do rodziny i domu. W ten sposób ofiarność publiczna kobiet była początkiem ich równouprawnienia i emancypacji”, idem, Rola ziemianek w powstaniu oraz działalności instytucji opieki społecznej i dobroczynności publicznej Lublina, Warszawy i Krakowa, [w:] Ziemiaństwo na Lubelszczyźnie, cz. 3: Panie z dworów i pałaców..., t. 2, s. 184; zob. także: U. Oettingen, Ziemianki wobec wydarzeń wojennych lat 1914–1915, w świetle korespondencji rodziny Wielopolskich, [w:] Ziemiaństwo na Lubelszczyźnie, cz. 3: Panie z dworów i pałaców..., t. 2, s. 185 i nn.

[5]  H. Ostrowska, Dzieje Maluszyna i jego dziedziców, z opowiadania i z pamięci zebrane, z rękopisu wydał, wstępem i przypisami opatrzył A.J. Zakrzewski, Warszawa 2009.

[6]  Ibidem, s. 38 i nn.

[7]  Chodzi zapewne o szykany i brutalne ingerencje w działalność zakonu i – jak można się domyślać – prowokacje carskiej Ochrany (w tym także wypadek morderstwa na terenie klasztoru), mające na celu dyskredytację zakonników w opinii publicznej i osłabienie patriotycznego wpływu Jasnej Góry na społeczeństwo; szerzej zob. S. Jabłoński, Jasna Góra pod zaborami, [w:] Jasnogórska Bogurodzica 1382–1982, Warszawa 1982, s. 223–232. 

[8]  Archiwum Państwowe w Łodzi (dalej:APŁ), Archiwum Potockich i Ostrowskich z Maluszyna (dalej: APiOM), Papiery osobiste Ludwiki Ostrowskiej, córki Aleksandra, sygn. II/87.

[9]  Ibidem.             

[10]  Ibidem.           

[11]  H. Ostrowska, op. cit., s. 731.

[12]  APŁ, APiOM, Papiery osobiste Ludwiki Ostrowskiej..., sygn. II/87; wspomniany artykuł przytaczam w innej publikacji, dotyczącej m.in. życia codziennego w maluszyńskim pałacu oraz zainteresowań jego mieszkańców; zob. K. Studnicka-Mariańczyk, Siedziba ziemiańska Ostrowskich herbu Korab w Maluszynie, Warszawa 2014.  

[13]  APŁ, APiOM, Papiery Ostrowskich tyczące się popularnej historii powszechnej dla ludu, sygn. II/44.

[14]  J. Kita, Ludwika hrabina Ostrowska z Maluszyna (1851–1926) – życie i działalność, [w:] Villa Maluschyn 1412–2012. 600 lat Parafii św. Mikołaja w Maluszynie. Księga Jubileuszowa, red. A.J. Zakrzewski i Ł. Kopera, Częstochowa 2012, s. 265; zob. także: E. Kostrzewska, „Lekka pianka czy garść ziemi ojczystej?” Dylematy kobiet ze środowiska ziemiańskiego w Królestwie Polskim na przełomie XIX i XX wieku, „Zeszyty Wiejskie”, z. 9, Łódź 2004; eadem, Ruch organizacyjny ziemianek w Królestwie Polskim na początku XX wieku. Zarys dziejów w świetle prasy, Łódź 2007, s. 11–27.

[15]  E. Kostrzewska, Ruch organizacyjny ziemianek..., loco cit.; D. Rzepniewska, Kobieta w rodzinie ziemiańskiej w XIX wieku. Królestwo Polskie, [w:] Kobieta i społeczeństwo na ziemiach polskich w XIX w., red. A. Żarnowska i A. Szwarc, Warszawa 1990, s. 53–64.

[16] APŁ, APiOM, Książki rachunkowe Józefa Ostrowskiego, sygn. I/208; Akta Aleksandra Ostrowskiego, tyczące się zarządu dóbr Maluszyn, sygn. I/7; Akta dóbr Silniczka, sygn. I/128.

[17] APŁ, APiOM, Akta Aleksandra Ostrowskiego tyczące się zarządu dóbr Maluszyn, sygn. I/7; Akta próśb i wsparć udzielanych przez Aleksandra Ostrowskiego 1866–1874, sygn. I/212; Akta tyczące się wydawania świadectw i wymówień miejsca pracy, sygn. I/213; L. Górski, Aleksander Ostrowski, Warszawa 1896, s. 10.

[18] Zob. A.J. Zakrzewski, Wyścigi pławieńskie [w:] „Zeszyty Radomszczańskie”, t. 2, Radomsko 2008.

[19] APŁ, APiOM, Akta zarządu dóbr Maluszyn, sygn. I/8.

[20]  Szerzej zob. Ł. Kopera, Szkolnictwo elementarne w dobrach Ostrowskich z Maluszyna, „Częstochowskie Teki Historyczne”, t. 2: Dyskurs humanistyczny początku XXI wieku w Częstochowie, red. N. Morawiec, R.W. Szwed, M. Trąbski, Częstochowa 2011, s. 143–172; por. A.J. Zakrzewski, Z dziejów dziewiętnastowiecznej rodziny ziemiańskiej. Ostrowscy h. Korab z Maluszyna, [w:] H. Ostrowska, op. cit., s. 42–43.

[21]  Ł. Kopera, op. cit., s. 160–162.

[22]  Na temat sytuacji kobiet wiejskich zob. m.in. M. Knothe, Kobieta w społeczności wiejskiej na przełomie XIX i XX wieku (na przykładzie parafii Zaborów w Galicji), [w:] Kobieta i społeczeństwo na ziemiach polskich w XIX w., s. 109–118, 121–127; W. Mędrzecki, Kobieta wiejska w Królestwie Polskim. Przełom XIX i XX wieku, [w:] Kobieta i społeczeństwo..., s. 134–137.

[23] J. Kita, Pani na Maluszynie. Ludwika hrabina Ostrowska (1851–1926), „Wiadomości Ziemiańskie” 2006, nr 28,s. 55; szerzej zob. idem, Ludwika hrabina Ostrowska..., s. 265.

[24]  Idem, Ludwika hrabina Ostrowska..., loco cit.

[25]  APŁ, APM, Akta gospodarcze klucza Maluszyn, sygn. I/9.

[26]  Szerzej zob. K. Studnicka-Mariańczyk, Domena Ostrowskich z Maluszyna jako przykład przemian kapitalistycznych w rolnictwie polskim XIX wieku, Warszawa 2014.

[27] J. Kita, Pani na Maluszynie..., s. 56.

[28] Ibidem.

[29]  Idem, Ostatnia z rodu – Ludwika z Korabitów Ostrowska, [w:] Ziemiaństwo na Lubelszczyźnie, cz. 3: Panie z dworów i pałaców...,  , t.1, s. 182; idem, Ludwika hrabina Ostrowska..., s. 270.

[30]  Na temat Towarzystwa Zjednoczonych Ziemianek, Marii Kleniewskiej oraz okoliczności powstania stowarzyszenia, także warunków niezależnej, patriotyczno-konspiracyjnej pracy oświatowej w okresie wzmożonej rusyfikacji w zaborze rosyjskim – szerzej zob.: H.J. Zawistowski, Szkoła żeńska gospodarstwa wiejskiego w Nałęczowie w nurcie potrzeb patriotycznych, oświatowych i ekonomicznych wsi polskiej oraz aspiracji programowych Stowarzyszenia Zjednoczonych Ziemianek, [w:] Ziemiaństwo na Lubelszczyźnie, cz. 3: Panie z dworów i pałaców..., t. 2, s. 366–383; A. Przegaliński, Działalność oświatowa Marii z Jarocińskich Kleniewskiej, [w:] Ziemiaństwo na Lubelszczyźnie, cz. 3: Panie z dworów i pałaców, t. 2, s. 267–315.

[31]  Z. Jankowska (eadem, Organizacja Ziemianek i jej działalność, [w:] Księga pamiątkowa na 75-lecie „Gazety Rolniczej” 1861–1935, t. 1, Warszawa 1938) wymienia 11 szkół o profilu gospodarczo-rolnym, zorganizowanych przez Towarzystwo Ziemianek; podaję za: H.J. Zawistowski, Szkoła żeńska gospodarstwa wiejskiego w Nałęczowie w nurcie potrzeb patriotycznych, oświatowych i ekonomicznych wsi polskiej oraz aspiracji programowych Stowarzyszenia Zjednoczonych Ziemianek, [w:] Ziemiaństwo na Lubelszczyźnie, cz. 3, t. 2, s. 373.

[32]  W. Mędrzecki, op. cit., s. 133–137.

[33]  APŁ, APiOM, Papiery osobiste Ludwiki Ostrowskiej..., sygn. II/87.

[34]  Szerzej zob.: E. Kostrzewska, Ruch organizacyjny ziemianek w Królestwie Polskim na początku XX wieku, Łódź 2007, s. 15 i nn.; także M. Kleniewska, Wspomnienia, oprac. W. Włodarczyk, Wilków 2002.

[35]  E. Kostrzewska, Ruch organizacyjny ziemianek..., s. 179.

[36]  Ibidem, s. 79.

[37]  Ibidem, s. 182–183.

[38]  Zob. Ustawa Zjednoczonego Koła Ziemianek. Projekt, „Świat Kobiecy” 1906, nr 7, s. 1–15; Ustawa została zatwierdzona, „Polski Łan” 1907, nr 10, s. 87; szerzej zob. E. Kostrzewska, Ruch organizacyjny ziemianek..., s. 28–48; zob. także: H.J. Zawistowski, op. cit., s. 372–375.

[39]  C. Plater-Zyberkówna, Kobieta ogniskiem. Z pogadanek do uczennic chyliczkowskich. Przez odrodzoną kobietę – odrodzenie, Warszawa 1909, passim.

[40]  Ibidem, s. 272 i nn. Zob. także  C. Plater-Zyberkówna, Kilka myśli o wychowaniu w rodzinie, Warszawa 1903; eadem, Cywilizacja w świetle chrystianizmu, Warszawa 1905; eadem, Na progu małżeństwa, Warszawa 1918. 

[41]  PSB, t. 26, s. 693.v

 

 

 
Nieudane zaręczyny Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu
Oceny: / 2
Autor: Karolina Studnicka-Mariańczyk   
05.11.2016.

dr Karolina Studnicka-Mariańczyk

 

Nieudane zabiegi matrymonialne kawalerów starających się o rękę

 Ludwiki Ostrowskiej [w:] Życie prywatne Polaków w XIX wieku, red. M. Korybut-Marciniak, M. Zbrzeźniak, Instytut Historii i Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego, Olsztyn 2014, t. I, ISBN: 978-83-65171-01-6.

 

Nieudane zabiegi matrymonialne kawalerów starających się o rękę

 Ludwiki Ostrowskiej

 

Współcześnie nie wzbudza większych kontrowersji stwierdzenie, iż na dzieje ojczyzny i Europy składają się historie „małych ojczyzn”, prowincjonalnych najczęściej ośrodków, oraz biografie osób tworzących podmiotowość zbiorową i w ten sposób oddziałujących na bieg historycznych zdarzeń w stopniu nie mniejszym niż postaci wyróżniane w historiografii. W tym kontekście wypada zauważyć, że Ostrowscy herbu Korab, właściciele Maluszyna – niewielkiej miejscowości w powiecie noworadomskim (radomszczańskim) – należeli do historycznie znaczącej warstwy polskiego ziemiaństwa i fakt ten – już niejako sam w sobie – uzasadnia podjęcie prac badawczych nad dziejami owego rodu. Z kolei wyznaczenie Ludwiki Ostrowskiej na bohaterkę historycznej narracji czerpie motywacje z kilku powodów, a ich konkretyzacja wyznacza zarazem zakres przedmiotowy uwagi badawczej. W tym miejscu wypada podkreślić, że hrabianka – choć obecna na kartach historiografii jedynie w sposób marginalny – była jednakże postacią nietuzinkową, zważywszy na jej biografię, osobowość i podejmowane działania. Była też – jako współwłaścicielka Maluszyna i domeny Ostrowskich – postacią znaczącą dla lokalnego środowiska, nadto zaś osobą wyróżniającą się w gronie rodzinnym i środowisku ziemiańskim. Szczególnie interesujące jest to, że koleje jej życia odzwierciedlały szersze zjawiska zachodzące w kulturze, sferze obyczajowości i strukturze społecznej, a jej poczynania możemy postrzegać przez pryzmat zmian społeczno-kulturowych i ekonomicznych, zachodzących u schyłku XIX wieku, na przełomie stuleci i w pierwszych dekadach wieku następnego[1].

W krótkim wystąpieniu nie sposób przedstawić wszelkich meandrów biografii i uwarunkowań kształtujących curriculum vitae hrabianki Ostrowskiej, skupimy się zatem na wycinku jej osobistej historii, a więc kwestii panieństwa i zabiegów matrymonialnych, zresztą bezowocnych, podejmowanych przez kawalerów – pretendentów do jej ręki. Zagadnienie to jest interesujące z kilku względów. Daje m.in. okazję do refleksji na temat postaw egzystencjalnych, uwarunkowań kulturowych określających decyzje matrymonialne oraz przemian obyczajowych. Podejmując wspomniane zagadnienie z uwzględnieniem tak zarysowanej perspektywy badawczej, należy zauważyć, że narracja historyczna w tym przypadku podyktowana jest biografią kilku postaci (choć może lepiej powiedzieć: wycinkiem owych biografii) oraz kształtowana przez zjawiska specyficzne dla wyróżnionego okresu historycznego, kontekstu społeczno-kulturowego tamtej epoki.

Pierwszoplanową rolę niewątpliwie odgrywa Ludwika Ostrowska, tuż obok niej sytuują się pretendenci do jej ręki, szczególnie Stanisław Grabowski. Istotne – jak się przekonamy – okażą się ponadto takie elementy, jak: romantyczny model miłości, wzorce kobiecego aktywizmu poddane tendencjom emancypacyjnym, kulturowe motywacje i uwarunkowania określające decyzje Ludwiki. Nasze analizy zacznijmy zatem od przedstawienia postaci głównej bohaterki.

Ludwika Ostrowska przyszła na świat 5 września 1851 roku w maluszyńskim pałacu – rodowej siedzibie Ostrowskich herbu Korab, tam też zmarła w 1926 roku. Ojciec Ludwiki – Aleksander Ostrowski – zapisał się w historii przede wszystkim jako polityk, bliski współpracownik margrabiego Aleksandra Wielopolskiego i członek tzw. III Rady Stanu Królestwa Polskiego (1861–1867), namiastki autonomicznego rządu utworzonego niemal w przededniu wybuchu powstania styczniowego. Mniej znany jest natomiast fakt, iż Aleksander Ostrowski był też doskonałym organizatorem i śmiałym przedsiębiorcą, który położył znaczne zasługi w dziele modernizacji maluszyńskiej domeny i przekształceniu tworzących ją folwarków w nowoczesne gospodarstwa rolne i rolno-przetwórcze[2]. Działania te wpisywały się w nurt przemian kapitalistycznych w polskim rolnictwie i wyznaczały kierunki rozwoju tego sektora gospodarki w Królestwie Polskim. Na niwie społecznej Aleksander Ostrowski wyróżniał się jako współorganizator Towarzystwa Rolniczego i współpracownik Andrzeja Artura  Zamoyskiego, uczestniczył w tworzeniu redakcji „Roczników Gospodarstwa Krajowego” oraz był jednym z członków zarządu Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego w oddziale kaliskim[3]. Matka Ludwiki – Helena Ostrowska, pochodziła z nie mniej niż Korabici dumnego i zasłużonego rodu Morstinów. Z rodziną żony Ostrowscy utrzymywali bliskie kontakty, o czym świadczy chociażby fakt, iż rodzicami chrzestnymi Ludwiki byli brat i siostra Heleny Ostrowskiej – Tadeusz i Ludwika Morstinowie[4]. Ludwika Morstin należała do zgromadzenia zakonnego sióstr niepokalanek w Jazłowcu. Do tegoż zakonu wstąpiła po śmierci męża także Maria Morstinowa – matka Heleny Ostrowskiej i babcia Ludwiki, także jej cioteczna siostra – Maria Skórzewska. Wszystkie te czynniki, a więc z jednej strony pozytywistyczny aktywizm, społeczne i ekonomiczne zaangażowanie, z drugiej zaś atmosferę religijnej emocjonalności panującą w maluszyńskim pałacu możemy uznać za istotne czynniki wpływu, zmienne rzutujące na postawę Ostrowskiej w jej późniejszym, dorosłym życiu. W kontekście wpływu środowiska rodzinnego warto też zwrócić uwagę na rodzeństwo – postawy prezentowane przez siostrę i braci Ludwiki.

Spośród sześciorga dzieci Heleny i Aleksandra do wyróżniających się postaci – obok naszej bohaterki – należał niewątpliwie Józef Ostrowski (1850–1923) – najmłodszy z braci i niemal jej rówieśnik, który śmiało kroczył ścieżkami wytyczonymi przez antenatów, zwłaszcza zaś ojca. Józef do historii przeszedł jako jeden z najważniejszych twórców i działaczy Macierzy Szkolnej[5], współuczestniczył w utworzeniu Stronnictwa Polityki Realnej, został też pierwszym prezesem owego ugrupowania[6]. Był on ponadto członkiem Rady Regencyjnej Królestwa Polskiego, należał zatem do postaci wyróżniających się na tle dziejów polskiej państwowości. Duchowa więź łącząca Ludwikę i Józefa oraz wzorce reprezentowanych przez niego postaw, poglądów i przedsięwzięć – podobnie jak działalność i zainteresowania ojca – niewątpliwie stymulowały ja w jej poczynaniach życiowych, zwłaszcza na gruncie działalności społecznej i ekonomicznej, ale też samokształceniowej. Dodajmy do tego, że zarówno Józef, jak i Jan Leon (1840–1918) byli kawalerami, natomiast starsza siostra Maria (1838–1925) oraz brat August (1836–1898) założyli własne rodziny.

Gdy mówimy o biografii Ludwiki Ostrowskiej, nie możemy pomijać oczywistego faktu, że pozycję społeczną zawdzięczała ona wysokiej pozycji rodziny. Ostrowscy należeli do grupy zamożnego ziemiaństwa, a swe szlacheckie pochodzenie dokumentowali zapisami pochodzącymi z XVI

Prestiżowe koneksje rodzinne oraz poziom zamożności, będący owocem zapobiegliwości kilku pokoleń i ekonomicznej efektywności zmodernizowanego gospodarstwa, pozwalały maluszyńskim Korabitom aspirować do miana arystokracji. Czynnik pochodzenia implikował nie tylko materialne podstawy egzystencji, ale też sferę przejawianej kultury. Ludwika dziedziczyła po rodzicach i przodkach cechy osobowe, nadto zaś imperatywy i kulturowe aksjomaty określające ethos ziemiaństwa – odpowiedzialności, pracowitości i służby poddanej sferze aksjologii wywiedzionej z kultury chrześcijańskiej.

Podkreślmy, że postawa ojca, ale też i tradycje rodzinne, ogólnie zaś – atmosfera domu rodzinnego, niewątpliwie wywarły silny wpływ na hrabiankę. Określając owe modelujące czynniki wpływu, w pierwszym rzędzie należy podkreślić wzorce zaangażowania społeczno-obywatelskiego i aktywności gospodarczej. Wpływ środowiska rodzinnego możemy także odnaleźć na płaszczyźnie religijności, filantropii czy dobroczynności podejmowanej przez Ludwikę w dorosłym życiu, także w odniesieniu do jej poczynań na gruncie publicystyki czy prób artystycznych. 

 

Fot. 1.  Ludwika Aleksandra Józefa Ostrowska herbu Korab (1851–1926). Córka Aleksandra Ostrowskiego i Heleny hrabiny Morstin herbu Leliwa

 

Źródło: APŁ, APiOM, Zbiór fotografii i albumów Ostrowskich, Potockich, Morsztynów i rodzin spokrewnionych, sygn. IV/109, f. 184.

 

Gdy ogląda się fotografie Ludwiki Ostrowskiej, zarówno te z młodości, jak i późniejsze, fakt, iż nie założyła własnej, autonomicznej rodziny, może budzić pewne zdziwienie[7]. Wczesne portrety ukazują bowiem postać niewątpliwie atrakcyjnej, urodziwej panny, również dalsze ilustracje, przedstawiające oblicze kobiety dojrzałej, uderzają szlachetnością i regularnością rysów twarzy, także szczególnym wyrazem oczu, naznaczonym inteligencją i wewnętrzną harmonią. Spojrzenie to w połączeniu z ładnym obliczem, smukłą sylwetką i pogodnym charakterem, nie mówiąc o innych zaletach umysłu czy osobowości, musiało pozytywnie oddziaływać na męską wyobraźnię i emocjonalność. Dlaczego zatem nie dane było Ludwice Ostrowskiej spełnić naturalnego kobiecego powołania jako żony i matki? Wydaje się, że panieństwo Ludwiki Ostrowskiej było niewątpliwie efektem nałożenia się i równoczesnego oddziaływania kilku czynników. Najprostszym wytłumaczeniem może być stwierdzenie, iż nie miała ona po prostu szczęścia spotkania właściwej osoby. Matka, Helena Ostrowska, objaśniając okoliczności prowadzące do owej sytuacji, zwracała uwagę na dwa czynniki:

 

W przypadku młodszej córki Ludwiki w grę wchodziły zarówno stan zdrowia, stale pogarszający się słuch, jak i brak odpowiedniego kandydata na męża. Pojawiał się wprawdzie jakiś młodzieniec, ale rodzice wyraźnie go nie akceptowali[8].

 

Niewątpliwie pozycja społeczna rodziny i jej status majątkowy sprzyjały wzrostowi zainteresowania osobą Ludwiki Ostrowskiej jako kandydatki na żonę – przyszły małżonek mógł liczyć nie tylko na intratny posag i współudział w dochodach bądź uczestnictwo przy podziale rodowej fortuny, nadto zaś na horyzoncie pojawiały się korzyści wynikające z pozycji teścia, jego stosunków w elitach władzy czy sferach finansowo-gospodarczych, równocześnie jednak owa wysoka pozycja tworzyła wyraźną barierę, trudną do sforsowania. Odpowiedni kandydat musiał bowiem mieć właściwe pochodzenie, a w tym także pozycję określaną przez historyczne nazwisko i poziom majętności czy też dochodów. Mezalianse w tym względzie były w środowisku ziemiańsko-arystokratycznym z reguły nietolerowane, a ewentualne skandale groziły wydziedziczeniem i towarzyskim ostracyzmem.

Rzecz jasna, sprawa przyszłości najmłodszej córki leżała rodzicom na sercu, o czym może świadczyć choćby poniższa uwaga, spisana przez matkę:

 

Póki wiek Ludwini wymagał dla niej poznania życia towarzyskiego na większą skalę, kilka zim przepędziłyśmy w domu naszym warszawskim. Ale ten, z biegiem czasu, stawał się coraz mniej uczęszczanym przez nas, tak, że jak do Warszawy czasami zawitamy, jesteśmy zupełnie jak w gościnie mego męża, przez niego podejmowane, tak, jak my go znowu witamy i pragniemy, niby gościa w Maluszynie[9].

 

Helena Ostrowska nie ukrywała zatem córki przed światem. Wspólne wyjazdy do Warszawy i salonowe prezentacje miały na celu nie tylko trening towarzyskich umiejętności czy nabranie towarzyskiej swobody, ale nadto też ukazanie młodej panny potencjalnym kandydatom do ożenku. Właściwy kawaler jednak się nie pojawiał, a lata mijały, w tej sytuacji wyjazdy do stolicy – centrum życia towarzyskiego i politycznego, stawały się coraz rzadsze bądź też zmieniał się ich charakter. Udział w balu[10] czy innych półoficjalnych spotkaniach coraz częściej stawał się jedynie przykrym obowiązkiem, koniecznością wynikającą z urzędniczych, społecznych i politycznych funkcji pełnionych przez hrabiego Aleksandra Ostrowskiego[11].

W tym miejscu warto zauważyć, że panieństwo stało się doświadczeniem nie tylko Ludwiki Ostrowskiej. Jak już wspomniano, stanu wolnego byli też jej dwaj bracia: Józef i Jan Leon Ostrowscy, panną pozostała też siostrzenica Helena Potocka – jedyna córka Marii i Stanisława Jana Potockich[12]. Starych panien i wolnych kawalerów nie brakowało też w bliższym czy dalszym kręgu rodzinnym, na co z sarkazmem, ale i nieskrywaną troską zwracała uwagę Helena Ostrowska:

 

[...] Czy taki los czeka naszą Ludwinię na schyłku życia? W braciach jej tak do niej przywiązanych wszelką mogę pokładać nadzieję serdecznej opieki dla niej, a w każdym razie tyle się mnoży starych panien w naszej rodzinie, że przecie zawsze się znajdzie miłe towarzystwo dla tak miłej osobistości. Już jej się nastręcza Helcia Morstinówna, rówieśnica wiekiem i serdeczna od lat dziecinnych siostra cioteczna[13].

 

Przytoczone uwagi mogłyby sugerować, że wokół młodej dziedziczki nie było kawalerów chętnych do zawarcia małżeństwa. Należy zatem czym prędzej dodać, że wrażenie to jest jak najbardziej fałszywe. Nie wiemy wprawdzie, ilu młodzieńców uśmiechało się serdecznie do hrabianki, ile biletów składano na ręce matki z prośbą o pozwolenie tańca podczas balów... Propozycji matrymonialnych było jednak kilka. Niestety, nazwiska owych kawalerów nie wzbudzały entuzjazmu Aleksandra Ostrowskiego, podobnie też jego małżonki. Ludwika Ostrowska zaś nie widząc wyraźnej aprobaty rodziców ani nie czując owego charakterystycznego drżenia serca, które motywowałoby ją do przyjęcia zaręczyn – albo nie umiała podjąć decyzji, albo też wyraźnie dawała do zrozumienia, że jakiekolwiek zabiegi skazane są na niepowodzenie. Z opublikowanych wspomnień Heleny Ostrowskiej otrzymujemy informację o trzech co najmniej próbach zaręczyn. Pierwsza z nich była całkiem poważna, doszło bowiem do oficjalnych oświadczyn w obecności obu zainteresowanych rodzin. Perypetie z tym związane matka opisywała następująco:

 

Dnia 29 marca 1875. Poniedziałek Wielkanocny.

Ani przewidzieć mogłam, kreśląc ostatnie wyrazy trzy tygodnie temu, jak ta Ludwinia moja stanie mi wkrótce zagłową serdeczną, poruszając najgłębsze uczucia macierzyńskie dla tak dobrej i kochanej córki. Zjawił się bowiem na widowni wielkiego miasta młodzieniec od dwóch lat przeszło krążący około niej nieśmiale w kole naszych stosunków wiejskich, tak nieśmiale i wahająco, że w końcu podejrzewaliśmy go o uleganie raczej życzeniom swej familii aniżeli własnemu pociągowi, i wyjazdem do Warszawy pragnęliśmy położyć koniec dotychczasowym zabiegom, mogącym nawet inne i korzystniejsze partie odstręczać.

Wystąpienie to zatem w połowie postu, [...] nas przygotowywało wśród różnorodnych uczuć do stanowczej chwili oświadczyn, która istotnie nastąpiła w Wielki Poniedziałek, dnia 22 tm.

Mój mąż, choć nie wręcz przeciwny, ale nieprzychylny temu postanowieniu dla córki z powodu nieodpowiadającego stanu majątkowego i innych nielicznych okoliczności, widząc ją jednak mocno wzruszoną, zostawił jej samej decyzję.

Dn[ia] 14 kwietnia 1875 r.

Ta ważna decyzja nie zapadła, z jak wielkim dla Ludwini i dla mnie umęczeniem, sam Bóg może wiedzieć. Biedne dziecko pierwszy raz mając coś stanowczego i coś tak [202] ważnego wyrzec samoistnie, i to nawet bez poparcia od nas rodziców i od braci, równie niepewnych, jaką by jej stosową radę dać w okolicznościach, gdzie jej własne serce, kierowane rozwagą, powinno wziąć postanowienia; biedne dziecko na żadną decyzję zdobyć się nie może. Pan Z. nie traci nadziei, boć samo to wahanie i nam wszystkim daje do myślenia. więcej niż dotąd sama nam i sobie przyznaje, ale tyle jej przychodzi przez te długie rozmysły niepewności, obaw, żalu, do takiego stopnia usposobienie jej potulne ustępujące we wszystkim, ulegające, widzi się z toru zbitą odpowiedzialnością, że z obawą patrzę na jej męczarnie moralne, na udręczenie fizyczne, i sama nie wiem, czego życzyć oprócz rychłego końca tych tortur.

            Tymczasem, inaczej się dzieje. Idąc za jedyną radą, którą od ojca wydobyć zdołała, odłożyła Ludwinia decyzję swoją do powrotu do Maluszyna, tj. mniej więcej do połowy maja. Pan Z. przyjął smutnie, ale spokojnie ten wyrok – pojechał na Litwę odwiedzić zamężną tam siostrę i za kilka dni ma się znowu pojawić, czy tylko dla nas wszystkich dalszego zakłopotania? Czyli też uda nam się cośkolwiek przewidzieć w tych dotychczasowych ciemnościach? [...][14]

Dnia 6 czerwca 1875 r. Maluszyn.

            Uroczystość imienin ojca, sprowadzając moich synów do Warszawy, miała być hasłem ostatnich narad, i obiecywałam Ludwini koniec męczarni, wahań i pomoc z mej strony w decyzji. Nadszedł dzień 3 maja, a dnia [data niepewna, skreślona] napisałam w imieniu mej córki list odmowny, nie widząc innego środka wyjścia, skoro ona nie mogła wziąć na siebie opuszczenia domu rodzicielskiego, nie będąc w tym poparta radą lub życzeniem familii, a my, rodzice, może zanadto rękojmi żądając w sprawie zawsze niepewnej, nie mogąc się zdobyć na dodanie jej odwagi.

            I tak spełzły widoki, nieświetne wprawdzie, ale kto wie, czy nie obiecujące szczęścia naszej córce, kto wie? Właśnie na to pytanie nie było dość wybitnej odpowiedzi w jej własnym sercu, czy rozsądku… i poparłam jej zdanie; „Dans le doute abstinent-toi”, podziwiając w całym przebiegu tej sprawy jej pragnienie zadosyć uczynienia nie tyle własnym widokom, jak raczej woli Boskiej nad sobą i obowiązkowi rozsądnej i dobrej córki.

            Burza ta pozostawiła nam jednak przykre wrażenia dla nas samych i dla rodziny zacnej tym ostatecznym wypadkiem zasmuconej[15].

 

Zacytowany fragment ujawnia wszystkie rozterki targające zarówno sercem Ludwiki Ostrowskiej, jak i jej matki. Wydaje się, że hrabianka nie była przeciwna oświadczynom, przychylne słowo ojca zapewne rozstrzygnęłoby całą sprawę, doprowadzając do zaślubin i wesela. Postawa maluszyńskiego dziedzica była jednakże chłodna. Nie było, co prawda, jednoznacznego sprzeciwu, nie było też jednak wyraźnej aprobaty – podjęcie ostatecznej decyzji Aleksander Ostrowski pozostawił córce. W rodzinie kształtowanej przez patriarchalny typ kultury autorytet ojca i jego opinia były czynnikami dominującymi w rodzinnych relacjach, stąd też postawa maluszyńskiego dziedzica bynajmniej nie ułatwiała możliwości wyboru. Milczenie w tym przypadku bardziej akcentowało negatywne aspekty ewentualnego związku, podkreślało jego konsekwencje, równocześnie – przynajmniej formalnie – nie zamykało drogi do rodzinnego szczęścia córki, gdyby ta zdecydowała się jednak na przyjęcie oświadczyn. W tej sytuacji Ludwika znalazła się w emocjonalnym potrzasku, z którego nie była w stanie samodzielnie się uwolnić. Presja odpowiedzialności była zbyt wielka. Powstały impas rozwiązała dopiero Ostrowska. Widząc przedłużające się wahanie córki, rozterki prowadzące jedynie do cierpienia – sama podjęła decyzję, zgodną z zasadą „gdy wątpisz – nie rób nic”.

Doświadczenie to pozostawiło zapewne bolesną zadrę w sercu młodej dziedziczki. W 1875 roku miała ona już bowiem 24 lata – brak satysfakcjonujących propozycji wprawdzie o niczym jeszcze nie przesądzał, wedle ówczesnych standardów obyczajowych wyznaczał jednakże perspektywę staropanieństwa. W tych okolicznościach powzięta przez matkę decyzja uwalniała Ludwikę Ostrowską od silnego dysonansu czy też moralnego dylematu, natomiast zaakceptowanie całej tej sytuacji i powstrzymanie wzruszenia, pogodzenie się z powstałymi warunkami było dla niedoszłej narzeczonej – w jej sferze emocjonalnej – przekroczeniem Rubikonu, symbolicznym postawieniem stopy na drugim brzegu przemijającej młodości.

Być może właśnie dlatego kolejna propozycja, która pojawiła się wkrótce potem, wiosną 1876 roku, już bez wahania została przez hrabiankę odrzucona. Pomimo wyraźnych zachęt matki, panna nie była już skłonna nawet do nawiązywania znajomości[16]. Doznany uprzednio emocjonalny zawód czy też rozczarowanie były zbyt bolesne, by narażać się na kolejne rozterki serca. Postawę tę zaakceptowali też rodzice. Widocznie rysująca się partia nie była aż tak korzystna, czy to pod względem prestiżu nazwiska, czy też wziąwszy pod uwagę perspektywę majątku, by nakłaniać córkę do zmiany preferencji. Matka nie omieszkała jednak zauważyć, że kawaler ów „nie zasługiwał na zlekceważenie”[17], starano się zatem o to, by odmowę wyrazić w jak najgrzeczniejszy, kulturalny sposób – tak, by nie urazić osoby i przykrość uczynić możliwie jak najmniejszą.

Inaczej potraktowano natomiast dość natarczywego zalotnika, który pojawił się w Maluszynie w październiku 1879 roku, powołując się na dawną warszawską znajomość. Kawaler ten był niemal bezgranicznie zakochany w Ludwice Ostrowskiej, jego zachowanie narażało go jednakże na niezamierzoną – jak można sądzić – śmieszność. Określono je mianem ekscentrycznego, w rzeczywistości jednak zdradzał on prawdopodobnie objawy psychicznego niezrównoważenia bądź życiowej i emocjonalnej niedojrzałości, co dyskwalifikowało go jako konkurenta w erotyczno-matrymonialnych zabiegach, pomijając niechętną mu postawę rzekomej wybranki jego serca. Młodzieniec ów, wielce uduchowiony, dewocyjnie religijny, ale też artystycznie uzdolniony, nie odróżniał – jak się wydaje – rzeczywistości od świata przedstawionego powieściowych romansów. Traktując poważnie wszelkie literackie stylizacje, zwłaszcza z kręgu literatury romantycznej, nieświadomie przyjmował pozę uduchowionego twórcy komunikującego się ze światem poprzez natchnione artyzmem dźwięki fortepianu, nastrojowe klimaty recytowanej poezji, westchnienia i egzaltacje. Miał zapewne nadzieję, że artystyczna wrażliwość hrabianki oraz jej nieskrywana religijność staną się płaszczyzną porozumienia zjednującą mu przychylność ukochanej, także pozostałych domowników. Nadzieje te okazały się jednak chybione. Wizerunek postaci Stanisława hrabiego Grabowskiego – on to bowiem był wspomnianym wyżej adoratorem – możemy odnaleźć na fotografii znajdującej się w zbiorach Archiwum Ostrowskich[18].

 

Fot. 2. Goście pałacu maluszyńskiego

 

Źródło: APŁ, APiOM, Zbiór fotografii i albumów Ostrowskich, Potockich, Morsztynów i rodzin spokrewnionych, sygn. IV/112, f. 14.

 

Uwzględniając reguły dzisiejszych kanonów atrakcyjności, o ile nie jest ona przywilejem należącym się tylko kobietom – Stanisław hrabia Grabowski był mężczyzną mogącym niewątpliwie podobać się przedstawicielkom płci pięknej. Przystojny, szczupły, elegancko ubrany, przedstawiający wysoki poziom kultury osobistej – mógł złamać niejedno serce. Tak się jednak nie stało w przypadku Ludwiki, która odtrącała względy wielbiciela. Autorka artykułu, przeglądając korespondencję rodziny Ostrowskich z hrabią Grabowskim, całym sercem współczuła kawalerowi, który był tak wytrwały w swoich płomiennych uczuciach. Listy pisane do Ludwiki, jej matki, ojca i braci są pełne afektu i egzaltacji, słów świadczących o przywiązaniu amanta do panny. Niestety, córka właścicieli Maluszyna była niezłomna w swym postanowieniu, tak iż większa część owej korespondencji nie została przez nią nigdy przeczytana – koperty pozostawały nienaruszone.

Stanisław Grabowski był kilkukrotnie gościem w Maluszynie, starając się uzyskać względy wybranki swego serca, także jej rodziny. Ludwika Ostrowska niezmiennie jednak unikała jakichkolwiek okazji do spotkania i jasno dawała do zrozumienia, że nie chce przebywać w jego towarzystwie, a okazywane przez niego uczucia sprawiają jej przykrość, stając się źródłem co najmniej konsternacji czy zakłopotania.

Aby ukazać atmosferę owych niezamierzonych przez Ludwikę Ostrowską spotkań, sięgnijmy ponownie do wspomnień matki, Heleny Ostrowskiej, która tak oto opisywała tamte wydarzenia:

 

[Październik] [...] nam zostawia bolesne i zabawne wspomnienia. Bolesne, bo Ludwinia znów unieszczęśliwiała, tym razem bez możliwego wahania, natarczywego konkurenta, dawnego znajomego z Warszawy, który bez upoważnienia z naszej strony wpił się, że tak powiem, w nasze grono maluszyńskie, rozśmieszając wprawdzie i starych, i młodych swoim ekscentrycznym zachowaniem się, ale wprawiając nas wszystkich w niemały kłopot, jak go się tu pozbyć, nie naruszając praw gościnności.

            Po tygodniu jednak pasowania się i walczenia ze strony mojej córki coraz to wybitniejszą niegrzecznością, a z naszej strony obojętnością, zostawianiem go samemu sobie i improwizowania natchnionym na fortepianie, gdy nie mógł, czy nie chciał się domyśleć, musieliśmy go doprowadzić do wyznania swych zamiarów, aby położyć koniec tym niefortunnym zabiegom. Wyjechał nareszcie nasz oryginał, tak widocznie głęboko zmartwiony, że nam go szczerze żal się zrobiło, ale jakież było nasze przerażenie, gdy trzeciego dnia dwoma szalonymi telegramami zapowiedział nam swój powrót.

            Gdy zaturkotała jego bryczka przed gankiem 30 października około 10-tej wieczorem, uprosiłam Jasia, aby go u siebie na dole przyjął, oświadczając mu, że udajemy się do snu. W skutku narad familijnych udało się ojcu i braciom Ludwini uwolnić ją od widzenia się z biednym jej wielbicielem, którego obłąkania się zaczęliśmy się wszyscy obawiać. Zawsze swoje powtarzając, dał sobie jednak bez gwałtownych wybuchów wypowiedzieć raz, i drugi, i trzeci, w wyrazach najdobitniejszych, i niestosowność swego postępowania, i daremność swych zabiegów, i wyjechał nazajutrz rano, zostawiając nam tylko w swej religijności niejaką rękojmię co do dalszego przebiegu tej smutnej sprawy.

Chcąc mu zapewnić opiekę w potrzebie, napisałam do jego siostry, roztropniejszej od niego, z którą zamieszkuje swój majątek w Lubelskim, nie ufając, czy i tym razem wróci do niej i w jaki sposób wystawi jej położenie rzeczy. Dałby Bóg, aby się na tym zakończyły stosunki nasze z tą rodziną nieszczęśliwą, chociaż bardzo zacną[19].

 

Ukazanie romantycznej egzaltacji hrabiego Grabowskiego wymaga posłużenia się choćby fragmentem korespondencji słanej na adres Maluszyna, na ręce panny hrabianki – szlachetny cel poznawczy usprawiedliwia w tym przypadku naruszenie zasad dyskrecji, gdyż zachowane listy nie tylko wybornie charakteryzują ich autora, tłumaczą też, co Helena Ostrowska miała na myśli, pisząc o ekscentryzmie kawalera.

 

Gutanów, 16 sierpnia 1895 r., wieczór

Jak zdrowie i nieprzymuszany pokój serca? O! gdyby odpowiedzi słówko! Czytałem dzisiaj Pani Zagórskiej, co do Ciebie napisałem, i czytałem ze łzami w oczach, a to były słowa [skierowane do] ukochanej, serdeczne słowa pamięci i przywiązania. O, kocham Cię, kocham!

Stanisław Grabowski

Ojca ręce i nogi całuję, Braci serdecznie ściskam, Ciebie serdecznie kocham

St. Gr.[20]

 

Gutanów, 18 sierpnia 1895 r.

Przykry brak wiadomości nie wstrzymuje mnie od wykonania programu. Gdyby złe być miały, ten program o jeden dzień będzie przyspieszony, bo o więcej dni przyspieszać go nie potrzeba. Tj. że zaraz jutro w takim razie jadę do Warszawy i [powierzę] spowiedź u Ks. Matuszewskiego. Jeżeli się niczego nie dowiem, strach to będzie, ale ten nie wstrzyma mnie od wyjazdu do Częstochowy, najpóźniej we środę, najwcześniej we wtorek. Zdrowie służy dobrze, ale czy dobrze służy Ojcu i Tobie! [?] Czytałem dzisiaj, nieraz ze łzami, „Wiersz do kobiety” i wpada mi w serce z nich: „umiłowanym twej duszy dziecięciem”, a ten, który po nim następuje, uznałbym za jeszcze piękniejszy, gdyby mi duchowny powiedział, że nie ma nic w nim pogańskiego; boję się – z powodu tej wątpliwości – nawet go cytować, gdyż jeżeli jest bezbożny, to byłby zaprzeczeniem łez moich i mojego uczucia. Z tych łez jedną tak kocham!

                Stanisław Grabowski

Zawiozę ten wiesz Konopnickiej Ks. Kanonikowi Szpotowi i jeżeli mi powie, że w owym wierszu nie ma nic złego, wyślę go natychmiast[21].

 

Zauważmy, że zacytowane listy powstały 16 lat później, licząc od daty niefortunnej i raczej kłopotliwej wizyty hrabiego Stanisława Grabowskiego w Maluszynie. Świadczy to zarówno o stałości płomiennego uczucia, jak też o pewnym oderwaniu od rzeczywistości nadawcy owych listów, postawie „błędnego” czy też raczej „obłędnego” rycerza i artysty, kultywującego w pamięci obraz ukochanej. W tym miejscu istotna jest podana już wcześniej informacja, że listy te, choć przechowywane, nigdy nie były przez Ludwikę Ostrowską rozpieczętowane, co oznacza, że ich adresatka nie prowadziła z hrabią Grabowskim korespondencji, a więc nie odpowiadała też na zawarte w listach pytania czy uwagi. Sytuacja była zatem jasna – zakochany twórca nie mógł liczyć na najmniejsze choćby względy czy nadzieje. Z czasem ów żar miłosny chyba jednak się wypalił, nigdy jednakże nie wygasł całkowicie. Ludwika Ostrowska wciąż bowiem, mimo upływu lat, pozostawała natchnieniem dla jego nieprofesjonalnej, choć uprawianej z pasją, twórczości. Prócz listów przesyłał on dedykowane Ludwice różnorodne utwory literackie i muzyczne kompozycje. Ich dość pokaźny zbiór Ostrowscy starannie przechowywali w swej bibliotece, mimo iż dzieła te nie wykraczały poza poziom twórczości amatorskiej. W jednym z późniejszych listów hrabia Grabowski prosił Ludwikę o wskazanie, jaką kompozycją mógłby sprawić jej przyjemność:

 

Gutanów, p. Nałęczów, 12 sierpnia 1909 r.

Szanowna Pani!

Po dawnym niewidzeniu Pani zaledwie mam śmiałość, żeby pisać do niej, gdyż się boję zgrzeszyć brakiem delikatności, którą wszyscy w granicach religijnej kultury winni jesteśmy osobom płci żeńskiej. Ale może uniewinniony pod tym względem przez Panią zostanę, że nawet przebiegając do prośby, zapewnię Panią, że jest to prośba bezinteresowna. [...]

[…] łączę [...] serdeczne i uprzejme życzenia. Co dzień się za Panią modlę, a co do życzeń chciałem jej kontrasygnować jakąś kompozycję muzyczną, nad którą w tym celu pracuję, tylko nie wiem, co by się Pani mogło lepiej podobać? Czy walce, czy mazur mniejszy albo większy, bo już nie mówię o poematach, które, mianowicie dla niedostatecznego talentu mojego, nie są z mojej strony w naszych czasach na miejscu.

            Pozostaje mi serdecznie ucałować rączki Pani, w ostateczności proszę przynajmniej o to, żeby jej Kochani Bracia Pani ode mnie serdecznie ucałowali, biorę do siebie i dla całej Rodziny Państwa zapewnienia serdecznego szacunku i uszanowania, z którym zostaję Państwa powolnym sługą

Stanisław Grabowski[22]

 

Zaprezentowane wcześniej uwagi Heleny Ostrowskiej sugerują, że mieszkańcy maluszyńskiego pałacu odnosili się z szacunkiem wobec osoby młodego hrabiego, zważywszy zwłaszcza na „zacność rodziny” i pochodzenie – związek potomstwa Stanisława Grabowskiego (seniora) z osobą króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, natomiast wspomniany „ekscentryzm” jego zachowania nie tylko dyskwalifikował matrymonialne zabiegi, wzbudzał też wesołości pomieszaną z odczuciem zażenowania, ale też współczuciem dla doli nieszczęśnika, co z kolei sprawiało przykrość Ludwice Ostrowskiej tym większą, im większa była natarczywość czy niezłomność postawy olśnionego miłością konkurenta. Co gorsza, wciąż ponawiane próby zmuszały pannę (także jej rodzinę) do okazywania gestów powszechnie uznawanych za niegrzeczne czy lekceważące. Innego wyjścia jednak nie było.

Swoistą rekompensatą przykrości doznanych przez Ludwikę Ostrowską podczas pierwszego spotkania z hrabią Stanisławem Grabowskim w Maluszynie był prezent przygotowany przez ojca, co skwapliwie odnotowała Helena Ostrowska:

 

Jak gdyby wynagradzając Ludwini doznaną przykrość, ofiarował jej ojciec nareszcie od dawna obiecanego, a przykładną cierpliwością wyczekiwanego wierzchowca. Ustąpił go nam Boleś Skórzewski, wychwalając, pomimo że jego wymaganiom siła płuc konia nie wystarczała, jego odpowiednie dla usługi damskiej zalety. Jakoż po pierwszych próbach bardzo Ludwinia ocenia galop swego ładnego i rosłego konia.

Także w wigilię Wszystkich Świętych było całe nasze grono obecne [przy] oddaniu Ludwini – przez ojca rozpromienionego – klucza od zamkniętego już, lubo wewnątrz nieskończonego, budynku cieplarni[23].

 

Opisywana sytuacja jednoznacznie wskazuje, że Ludwika Ostrowska – przeżywszy 28 lat – była mentalnie w pełni przygotowana do kontynuacji obranej drogi życiowej, a powodzenie maluszyńskiego gospodarstwa i należyte wypełnianie powierzonych jej zadań interesowały ją bardziej niż jakieś nieokreślone miraże czy realizacja matrymonialno-panieńskich westchnień. Nie wiemy, czy wybór, którego dokonała, w pełni ją uszczęśliwił. Trudno jednak – przeszukując materiały zachowane w Archiwum – natrafić choćby na ślad mówiący o tęsknocie za spełnioną miłością czy macierzyństwem, które większość kobiet uważa za przynoszące satysfakcję wypełnienie powinności. Wydaje się, że ta matczyna cząstka osobowości została przez Ludwikę przeniesiona na córkę siostry – ukochaną Helenkę. Do końca swojego życia była z nią blisko związana i jej też przekazała część swojego majątku. Nie należy ponadto zapominać o tym, że w podejmowanych działaniach dobroczynnych i społecznych Ludwika wykazywała się szczególną wrażliwością na sprawy dzieci i ogólnie – młodego pokolenia. To z jej inicjatywy m.in. powstały w Maluszynie i Silniczce ochronki, do których przyjmowano i w których uczono dzieci miejscowej ludności.

Ludwika Ostrowska, obierając taką, a nie inną, drogę życiową, nie mogła wiedzieć – jak większość z nas – co jej los przyniesie. Wierzyła jednak w określone ideały i nimi też kierowała się w swym życiu. W młodości szukała zapewne mężczyzny takiego jak jej ojciec czy bracia, z którymi wspólnie prowadziła gospodarstwo. Prezentowane przez nich postawy niewątpliwie od najmłodszych lat kształtowały jej świadomość, mentalność naznaczoną ambicją i nastawieniem na realizację praktycznych, konkretnych celów. Ludwika Ostrowska – jak można sądzić – pragnęła męża – gospodarza, dla którego praca dla dobra kraju, społeczności lokalnej i najbliższej rodziny byłaby wartością nadrzędną. Nie dla niej był kawaler wychowany w duchu romantycznym, żyjący w sferach egzaltacji bądź sentymentalnych westchnień. Romantyczny model miłości w konfrontacji z realiami życia i postawą aktywizmu musiał ponieść całkowitą klęskę[24].

Pasją życia Ludwiki Ostrowskiej stał się Maluszyn, tamtejszy sad i ogród, rozwój i pomyślność lokalnej społeczności. Pozostawanie w stanie wolnym poszerzało możliwości działania, pozwalało na pełne zaangażowanie w wykonywane prace, dawało też margines wolnego czasu, który można było przeznaczyć na rozwój własnych talentów – samokształcenie i doskonalenie artystycznych umiejętności[25]. Realizacja życiowych pasji, zwłaszcza jej zaangażowanie społeczne, niewątpliwie chroniły Ludwikę Ostrowską przed poczuciem osamotnienia, podobnie jak obecność rodziców i braci oraz liczne wizyty członków bliższej i dalszej rodziny, dzięki którym pałac w Maluszynie stale tętnił życiem. Można nadto domyślać się, że nie bez znaczenia były czynniki takie, jak poziom materialny rodziny i pozycja społeczna, które pozwalały Ludwice prowadzić życie samodzielne, wolne od trosk finansowych i poddane wartościom wyznaczającym sens ziemskiej egzystencji według chrześcijańskiej interpretacji i kanonów ideologii ziemiańskiej. W tle natomiast – w kontekście społeczno-kulturowym – jawi się emancypacyjny aktywizm formowany przez środowiska związane z ruchem kobiecym w wydaniu narodowo-konserwatywnym, czego przejawem była m.in. działalność Zjednoczonego Koła Ziemianek, inicjowanego i prowadzonego przez Marię Kleniewską, oraz koncepcje społecznej odpowiedzialności kobiet głoszone przez środowiska katolickie spod znaku Marii (Marceliny) Darowskiej i Cecylii Plater-Zyberkównej.

 

 

 

 



[1] Artykuł powstał na kanwie materiału przygotowywanego przez Autorkę do publikacji zatytułowanej Ludwika hrabina Ostrowska – dziedziczka z Maluszyna (1851–1926), Warszawa 2014 (w druku).

[2] Zob. L. Górski, Aleksander Ostrowski, Warszawa 1896, passim; K. Studnicka, Społeczno-gospodarcza działalność Aleksandra Ostrowskiego w latach 1832–1890, [w:] Silva Rerum Antiquarum. Księga pamiątkowa dedykowana prof. zw. dr. hab. Bartłomiejowi Szyndlerowi, red. R. Szwed, Częstochowa 2009, s. 255–274; eadem, Domena Ostrowskich z Maluszyna jako przykład przemian kapitalistycznych w rolnictwie polskim XIX wieku, Warszawa 2014 (w druku).

[3] A.J. Zakrzewski, Z dziejów dziewiętnastowiecznej rodziny ziemiańskiej. Ostrowscy h. Korab z Maluszyna, [w:] H. Ostrowska, Dzieje Maluszyna i jego dziedziców, z opowiadania i z pamięci zebrane, z rękopisu wydał, wstępem i przypisami opatrzył A.J. Zakrzewski, Warszawa 2009, s. 9–13; por.: F. Staliński, Mowa żałobna, wygłoszona 7 grudnia 1892 roku w kościele parafialnym w Maluszynie, na pogrzebie śp. Heleny z hrabiów Morstinów Aleksandrowej Ostrowskiej, Warszawa 1893, s. 11.

[4] Archiwum Państwowe w Łodzi [dalej: APŁ], Archiwum Potockich i Ostrowskich z Maluszyna [dalej: APiOM], Papiery osobiste Ludwiki Ostrowskiej córki Aleksandra 1851–1926, sygn. II/87.

[5] J. Kita, Pani na Maluszynie. Ludwika hrabina Ostrowska (18511926), „Wiadomości Ziemiańskie”, red. W. Włodarczyk, R. 5, 2006, nr 28, s. 54.

[6] A. Kidzińska, Stronnictwo Polityki Realnej, 1905–1923, Lublin 2007, s. 57, por.: APŁ, APiOM, Akta Józefa Ostrowskiego tyczące się Stronnictwa  Polityki Realnej, sygn. II/28.

[7] Fotografie Ludki Ostrowskiej pochodzą ze zbiorów Archiwum Państwowego w Łodzi, APiOM, Zbiór fotografii i albumów Ostrowskich, Potockich, Morsztynów i rodzin spokrewnionych. Część z nich została umieszczona na stronie: www.maluszyn.eu .

[8] H. Ostrowska, op. cit., s. 30.

[9] Ibidem, s. 742.

[10] W dokumentach  rodziny Ostrowskich znajdują się liczne zaproszenia na bale i inne oficjalne spotkania, z dokumentów i pamiętnikarskich relacji wiemy jednakże, iż Ludwika niechętnie w nich uczestniczyła; zob.: APŁ, APiOM, Akta Aleksandra Ostrowskiego ts. Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego 1850–1890, sygn. II/14; H. Ostrowska, op. cit., passim.

[11] APŁ, APiOM, Akta Aleksandra Ostrowskiego tyczące się  jego pracy na stanowisku gubernatora cywilnego radomskiego 1862–1865, sygn. II/10.

[12] Zob. N. Kapuścińska-Kmiecik, J. Kita, Wstęp, [w:] Świat dziecka ziemiańskiego. Antologia źródeł, Łódź 2012, s. 11–12.

[13]  H. Ostrowska, op. cit., s. 887.

[14]  Ibidem, s. 354–356.

[15]  Ibidem, s. 356–357.

[16]  Zob. ibidem, s. 380–381.

[17]  Ibidem..

[18] APŁ, APiOM, Zbiór fotografii i albumów Ostrowskich, Potockich, Morsztynów i rodzin spokrewnionych, sygn. IV/112, f. 14v.

 

[19]  Ibidem, s. 524–526.

[20]  APŁ, APiOM, Listy Stanisława Grabowskiego do Ludwiki Ostrowskiej i prace literackie jej dedykowane, sygn. II/88.

[21]  Ibidem.  

[22]  Ibidem.

[23]  H. Ostrowska, op. cit., s. 526.

[24]  Sytuację tę odzwierciedlały także opinie pozytywistów – twórców i krytyków – na temat liryki romantycznej; zob.: A. Witkowska, Literatura romantyzmu, Warszawa 1986, s. 318; M. Piwińska, Miłość romantyczna, Kraków 1984; Miłość romantyczna jako figura wyobraźni, red. B. Płonka-Syroka, E. Rudolf, Wrocław 2009.

[25] J. Kita, Ludwika hrabina Ostrowska z Maluszyna (1851–1926) – życie i działalność, [w:] Villa Maluschyn 1412–2012. 600 lat Parafii św. Mikołaja w Maluszynie. Księga Jubileuszowa, red. A.J. Zakrzewski i Ł. Kopera, Częstochowa 2012, s. 262.

 
Mieszkańcy parafii Maluszyn według najstarszej księgi metrykalnej Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu
Oceny: / 2
Autor: Łukasz Kopera   
09.06.2016.
Łukasz S. KOPERA

MALUSZYN I JEGO MIESZKAŃCY W ŚWIETLE NAJSTARSZEJ KSIĘGI METRYKALNEJ (1637-1731)

            Wprowadzenie
            Maluszyn, jako wieś o 750-letniej historii, posiada bardzo bogaty zasób źródeł do dziejów swej miejscowości. Ich twórcami były różne osoby i instytucje, z których dość tylko wspomnieć Leszka Czarnego, księcia sieradzkiego, który w Maluszynie w 1266 r. wydał przywilej dla wójta z Radomska, Goduna /Hoduna?/, na posiadanie wójtostwa w tym mieście i w sąsiedniej wsi Stobiecko[1]. Ogłoszony dokument wyznacza początkową datę w historii Radomska i Maluszyna. Jednak dla samej miejscowości Maluszyn bardzo cennym zespołem dokumentów, sporadycznie wykorzystywanych przez ludzi pióra, są księgi metrykalne. Ich wytwórcą była Kancelaria Kościoła Parafialnego św. Mikołaja w Maluszynie, stąd dziś przechowuje je Archiwum Archidiecezji Częstochowskiej im. ks. Walentego Patykiewicza w Częstochowie. Zespół ten liczy 48 ksiąg, z których najstarsza została zaprowadzona w 1637 r.[2] Nie wiadomo, czy księga ta jest pierwszą, w której zaczęto prowadzić obowiązkowy rejestr urodzeń, małżeństw i zgonów parafian, nałożony na proboszczów przez ojców soborowych obradujących w Trydencie (1545-1563), a przyjętym w kraju najpierw na synodzie włocławskim w maju 1568 r.[3], a następnie na synodzie piotrkowskim w 1607 r. dla całej metropolii gnieźnieńskiej i lwowskiej[4]. Sądząc po zachowanym stanie liczbowym księgozbioru, a w przypadku parafii Maluszyn zachowały się wszystkie księgi chronologicznie aż do początku ubiegłego stulecia, można uznać ją za pierwszą i najdawniejszą księgę metrykalną tej parafii. Podobnie zachowały się najstarsze zasoby metrykalne z sąsiednich kancelarii kościelnych, np. księgi chrztów dla parafii w Żytnie datowane są od 1656 r.[5], a dla Borzykowy od 1678 r.[6]

Zmieniony ( 14.06.2016. )
Czytaj całość
 
Osiem wieków Żytna Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu
Oceny: / 0
Redaktor: Andrzej J. Zakrzewski   
29.12.2015.
ANDRZEJ J. ZAKRZEWSKI

OSIEM WIEKÓW ŻYTNA Zarys życia społeczności lokalnej Żytno 1998

 

 

Zmieniony ( 14.06.2016. )
Czytaj całość
 
"Gdzieś nad Pilicą" cz.2 Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu
Oceny: / 1
Autor: Konstanty Wodzisławski "Zagon"   
27.06.2015.
  • Dokończenie
Zmieniony ( 26.05.2016. )
Czytaj całość
 
««  start « poprz. 1 2 3 nast.  » koniec »»

Pozycje :: 1 - 9 z 21