Skip to content
Start
Publikacje
Wychowawca Prymasa Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu
Oceny: / 3
Autor: Łukasz S.Kopera   
10.07.2016.
Andrzej J. Zakrzewski

Poniżej prezentuję artykuł dra Łukasza Kopery, wygłoszony w trakcie posiedzenia Archikonfraterni Literackiej w Warszawie, a dotyczący ks. Antoniego Bogdańskiego, urodzonego w Maluszynie.
Zmieniony ( 10.07.2016. )
Czytaj całość
 
Konsekracja kościoła parafialnego w Maluszynie Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu
Oceny: / 1
Autor: Łukasz S. Kopera   
20.09.2014.
Łukasz S. Kopera

 Relacja „Dzwonka Częstochowskiego” z konsekracji kościoła św. Mikołaja i kaplicy cmentarnej św. Barbary w Maluszynie dokonanych we wrześniu 1903 roku

             „Jego Ekscelencja ks. biskup [Stanisław] Zdzitowiecki pod koniec jesiennej wizyty pasterskiej w dekanacie noworadomskim [tj. radomszczańskim], zaszczycił dłuższą niż zwykle obecnością swą cichą wieś kościelną Maluszyn. Jest to nader urocze ustronie, malowniczo położone na górzystym brzegu rzeki Pilicy. Tu zbiegają się granice trzech diecezji: kujawsko-kaliskiej, kieleckiej i sandomierskiej. Nad całą okolicą panuje piękna średnich rozmiarów świątynia, zbudowana w kształcie krzyża. Niedaleko od niej z pośród drzew wystrzela szczyt pięknej kaplicy cmentarnej, świeżo zbudowanej z ciosu, kosztem kolatorstwa tutejszych pp. Ostrowskich.
            Najdostojniejszy Pasterz spędził tydzień cały w tej parafii, to jest od dnia 14 do 21 września [1903 r.], podejmowany gościnnie, po staropolsku, przez pp. Ostrowskich.
            Dni pobytu Pasterza diecezji w parafii maluszyńskiej były to dni błogie i świetlane dla wiernych owieczek Kościoła Chrystusowego. Tłumu pobożnych przez cały tydzień od wczesnego rana do wieczora otaczały świątynię. Ze wszystkich stron, nieraz o parę mil odległych, przeważnie zza Pilicy, z sandomierskiego i kieleckiego ściągał lud pobożny, aby choć trochę skarbów niebieskich, szczodrze tutaj szafowanych, zdobyć dla swej duszy. Konfesjonały były w oblężeniu, a dźwięk dzwonka nie przestawał oznajmiać, że oczyszczeni z win i zmaz grzechowych i przyodziani w szatę łaski Bożej przystępują do Stołu Pańskiego. Codziennie po kilka razy setki wiernych klękały rzędem na dziedzińcu kościelnym, schylając kornie czoła pod namaszczeniem ś-tym Chryzmem Bierzmowania. Słowem było to jedno wielkie święto pełne uroczystości i ceremonii, z których jednak najwspanialszą była poświęcenia odrestaurowanego kościoła i ołtarza, dokonana w czwartek, tj. 17 września. Zaczęła się ona właściwie w środę wieczorem od złożenia w tymczasowo urządzonym namiocie, obok kościoła, ś-tych relikwii, przeznaczonych do wielkiego ołtarza. Przy namiocie całą noc czuwali wierni, śpiewając pobożne pieśni. Nazajutrz, po dokonaniu przez Jego Ekscelencję poświęcenia kościoła, święte szczątki uroczyście wyniesione zostały z namiotu i przez dostojnego celebransa zamurowane w ołtarzu. Wzniosła ta i długa ceremonia zakończona została uroczystą sumą, którą odprawił sam Dostojny Pasterz w asyście licznego duchowieństwa. Przy końcu udzielono wiernym obecnym odpustu zupełnego. Na tę chwilę uroczystą świątynia maluszyńska czekała przeszło sto lat. Zbudowana została w r. 1777 ze składek parafialnych, staraniem proboszczów ks. Jakuba Kochankiewicza i ks. Eleutego Miechowicza.
            Dzięki staraniom proboszczów lat ostatnich i ofiarności kolatorstwa tutejszych pp. Ostrowskich, świątynia maluszyńska odznacza się wzorem porządkiem i czystością. Największą ozdobę stanowią stacje Meki Pańskiej, wykonane z terakoty. Jest to ofiara p. Józefa Ostrowskiego.
            W piątek odbyła się wspaniała ceremonia poświęcenia tych stacji, przy czym  Dostojny Pasterz odprawił wspólnie z ludem pierwszą „Drogę krzyżową”, ofiarując ją na intencję ofiarodawcy. W sobotę [tj. 20 września 1903 r.] została dokonana konsekracja kaplicy cmentarnej.


 

Kaplica
 
Kaplica św. Barbary na cmentarzu w Maluszynie w roku konsekracji, tj. w 1903.

            Nawiedziny te parafii maluszyńskiej Najdostojniejszemu Pasterzowi zeszły nadzwyczaj pracowicie, a z olbrzymim przeżyciem duchowym dla wiernych parafii.”

Źródło: „Dzwonek Częstochowski” 1903, t. 12, s. 103-107.
Zmieniony ( 10.07.2016. )
 
Legenda o świętym Izydorze Oraczu Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu
Oceny: / 2
Redaktor: Andrzej J. Zakrzewski   
31.08.2014.

Łukasz S. Kopera

Legenda o świętym Izydorze Oraczu

     Wśród papierów zgromadzonych w zespole archiwalnym rodzin Ostrowskich i Potockich z Maluszyna odnalazłem akta dotyczący spraw szkolnych. Przygotowywałem na ich podstawie pracę dyplomową w Częstochowie, która ukazała się następnie drukiem w 2011 roku. Zaprowadzenie szkół elementarnych w dobrach Ostrowskich przypadło na trudny okres w dziejach naszej ojczyzny, XIX wiek, a więc czasy zaborów. Obok dokumentacji wytworzonej przez pracowników w kancelariach instytucji oświatowych, w zachowanych aktach znajdują się zapiski uczniów – uczestników procesu nauczania rządowej szkoły elementarnej w Maluszynie. Poniżej prezentuję jeden z utworów lirycznych, Święty Izydor - legenda wiejska, wykorzystywany w pracy dydaktycznej szkoły. Wiersz, autorstwa Franciszka Morawskiego (1783-1861), drukowany był po raz pierwszy w "Szkółce Niedzielnej" w 1851 roku. Prosty i barwny utwór, sławiący Izydora Oracza, znalazł się następnie na karatach podręczników do nauczania wiejskiej dziatwy. Z pewnością taki też podręcznik stosowali nauczyciele szkół elementarnych na terenie dóbr Ostrowskich z Maluszyna. Dowodem tego jest zapis utworu o św. Izydorze w jednym z uczniowskich zeszytów, należącym do Wojciecha Kozieradzkiego, pod datą 1863 roku.
    Legenda o świętym Izydorze w kanonie szkolnych dzieł literackich, znanych obowiązkowo uczniom szkół najniższego stopnia, znalazła się nie bez powodu. Święty Izydor od dawna czczony był powszechnie jako patron rolników. Urodził się ok. 1080 r. w Madrycie w ubogiej rodzinie rolniczej i z tego powodu, od młodych lat, został odesłany jako parobek na służbę. Chłopiec był bardzo pracowity, a przy tym odznaczał się dużą pobożnością, którą wyniósł z rodzinnego domu. W pewnym momencie właściciel gospodarstwa, w którym przyszło służyć Izydorowi oskarżył go o zbytnie marnotrawienie czasu na modlitwie, zamiast wykonywać swoje obowiązki. Dziwiło jednak gospodarza, że pomimo oddawaniu się modłom, parobek swą pracę wykonuje na czas, bez żadnych trudności. Postanowił to sprawdzić. Wtedy ujrzał na roli Izydora zatopionego w modlitwie, a za nim aniołów, które za niego wykonywały orkę. Właśnie to zdarzenie z życia przyszłego świętego stało się inspiracją dla autora kilkunastozwrotkowej legendy wiejskiej, sławiącej pracę i pobożność Izydora Oracza.
    Utwór, łatwy do zapamiętania i zobrazowania, służył dziatwie szkolnej do ćwiczeń pamięci, a przy tym uczulał młodych synów i córki wiejskiego ludu pracującego na roli należytej pracy i staranności, a także modlitwy i oddawania czci Temu, który czynił ich ziemski los. Temu procesowi najlepiej odpowiadają przysłowia ludowe, związane z patronem rolników, m.in.: „Na świętego Izydora dla bociana pora”, czy "Na Izydora pusta komora" i "Święty Izydor wołkami orze, a kto go poprosi, temu dopomoże".
    Znany dzieciom z podręczników święty Izydor zwany Oraczem znalazł także swoich czcicieli wśród parafian rejonu życieńskiego. Nie bez powodu, gdyż tereny tutejsze od zawsze zamieszkiwali ludzie związani z pracą na roli. Do dziś w kościele parafialnym św. Mikołaja w Maluszynie można podziwiać chorągiew z wizerunkiem tego świętego. Kto i kiedy ufundował sztandar, nie wiadomo. W parafii Borzykowa w dniu wspomnienia liturgicznego patrona rolników, 15 maja, ustanowiono nawet odpust. Podobnie i w tym kościele można znaleźć przedmioty, nawiązujące treścią do świętego Izydora.

Chorągiew z kościoła parafialnego św. Mikołaja w Maluszynie
Chorągiew z kościoła parafialnego św. Mikołaja w Maluszynie
z wyobrażeniem św. Izydora Oracza. Fot. Z. Ślęzak.


Święty Izydor (Legenda wiejska)

W pośród wiejskiej matki, córy,
Znużon drogą, wiekiem zgięty,
Zasiadł pielgrzym z Jasnej Góry
I rozłożył towar święty.
Miał różańce, miał szkaplerze,
Mnóstwo krzyżów wydobywał,
A lud wierny swojej wierze,
Za poczciwy grosz nabywał.
I miał jeden obraz śliczny,
Każdy o treść jego badał,
Czytał, słuchał gmin rozliczny,
A on mu tak rozpowiadał:
    „O, nie wiecie wy ludkowie,
    Jak za dawnej tam pamięci,
    Byli pośród was wodzowie,
    Byli nieraz nawet święci.
Tam, gdzie tacy jak wy ludzie,
Wśród dalekich ztąd Hiszpany,
W ciągłych modłach, postach, trudzie,
Żył Izydor, oracz zwany.
    Pracowitym był on chłopkiem.
    Nad uprawą pół się nużył,
    Przecież mnogich cnót dorobkiem,    
    Myta niebios się dosłużył.
[Dziki nad nim pan przewodził,
Sprzęgał z bydłem, kuł do taczek;
Krzywdził, więził, chłostał, głodził;
Wszystko święty zniósł prostaczek.
Zniósł, bo męki Jezusowe
Stokroć bardziej go bolały,
Cierń, co w boską wrył się głowę,
Rany, co krew świętą lały,
Zniósł, bo sroższe widział dole,
Nieszczęśliwszych szereg długi;
Zniósł bo wiedział, że tu pole
Nie nagrody, lecz zasługi.]
Raz Pan chciwy bez sumienia
Podwójną mu orkę zadał,
A w przypadku niespełnienia
Wielką karę zapowiadał.
Westchnął bidny, wstał przed świtem,
Zaprzągł Wółki uporczywe,
Szedł z spojrzeniem w ziemię wrytem,
I tak zawiódł je w niniwę.
A, że w każdej twórczej porze
Wprzód do Boga się odnosił,
U stóp krzyża kląkł w pokorze,
I gorąco błagał, prosił.
Głowę w świętej schylił skrusze,
Sercem nieba przywoływał,
Korzył myśli, czyścił duszę,
I w Chrystusa się wpatrywał.
I tak długo i głęboko
Zatapiał się w męce krzyża,
Aż tu słońce już wysoko,
I południe się przybliża.
Zląkł się, jakby z snu się ocucił,
I zapłakał w swej niedoli,
Gdy w ten wkoło okiem rzucił,
Jakaś jasność woń po roli.
Patrzy widzi zadumany,
Niepojęte cuda dziwy!
Anioł śliczny, jak śnieg biały
Dorywa jego niwy.
Każdy zagon wyciągnięty
Jak prościuchno i tak ładnie,
Nie na bicza ratuj święty,
Wołki przecież idą składnie.
Idą z okiem tak wesołem,
Pług tak lekko płynie w ziemi,
Pada chłopek, bije czołem,
Łazami zlewa się wdzięcznemi.
Gdy w tem anioł promienisty
Nagle w górę wzlata leci,
I jak tęczy pas ognisty,
Tak długi ślad za nim świeci.
Niknie, ginie postać święta,
Ginąc takie słowa głosi:
<<Kto o Bogu swym pamięta,
Temu pomoc Bóg przynosi>>.
Wiele, wiele wieków zbiegło
Nim w tem samem miejscu cudu
Wielkie miasto się rozległo,
A w nim mnóstwo zlało ludu.
Od poranka do wieczora
Nie zliczyłeś gmachów licznych,
Nim w kościele Izydora
Wszystkich bogactw, wotów ślicznych”.

            [przepisał] Wojciech Kozieradzki 1863

Święty Izydor, patron rolników

„Święty Izydor, patron rolników”. Drzeworyt L. Champon
na podstawie obrazu M. Luc-Oliviera Marsou, 1978 r.

 

Zmieniony ( 10.07.2016. )
 
O zapomnianym kulcie obrazu Matki Bożej Pocieszenia w Maluszynie Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu
Oceny: / 3
Autor: Andrzej J. Zakrzewski   
25.08.2014.

Andrzej J. Zakrzewski

 

            O zapomnianym kulcie obrazu Matki Bożej Pocieszenia w Maluszynie

 


 

Od wczesnego dzieciństwa zapamiętałem umieszczone po bokach obrazu Matki Bożej Pocieszenia znajdującym sie w głównym ołtarzu maluszyńskiego kościoła, dwie tablice z przytwierdzonymi do nich złotymi serduszkami, sznurami korali i drobnych pereł.  Frapowała mnie ich obecność, niedwuznacznie świadcząca o istniejącym w przeszłości kulcie tego obrazu. Również z tego czasu zapamiętałem maluszyńskie odpusty – na św. Augustyna (28 sierpnia, tradycyjnie przekładanym na najbliższą niedzielę po tej dacie), na dzień Narodzin Najświętszej Maryi Panny, przypadający w dniu 8 września i odbywanym w tym właśnie dniu bez względu na to, czy wypadał wtedy dzień roboczy, oraz na św. Mikołaja, 6 grudnia, jako odpust z okazji święta patrona parafii. Jak wspomina w swoich pamiętnikach Helena z Morstinów Ostrowska, pierwszy z odpustów nazywany był chłopskim, drugi, odbywany w dniu 8 września, dworskim. Właśnie tradycja gremialnych zjazdów dziedziców sąsiadujących i zaprzyjaźnionych z Ostrowskimi w tym dniu, nadawała w przeszłości uroczystości szczególnego charakteru. Wykorzystywana była także do odbywania spotkania towarzyskiego, na którym niejednokrotnie omawiano istotne dla miejscowych ziemian, problemy gospodarcze i polityczne. Tak było np. w dniu 8 września 1858 r., kiedy to Aleksander Ostrowski zorganizował pierwszą na tym terenie wystawę rolniczą[1]. Obok ziemian, gremialnie w uroczystości odpustowej uczestniczyła ludność chłopska z parafii maluszyńskiej, jak i z nią sąsiadujących. Najliczniej spośród przybyszów reprezentowana była ludność „zza rzeki”, z parafii kurzelowskiej. Tradycja nawiedzania w dniu 8 września obrazu maluszyńskiego utrzymywała się się do późnych lat pięćdziesiątych XX wieku. To właśnie z tego okresu czasu, z końca lat czterdziestych i początków lat pięćdziesiątych, zapamiętałem liczne parokonne pojazdy chłopskie, stacjonujące na naszym obszernym podwórzu, położonym tuż obok kościelnych murów. Nie posiadały już wprawdzie charakteru zorganizowanej pielgrzymki, ale ich przyjazdy wskazywały na pamięć o przemijającym powoli kulcie obrazu.

 


 

Wymienione powyżej okoliczności sprawiły, że postanowiłem rozwikłać zarysowaną sytuację w oparciu o dostępne materiały. Stało się to tym bardziej możliwe, że pewne światło na dzieje kultu maluszyńskiego obrazu rzuciły opracowania wykonane z okazji sesji popularno-naukowej zorganizowanej przez parafię maluszyńską  w 2021 r. i opublikowane w zbiorowej publikacji wydanej z okazjii 600-lecia istnienia parafii[2] oraz odkryte w Bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego materiały źródłowe dotycząca parafii z początków XIX w[3].

Rozpocznijmy od kwestii obrazu. Aktualnie wystawiany w ołtarzu głównym wizerunek Matki Bożej Pocieszenia, co stwierdziła Małgorzata Łącka-Małecka, pochodzi z 1908 roku i jest autorstwa trzech braci Jędrzejczyków – ks. Augustyna, Józefa i Franciszka. Jak dalej suponuje autorka, „obraz Matki Bożej Pocieszenia zastąpił z pewnością starodawna ikonę, która była obecna w kościele maluszyńskim od wieków. Co stało się z obrazem wcześniejszym, nie wiadomo”[4]. Jawi się w tym miejscu pytanie: czy obraz autorstwa braci Jędrzejczyków jest wierną kopią poprzedniego? Sadzić należy, że tak na podstawie kilku przesłanek. Po pierwsze – bracia Jędrzejczykowie urodzili się w parafii maluszyńskiej i z pewnością widzieli pierwotny obraz w trakcie uczestnictwa w nabożeństwach kościelnych. Po drugie – obraz Matki Bożej Pocieszenia z Maluszyna należy do rzadko spotykanych w kościołach polskich typu Deesis. Zdecydowanie większa część obrazów jest mniej lub bardziej wierną kopią obrazu jasnogórskiego, który należy do typu Hodigitria. O. Augustyn, wyczulony na punkcie obrazów religijnych, wykonał ich bowiem kilkanaście, głównie kopii obrazu jasnogórskiego, mógł doceniać walory artystyczne pierwowzoru i zdecydował się na pozostawienie kopii wiernej oryginałowi. Nałożona na obraz srebrna sukienka z pewnością pochodzi z oryginału, najpewniej z przełomu XVI/XVII wieku. Pozostawiając sukienkę musiał dopasować do niej twarz i ręce, które pozostają odkryte. Pozostaje kwestią otwartą na ile rysy twarzy są zgodne z oryginałem? Sadzić należy, że są dosyć wiernie odtworzone. Tak więc sądzimy, że obraz maluszyński jest wierną kopią oryginału z początków XVII stulecia. Niestety, nie znamy daty jego powstania ani też warsztatu w którym ją wykonano. Źródła nie przekazały również imienia i nazwiska ofiarodawcy. Mógł być nim któryś z dziedziców zamieszkujcąych na terenie parafii. Do pomyślenia jest także i taka sytuacja, że obraz ufundowany został jako wotum świeżo nawróconego katolika. Wiemy bowiem o tym, że w XVI wieku parafię zamieszkiwała szlachta należąca do braci polskich (arian), np. ród Majów z pobliskiej Silniczki. Inną wersją genezy obrazu i kultu maryjnego mogła być wzmożona działalność duchowieństwa na tym terenie ogarniętym wpływami reformacji.

Obrazowi towarzyszy legenda, która jest nadal obecna w świadomości mieszkańców. W świetle tej opowieści, pierwotny obraz Matki Bożej Pocieszenia pojawił się na jednej z trzech sosen rosnących na pograniczu wsi Silpia Wielka i Gościęcina, gdzie był czczony. Planowano budowę kościoła na tym miejscu, jednakże do realizacji nie doszło i obraz przekazano do kościoła w Maluszynie[5]. Jak to bywa z legendami, nie są znane konkretne daty wydarzenia. Możemy jedynie wnioskować, że zdarzenie to, początkujące kult obrazu miało miejsce w początkach XVII stulecia, kiedy to na ziemiach etnicznej Polski pojawiały się liczne miejsca kultu religijnego, wywoływane wzmożoną dewocją maryjną[6]. Potwierdzeniem tej supozycji może być fakt zorganizowania w parafii dwóch bractw, których celem było rozwijanie oficjalnego kultu Matki Bożej Pocieszenia. Oba bractwa – Arcybractwo Pocieszenia Najświętszej Maryi Panny oraz Bractwo Paska św. Augustyna powołano w dniu 25 maja 1687 roku, podczas uroczystości Trójcy Świętej[7]. Wykonanie tej decyzji świadczy o tym, że oba wymienione bractwa działały oddzielnie wcześniej. Niestety, dokładnej daty ich powołania nie znamy. Można jednak sądzić, że powstały w początkach XVII stulecia wraz z rozwojem reguły augustiańskiej na ziemiach polskich[8] i udziałem duchownych tego zgromadzenia w dziele reformy katolickiej.

W świetle opisu parafii maluszyńskiej sporządzonego przy okazji przekazywania kościoła i parafii ks. Mateuszowi Ligurowiczowi z 1811 r. zachował się wykaz  „Sprzętu i ruchomości Kościoła”, zawierający wykaz wotów i przez to cenny dla naszych rozważań. Obok niego potwierdzeniem żywotności kultu maryjnego w XVIII stuleciu jest wykaz książek z zaznaczeniem, „ biblioteki przy tym kościele nie ma. Książki jednak znajdują się niżej katalogiem wyrażone”[9]. W katalogu tym znajdujemy tytuły 42 książek i interesujący nas szczególnie zapis: „Książka w której z jednej strony są zapisane cuda Pocieszenia Matki Boskiej; z drugiej strony stan Kościoła od spalenia”[10]. Informacja ta ma podstawowe znaczenie dla potwierdzenia żywotności kultu jeszcze początkach XIX w. Niestety, jak większość wymienionych tytułów nie zachowała się. Kult obrazu z maluszyńskiego kościoła pewnie nie zyskał szerszego znaczenia, gdyż już w drugiej połowie XIX w. nie wspomina o nim Helena Ostrowska w swoim pamiętniku. Jedynie środowisko chłopskie z dwóch parafii – maluszyńskiej i kurzelowskiej, kultywowało pamięć o tym miejscu kultowym.

Kolejnym dowodem potwierdzającym istnienie kultu obrazu Matki Boskiej Pocieszenia z Maluszyna jest wspomniany powyżej wykaz wotów, zamieszczony w rozdziale zatytułowanym „Sprzęty i ruchomości kościoła. Złoto, srebro i inne praetiosa”. W dziale tym odnotowano posiadanie 21 naczyń liturgicznych ze srebra, niektóre pozłacane oraz srebrną sukienkę na obraz, ważącą trzy funty i 19 łutów[11], dwie korony srebrne, w tym jedna pozłacana, ważące po „trzy ćwierci łutów jedna”. Obok tych precjozów, spis wylicza 72 wota, głównie srebrne, niektóre z nich pozłacane. W zbiorze tym znajdują się także wota z „czeskimi kamieniami”, sznury „pereł prawdziwych i dętych (sztucznych)”, korali drobnych prawdziwych, a także „czerwony złoty fałszywy jeden, ćwierć jedna łuta”.  Wota wykonywane były w formie kwadratów, serc lub „podługowate” (prostokątów?). Najczęściej wyobrażano na nich łaski wyleczenia określonych kończyn i narządów – ręce, nogi, oczy. Licznie reprezentowane są wota z wyobrażeniami Pana Jezusa, Najświętszej Maryi Panny, świętych – Jana i Antoniego. Na jednym z wotów wyryto postać ofiarodawcy. W tym przypadku nie podano nawet jego imienia. Jak należy wnioskować z opisu wotów, najczęstszymi cudami, zapewne wpisanymi do księgi cudów, były uzdrowienia urazów rąk i nóg, a także chorób oczu. Jak się wydaje, kult rozwijał się w środowisku chłopów poddanych, co znajduje potwierdzenie w niskiej wartości handlowej ofiarowanych plakietek.

Jak wspomniano na wstępie, kult obrazu istniał jeszcze w szczątkowej formie do lat pięćdziesiatych XX w. Obecnie wygasł, a o jego istnieniu przypominają wymienione pozostałości wotów, umieszczone po bokach obrazu w ołtarzu głównym. Czy się odrodzi ? – któż to może wiedzieć!



[1] [H. Ostrowska], Dzieje Maluszyna i jego dziedziców z opowiadania i z pamięci zebrane przez [...]. Z rękopisu wydał, wstępem i przypisami opatrzył A.J. Zakrzewski, Warszawa 2009, s. 58.

[2] Kościół i parafia św. Mikołaja  w Maluszynie 1412 – 2012. Materiały z jubileuszowego sympozjum 600-lecia parafii i 225-lecia kościoła św. Mikołaja w Maluszynie...pod redakcją Andrzeja J. Zakrzewskiego i Łukasza Kopery, Częstochowa 2013.

[3] Wieś Maluszyn w Archidiakonacie Łowickim w powiecie i dekanacie radomskim, w departamencie Kaliskim w której kościół parafialny od innego niedependujący fundowany przez  wielmożnego Pawła Pukarzewskiego na ówczas  dziedzica tejże wsi  w roku 1562 drewniany, a w w roku 1777 przez wielebnego ksiedza Jakuba Kochankiewcza plebana maluszyńskiego założony i wymurowany pod okna, a ukończony ze wszystkim w roku 1787  przez wielebnego księdza Eleuterego Miechowicza, w: BUW. Akc. nr

[4] M. Łącka-Małecka, Tytuł kościoła świętego Mikołaja i świętego Krzyża oraz kult świętych w parafii Maluszyn, w: dz. cyt., s. 125.

[5] Tamże, s. 125.

[6] A.J. Zakrzewski, W kręgu kultu maryjnego. Jasna Góra w kulturze staropolskiej, Częstochowa 1995, s. 85 -89.

[7] M.Łącka-Małecka, dz. cyt., s. 118.

[8] Tamże, s. 120.

[9] Wieś Maluszyn w Archidiakonacie Łowickim..., w BUW.Akc. nr

[10] Tamże.

[11] Łut – jednostka wagi stosowana w jubilerstwie, równa 1/16 grzywny lub 1/32  funta. W Polsce 1 łut ważył 12,65 grama.

Zmieniony ( 31.08.2014. )
 
Spis dusz w parafii Maluszyn w 1811 r. Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu
Oceny: / 5
Redaktor: Andrzej J. Zakrzewski   
04.01.2014.

Spis dusz w parafii Maluszyn w 1811 r.

Poniżej publikujemy dokument przechowywany w Bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego, pochodzacy z 1811 r. sporządzony przy okazji obejmowania parafii przezi ks. proboszcza  Mateusza Ligurowicza. Dokument ten ciekawy jest z kilku względów. Najistotniejszym jest wykaz nazwisk mieszkańców parafii z podziałem na poszczególne miejscowości. Obok nazwisk i imion w spisie podaje się wiek poszczególnych osób, jak i ich stan społeczny. Tak więc obok właściciela dóbr, którym wówczas był Wojciech Ostrowski, wymienia się  wszystkich miezkańców dworu, członków rodziny i osoby służące. W przypadku rodzin chłopów, wówczas pańszczyźnianych, odnajdujemy nazwiska osób spełniających funkcje parobków. Nazwiska niektórych osób powtarzają się do dnia dzisiejszego, inne zaginęły.

Zmieniony ( 01.04.2015. )
Czytaj całość
 
««  start « poprz. 1 2 nast.  » koniec »»

Pozycje :: 1 - 9 z 10